Recenzja filmu Dobry rok (2006)
Ridley Scott

Poszukując sensu w winie...

Jesteś zabiegany, dużo pracujesz, właściwie nie masz życia osobistego, a na dobrą sprawę jesteś aroganckim dupkiem dla swoich jedynych kompanów, współpracowników? Nawet jeśli nie, to film dla ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Dobry rok (2006)
Jesteś zabiegany, dużo pracujesz, właściwie nie masz życia osobistego, a na dobrą sprawę jesteś aroganckim dupkiem dla swoich jedynych kompanów, współpracowników? Nawet jeśli nie, to film dla Ciebie.

Ridley Scott, twórca "Królestwa Niebieskiego" i "Helikoptera w ogniu", po filmach głęboko osadzonych w historii, sięga po adaptację książki Petera Mayle'a pt. "Dobry rok", jednocześnie ma do zrealizowania teoretycznie łatwiejszy gatunek filmu, jakim jest komediodramat. Ale skrojenie historii z odpowiednim wyczuciem romantyzmu i melancholijno-smutnych wątków wcale nie wydaje się najłatwiejszą kwestią.

Max Skinner to bardzo bogaty, znany i ambitny makler z Londynu. Jego pazerność i samolubność zaprowadziła go na same szczyty giełdowych biznesów, gdzie nie ukrywa swojej niechęci do innych, mniej zadufanych w sobie, ludzi. Własnego życia osobistego (urlopów, weekendów), tym bardziej kobiet jako poważny człowiek nie traktuje poważnie. Niespodziewana śmierć jego ukochanego wujka Henry'ego (Albert Finney) zmusza biznesmena do wyjazdu na posiadłość nieboszczyka, gdzie główny bohater spędzał wakacje w dzieciństwie, by jak najszybciej sprzedać dom i prowansalskie winorośla. Pod wpływem odległych wspomnień stopniowo przypomina sobie jego dawne życie bez złości, problemów, pełne radości. W rozsypującym się domu i winie Max Skinner odnajduje wszystko, co kiedyś kochał, a przede wszystkim wuja Henry'ego, który uczył go dorosłego życia, zaradności i odpowiedzialności za siebie.

Prosta historia opowiedziana w prosty sposób urzeka pięknymi krajobrazami, w czym z pewnością pomogła francuska narodowość Philippe'a Le Sourd, tworzącego zdjęcia do filmu. Pola winorośli, stare domy w pobliskiej wsi,winnice, antyki i zapach wszędzie obecnego wina, potęguje przyjemność oglądania filmu. Nie jest to jednak jego jedyny plus, ponieważ duże brawa należą się dla Russella Crowe'a często utożsamianego z legendarnymi postaciami wielkich bohaterów(m.in. "Gladiatora" bądź kapitana statku) bez żadnych słabostek. Max Skinner dotychczas nie zważał na kobiety. We Francji także i ta sfera jego życia zmienia się radykalnie; poznaje kobietę o imieniu Fanny (Marion Cotillard), która go ignoruje i nawet nie żywi do niego pozytywnych uczuć, a mimo to zakochuje się w niej. Z zakochanego w sobie palanta zmienia się w lekko sentymentalnego, ale przy tym bardzo delikatnego człowieka pełnego doświadczenia i świadomego własnej wartości, na przekór jego dotychczasowym planom, co łatwe do przewidzenia, zostaje na Prowansji. Dużo o jego postaci i teraźniejszej emocjonalności w "Dobrym roku" można dowiedzieć się z retrospekcji, których umieszczenie w filmie były dobrym pomysłem z powodu ukazania interakcji między małym Maxem Skinnerem a wujem Henrym; ponadto są to dwie świetne kreacje: Alberta Finney'a, jako wuja-opiekuna, który traktuje swojego młodego rozmówce jak równego siebie człowieka, powodując w nim chęć do samodzielności i samodzielnego poszukiwania wiedzy. Drugim aktorem w tej stawce jest młody, już utytułowany i nieprzeceniony Freddie Highmore naturalnie wcielający się w jeszcze naiwnego chłopca, wcześniej znanego z takich filmów jak "Charlie i fabryka czekolady" czy "Marzyciela".

Marc Klein, scenarzysta, potrafił umiejętnie wpleść do romantycznego filmu różne charaktery bohaterów. Pracujące przy winoroślach małżeństwo Duflotów, komicznych ludzi w średnim wieku, nie ujmuje uroku francuskim robotnikom, a wręcz go im dodaje. Ich przeciwieństwem niech będzie sylwetka przyjaciela głównego bohatera Charliego odgrywana przez Toma Hollandera, agenta nieruchomościami o cechach dużego cwaniaka z przepięknym angielskim akcentem, równoważy dystans i komizm obu stron. Co oczywiste, kobiety stanowią ważny element filmu, każda z nich jest zachwycająca swoją postawą, zarówno wcześniej wymieniona ukochana Maxa Skinnera, francuska aktorka Marion Cotillard (którą w najbliższym czasie będzie można oglądać w biograficznym filmie o Edith Piaf) jak i Abbie Cornish wcielająca się w rolę zadziornej i odważnej, jednocześnie znającej się na winie Christie Roberts, kuzynki biznesmena, bądź genialnej Archie Panjabi jako Gemmy, jego osobistej asystentki, każda z nich powoduje w nim pewną przemianę i kieruje ku jego normalnym stosunkom z kobietami. Również kreacja Russella Crowe'a jest urzekająca, a może przede wszystkim jego fantastyczny angielski akcent, którego musiał nauczyć się przy produkcji filmu dodają uroku i wdzięku temu rosłemu mężczyźnie.

"Dobry rok" przypomina wiele filmów jak np. "Bezdroża" czy "Pod słońcem Toskanii", traktujące o winie delikatnie i przyjemnie rozleniwiają pozwalając rozkoszować się lekkimi obrazami i smakiem wina, rozkosznie zapominając o pędzącym świecie a wciągając się w wątki romantyczne, obyczajowe i dramatyczne świetnie wyważone i dojrzałe, jak najlepsze wino.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie
o