Recenzja filmu Jan Paweł II (2005)
Jerzy Łukaszewicz
John Kent Harrison

Plastikowa biografia niezapomnianego człowieka...

Przed seansem kolejnej, filmowej biografii niezapomnianego papieża Jana Pawła II, starałem się wyzbyć wszelkich uprzedzeń związanych z tą produkcją. Unikałem również porównań z innymi filmami o ...
Filmweb sp. z o.o.
Przed seansem kolejnej, filmowej biografii niezapomnianego papieża Jana Pawła II, starałem się wyzbyć wszelkich uprzedzeń związanych z tą produkcją. Unikałem również porównań z innymi filmami o tej tematyce. Niestety większość obaw związanych z filmem Johna Kenta Harrisona znalazło w obrazie całkowite potwierdzenie.

Film rozpoczyna się zamachem na Jana Pawła II (John Voight). Już wtedy można zauważyć, że praca kamery i montaż pasuje bardziej do serialu telewizyjnego niż do kinowego hitu. Następnie przenosimy się do roku 1983, gdzie młody Karol Wojtyła (Cary Elwes) szuka sposobu na walkę z wrogimi, niemieckimi siłami zbrojnymi. Niedługo potem postanawia pójść za powołaniem i zostać kapłanem, co niepodobna się jego najbliższym przyjaciołom.

Do pewnego etapu rozwoju akcji, można nabrać wrażenia, że mamy do czynienia z dobrze opowiedzianą, wzruszającą biografią. Niestety. Z czasem film traci swój urok i ogranicza się do powielania i powtarzania tych samych przesłodzonych ujęć. Większość scen ukazuje modlitwy, refleksje i dylematy głównego bohatera, co staje się w końcu nużące. Odtwórcy głównej roli z dwóch innych etapów życia Jana Pawła II wzajemnie się wykluczają. Elwes usiłuje stworzyć obraz do przesady idealnego człowieka. Uprzejmego, pomocnego, religijnego i wyrozumiałego księdza z podkrakowskich Wadowic. Natomiast Voight, chociaż jest w swej roli naprawdę niezły to zupełnie nie pasuje do stworzonego przez Elwesa wizerunku. Dochodzi do tego prosta, zupełnie nietrafiona ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Marco Frisina. Można odnieść wrażenie, że przez cały seans występuje wyłącznie jeden motyw muzyczny. Nie można też pochwalić reżyserii, która jest wykonana jakby w pośpiechu. Szybkie przeskoki z jednej sceny w inną odbierają filmowi całą magię i piękno. Chwilami film przypomina bardziej kiepski dokument o życiu polskiego papieża. Nie mamy podczas projekcji ani chwili na podziwianie wiary, determinacji i zasług głównego bohatera.

O ile ''Jan Paweł II'' jako film telewizyjny prezentuje się nie najgorzej, o tyle w świetle kinowej sali traci naprawdę wiele. Na nic tu sytuacyjny humor niektórych scen, które toną na tle innych do złudzenia powtarzanych sekwencji.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 57% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).