Pomalowana wydmuszka

Twórcy polskich komedii robią wszytko co w ich mocy, by przyciągnąć do kin tłumy rodaków. Czasami powstają produkcje, które warto zobaczyć - za przykłady mogą tu posłużyć takie dzieła, jak: "Testosteron" czy "Lejdis", gdyż są świetnie zagrane i naprawdę śmieszą. Jednak ostatnie lata obfitują w opowieści, które niestety nie dorastają wyżej wymienionym do pięt. Do grona tak "zacnych" tytułów, jak "Weekend" i "Ciacho" dołączył długo wyczekiwany przez fanów "Och Karol 2", czyli nowa wersja znanej komedii z lat 80-tych.

Pani Ilona Łepkowska, scenarzystka popularnego serialu na literę M, sięgnęła do swej klasyki i wspólnie z Piotrem Wereśniakiem przerobiła ją tak by zadowolić współczesnego polskiego widza. Napisać coś, co już się stworzyło, trudne nie jest, ale zrobić to tak, by powstało dzieło zabawne, pełne uroku i ciekawych zwrotów akcji - jak widać, nie zawsze się udaje. Fabuła jest prosta jak budowa cepa. Główny bohater, Karol, to facet urodzony pod szczęśliwą gwiazdą. Jest pracownikiem dużej firmy, jeździ sportowym samochodem i posiada duży dom, gdzie czeka na niego atrakcyjna narzeczona Maria. Jest czarujący, uwielbia seks, a ładne kobiety lgną do niego jak pszczoły do miodu. Z rozkoszą więc korzysta z tego dobrodziejstwa.

Co można napisać, drodzy miłośnicy komedii, o filmie "Och Karol 2"? Niestety niewiele dobrego, gdyż jest jak jabłko z robakiem w środku. Na zewnątrz ładne i smaczne, a wewnątrz popsute. Szybkie auta, piękne polskie aktorki, przystojni amanci z serialu "M jak miłość" i popularna piosenka to niestety za mało, by film zaliczyć do udanych produkcji. Drętwe dialogi, mało skomplikowana fabuła i brak zabawnych scen to niewybaczalne wady. Piotr Adamczyk jest utalentowanym aktorem i stara się jak najlepiej potrafi, by zainteresować widza, a nasze rodzime gwiazdki pokazują swe wdzięki, przyjmując różne pozy w łóżku. Tylko, że jedyne, co zapamiętamy z tego baraszkowania, to smok na plecach Małgorzaty Foremniak. Chcecie zobaczyć komedię o seksie bez seksu? Nie wierzę, że odpowiecie twierdząco, ale hola, hola proszę pana - zbulwersują się pewno feministki i powiedzą, że nie ładnie zbytnio epatować kobiecą golizną w polskim kinie. Z drugiej strony kilka nimfomanek stwierdzi, że zero pieprzu w jajecznicy może wywołać skutki uboczne.

Nie chcę być krwawym katem, bezlitośnie znęcającym się nad tym dziełem. Jest w nim mimo wszystko kilka ujęć i scen, które mogą się spodobać. Możliwe, że film zdobędzie pewne grono fanów (głównie kur domowych i plastikowych nastolatek) i jeśli swoją recenzją ich urażę to przepraszam.





Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 76% uznało tę recenzję za pomocną (17 głosów).
Aragorn88
ocenia ten film na:
2/10 bardzo zły

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

komentarze

pozostało 255 znaków