Recenzja filmu Monster (2003)
Patty Jenkins

Potwór z ludzką twarzą

Filmów o seryjnych mordercach powstało wiele i niezmiennie budzą one ogromne zainteresowanie widzów. "Monster" oparty na prawdziwej historii Aileen Wuornos, prostytutki skazanej na śmierć i ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Monster (2003)
Filmów o seryjnych mordercach powstało wiele i niezmiennie budzą one ogromne zainteresowanie widzów. "Monster" oparty na prawdziwej historii Aileen Wuornos, prostytutki skazanej na śmierć i straconej za zabicie sześciu mężczyzn, nie jest jedynie jedną z wielu tego rodzaju historii.
Film debiutantki, Patty Jenkins nie ma na celu relacjonowania poszczególnych morderstw. Reżyser postanowiła skupić się raczej na okolicznościach, które spowodowały serię tragicznych wydarzeń, jednocześnie eksponując wątek miłosny i relacje łaczące Aileen z młodziutką lesbijką, Selby.

Filmowa Aileen to postać wielowymiarowa, niejednoznacza i bardzo przekonywująca, głównie za sprawą wspaniałej kreacji Charlize Theron, której udało się stworzyć w tym filmie jedną z najlepszych kobiecych ról w ostatnich latach. I nie mam tu na mysli jedynie metamorfozy jaką przeszła dla potrzeb filmu. Bohaterkę poznajemy gdy po nieudanym samobójstwie, upija się w barze, gdzie spotyka Selby (Christina Ricci), którą rodzice umieścili u ciotki, przekonani, że z dala od domu wyzwoli się ze swoich lesbijskich skłonności. Dwie nieprzystosowane i nieakceptowane przez otoczenie istoty zaczyna łączyć specyficzna więź. Nie bacząc na przeciwności losu (a jest ich całe mnóstwo) postanawiają uciec i razem rozpocząć nowe życie.

"Monster" to przede wszystkim wspaniały portret psychologiczny kobiety zepchniętej na margines społeczeństwa, której życie przypomina niekończące się pasmo udręk. Zgwałcona po raz pierwszy jako ośmiolatka, uprawiająca prostytucję od trzynastego roku życia Aileen uparcie poszukuje prawdziwego uczucia. Miłośc do Selby to jedyna dobra rzecz jaka ją spotyka, choć ich wspólna podróż szybko zamienia się w ciągłe uciekanie. Pierwszego morderstwa Aileen dokonuje w obronie własnej, potem zabija dla pieniędzy, żeby zdobyć samochód lub wyeliminować świadka, a jej ofiarami padają również niczemu niewinni mężczyźni. W ten sposób próbuje zemścić się za upokorzenia, których doświadczyła.

Patty Jenkins zachowała obiektywizm w prezentowaniu postaci prostytutki. Starając sie pokazać przyczyny postępowania Aileen nie próbuje jej usprawiedliwiać ani wybielać. To sprawia, że widzimy przede wszytkim człowieka, a nie morderczynię. Próbujemy zrozumieć potwora.

"Monster" to dobrze wyreżyserowany, poruszający dramat społeczny, w którym otaczająca bohaterkę przerażająca rzeczywistość jawi się nam jako samonapędzająca się machina, z której trybów niełatwo się wyzwolić.
Prawdziwe monstrum to świat, w którym, jak się okazuje, nie dla wszystkich przeznaczone zostało miejsce. Zbrodnie Aileen są odpowiedzią na przepełniające go zło i okrucieństwo, choć nie oznacza to, że sprawiedliwą i słuszną.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (132 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)

o