Pole obserwacji

Dominika Wernikowska
Kino skandynawskie ma w Polsce zagorzałych wielbicieli. Obecne w naszych kinach "Elling", "Kumple" czy "Włoski dla początkujących" to tylko niektóre tytuły nagradzane na festiwalach i cieszące się popularności wśród polskich widzów.
Okazuje się, że zwyczajni, niewolni od słabostek i niedoskonałości obywatele, żyjący zwykle w obrębie niewielkiej, dość hermetycznej społeczności, potrafią być równie interesujący jak superbohaterowie, na których za każdym rogiem czeka kolejna przygoda.

W ten nurt wpisują się również "Historie kuchenne". Akcja filmu Benta Hamera rozgrywa się w małej wiosce Landstad w Norwegii, a ściśle mówiąc w skromnym domu należącym do Izaka. Żyjący na odludziu samotnik zgodził się na udział w eksperymencie naukowym mającym na celu zbadanie kuchennych nawyków starych kawalerów.
W jaki sposób człowiek porusza się po zamkniętej przestrzeni, ile czasu zabierają mu te codzienne wędrówki od zlewu do stołu, do szafki i krzesła, jak można je skrócić i usprawnić, jak uczynić życie łatwiejszym? Odpowiedzi na te pytania poszukuje Instytut Badań Domowych.
Wydelegowany przez tę instytucję Szwed Folke Nillson będzie badał życie Izaka i dokonywał potrzebnych podsumowań oraz wyliczeń. Siedząc na specjalnym fotelu sięgającym niemal do sufitu Folkę patrzy i notuje, ale pod żadnym pozorem nie wolno mu wchodzić w interakcje z obiektem badań.
Jak trudno jest poskromić naturalną, ludzką chęć nawiązywania kontaktów, widzowie przekonają się dość szybko. Relacja między obserwatorem i obiektem w naturalny sposób będzie ewoluowała. Tylko kto tu kogo tak naprawdę obserwuje?

Hamer porusza w swym filmie temat samotności, męskiej przyjaźni, w inteligentny sposób wyśmiewa i obala stereotypy narodowe, budując jednocześnie pełne absurdalnego humoru sytuacje.
"Historie kuchenne" same w sobie są dość przewidywalne, bo rozwijająca się dość powoli intryga pozwala domyślać się dalszego biegu wypadków. Jednak znacznie istotniejszy od samej akcji jest klimat opowieści, w której dialogi często zastępowane są przez obraz. Mimo iż przez znaczną większość czasu na ekranie oglądamy dwie osoby przebywające w jednym pomieszczeniu, mówi się tu niezbyt wiele, ale oszczędna gra aktorska, mimika czy sposób poruszania się postaci zdradzają o wiele więcej niż da się wyrazić słowami.

Hamer konsekwentnie trzyma się minimalistycznych rozwiązań, przeplatając komedię z dramatem. I choć reżyser nie bawi się w analityka i znawcę dusz, w "Historiach kuchennych" oprócz interesujących obserwacji socjologicznych, sporo jest psychologii podanej w bardzo przystępny i humorystyczny sposób.

Okazuje się, że biorąc za punkt wyjścia absurdalną intrygę, można zrobić inteligentny film, jednocześnie zabawny i wzruszający. Szkoda, że nasi filmowcy tak rzadko biorą przykład ze skandynawskich twórców.

Na płycie DVD znajdziemy dodatek "Lubię ten film", w którym o swoich wrażeniach na temat "Historiach kuchennych" opowiada Anna Kilian, dziennikarka "Życia Warszawy" oraz zwiastuny filmów "Historie kuchenne"
"Dzienniki motocyklowe", "Życie jest cudem", "R-Point" i "Historie kuchenne".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 92% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).

komentarze

pozostało 255 znaków
  • bronkovic

    Bardzo dobrze napisana recenzja! Gratuluję!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: