Pocztówki z piekła
Miasto słońca, 2006 [DVD] napisano:

Nikt jeszcze nie ocenil tej recenzji

0%

uznało tę recenzję za pomocną
(0 głosów).

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
Jeden z najlepszych europejskich dokumentów dekady w końcu trafia do Polski na płytach DVD. "Miasto słońca" to opowieść o Haiti u schyłku dyktatury Jean-Bertranda Aristide'a w 2004 roku, opowieść kreślona z perspektywy mieszkańców slumsów Port-au-Prince zwanych Cité Soleil, czyli Miasto słońca. To, co widzimy na ekranie, nie jest przyjemne: bezwzględna przemoc i skrajna bieda rządzą na ulicach i w domach, tak że na marzenia pozostaje bardzo mało miejsca. Jednak to właśnie marzenia są najbardziej niebezpieczne i najszybciej prowadzą do śmierci w świecie, w którym jeden fałszywy krok to pomyłka, której nie da się już naprawić.

Bohaterami "Miasta słońca" są dwaj bracia: Winson Jean zwany 2 Pakiem i James Petit Frère aka Bily. To mieszkańcy Cité Soleil. Każdy z nich odniósł sukces na miarę slumsów, a sukces ten osiągnąć można tylko w jeden sposób – nurzając się we krwi swoich przeciwników. Jednak 2 Pac ma duszę artysty. Kiedy nie strzela z karabinu, komponuje piosenki opowiadające o okrutnej codzienności. Z kolei Bily'emu roi się rola wybawiciela i reformatora. Plany te pokrzyżuje gwałtowna zmiana wiatru w polityce Haiti.

Za czasów dyktatury Aristide'a w Cité Soleil bezwzględną władzę posiadał gang Chimeres, którego szefami są m.in. obaj bracia. Pod ochronnym parasolem władz, Chimeres narzucili mieszkańcom swoje własne prawa, przy okazji bezwzględnie eliminując wrogów politycznych dyktatora. Jednak przeciwko Aristide'owi wybuchła rebelia. Zbuntowane oddziały rosną w siłę i nagle byt Chimeres zostaje zagrożony. Już nie walczą o wpływy i władzę, lecz o przetrwanie...

Asger Leth i Milos Loncarevic zrealizowali film, który zupełnie nie przypomina dokumentu. Fabuła, postaci, zdjęcia i montaż przywodzą na myśl raczej rasowy thriller. Z niezwykłą łatwością zapomina się, że na ekranie widzimy prawdziwych ludzi, którzy zabijają i giną naprawdę. Twórcy zastawiają na widza pułapkę, zachęcając go do przyjęcia postawy zdystansowanego obserwatora, oceniania bohaterów jakby byli wytworami wyobraźni scenarzysty. Jeśli widz złapie przynętę, pod koniec filmu czeka go prawdziwy wstrząs. Jednak to właśnie ten szok sprawia, że filmu nie da się zapomnieć. Brutalność, przemoc, desperacja istnieją naprawdę i społeczeństwo znudzonych konsumentów, którzy widzieli wszystko (na ekranach kin, telewizorów i monitorów) potrzebuje zimnego prysznica – może choć niektórzy z nich wyrwą się z wygodnej sieci ignorancji. Oczywiście taka konstrukcja sprawia, że "Miasto słońca" jest filmem mocno stronniczym, ale dokument nigdy nie był tożsamy z prawdą – to także warto pamiętać.
Podziel się z innymi:

komentarze

Dodaj komentarz
srogi_cios

mocny dokument! nie rozumiem tylko stwierdzenia autora recenzji, że jest to film "mocno stronniczy". oglądając go, przeciwnie, uderzający był dla mnie wniosek, że w tej historii nic nie jest proste, czarno-białe ani jednoznaczne. tym bardziej jestem ciekaw dlaczego recenzent stwierdził, że "dokument nigdy nie był tożsamy z prawdą". ??
tak czy inaczej, polecam. trudna i przykra historia,

jola_25 jola_25

zgadzam sie koniec filmu przygniata..

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: