Recenzja filmu Kinsey (2004)
Bill Condon

Porozmawiajmy o seksie

Filmy, których głównym tematem jest seks zawsze wzbudzają wiele kontrowersji, więc na pewno i tym razem nie obędzie się bez skrajnych reakcji. Choć trzeba przyznać, że w obrazie Condona podejście ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Kinsey (2004)
Filmy, których głównym tematem jest seks zawsze wzbudzają wiele kontrowersji, więc na pewno i tym razem nie obędzie się bez skrajnych reakcji. Choć trzeba przyznać, że w obrazie Condona podejście do tematu jest raczej naukowe i zobiektywizowane, niż prowokacyjne i tak też jest pokazany główny bohater, którego biografia jest tematem filmu.
Sam Alferd Kinsey był postacią kontrowersyjną i nietuzinkową. Dla wielu jego metody badań pozostawiały wiele do życzenia, zarzucano mu między innymi, że grupa, którą wybierał do testów nie była reprezentatywna, nie mniej jednak nie sposób przecenić jego zasług w badaniach nad seksualnością.

Zanim Kinsey zainteresował się seksualnymi zachowaniami ludzi i stwierdził brak naukowych danych na ten temat, po ukończeniu zoologii na Harvardzie przez wiele zajmował się badaniami jednej z odmiany os. Stopniowo problemy związane z seksem zaczęły zafascynowanego naturą profesora pochłaniać coraz bardziej. Zgromadził wokół siebie grupę badaczy, z pomocą których, wykorzystując technikę wywiadów, udało mu się zbadać kilka tysięcy osób, tym samym otwierając ludziom oczy na wiele przemilczanych lub bagatelizowanych problemów. Tak w powstała książka "Sexual Behaviour in the Human Male", która natychmiast trafiła na listy bestsellerów i poniekąd zapoczątkowała seksualną rewolucję lat 60. Podczas gdy dzieło o męskich skłonnościach sprzedawało się w ogromnych nakładach, kolejny raport autorstwa Kinseya dotyczący kobiet zatytułowana "Sexual Behaviour in the Human Female" spotkał się z ogromnym atakiem, a profesor stracił fundusze na swoje badania. Ameryka zdecydowanie nie była gotowa na jego odkrycia.

W filmie Condona oglądamy Kinseya nie tylko w roli naukowca, ale również jako człowieka. Reżyser w bardzo interesujący sposób pokazał małżeństwo Kinseyów (w roli małżonki profesora Clary oglądamy Laurę Linney), jako niezwykle nowoczesny, jak na tamte czasy, związek, pełen zrozumienia i daleko posuniętej tolerancji, nieuporządkowane relacje Kinseya z ojcem, a także budzące zgorszenie zażyłe kontakty profesora z współpracownikami i studentami.

Powstał filmowy portret człowieka zdecydowanego i ogarniętego pasją, który nie boi się eksperymentować, ma dar słuchania i rozmawiania z ludźmi. Liam Neeson w roli kontrowersyjnego i charyzmatycznego Kinseya jest rewelacyjny. Wraz Laurą Linney tworzą jedną z ciekawszych filmowych par.

Burzliwe życie Kinseya to niewątpliwie świetny materiał na film. Condon do sportretowania bohatera wykorzystał metodę ankiety, co przydało dramaturgii całej opowieści i uczyniło ją bardziej dynamiczną. Z zainteresowaniem ogląda się sceny, w których współpracownicy prowadzą rozmowy z profesorem. Jak już wspomniałam zasługą reżysera jest fakt, że udało mu się zachować duży obiektywizm, ocenę postaci w znacznym stopniu pozostawiając widzowi, ale nie da się ukryć, że Kinsey z filmu Condona budzi sympatię.

"Kinsey" za pewnością znajdzie swoich przeciwników jak również zwolenników, ale ci, którzy na siłę będą doszukiwać się w filmie dreszczyku emocji i pogoni za sensacją, raczej się zawiodą. Seks w filmie Condona jest raczej omawiany niż pokazywany, reżyser zdecydowanie bardziej skupił się na dialogach niż obrazach.
W "Kinseyu" równie ważny jak sama postać bohatera jest kontekst społeczny, który wnosi do filmu istotną wartość. Oglądamy Amerykę lat 50. i młode pary przychodzące po poradę do profesora przekonane między innymi, że seks oralny może powodować bezpłodność. To tylko jeden z wielu przykładów ignorancji pokazanych w filmie i jeden z wielu elementów humorystycznych. "Kinsey" to inteligentne kino skłaniające do myślenia i zadawania pytań, choćby takich jak znaleźć równowagę między seksem i miłością i czy aby na pewno świat pod pewnymi względami zmienił się aż tak bardzo, jak nam się wydaje.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (41 głosów).