Recenzja filmu Auta (2006)
Waldemar Modestowicz
John Lasseter

Powtórka z rozrywki w wersji samochodowej

"Auta" to kolejna wielka produkcja z wytwórni Disney i Pixar. Tytułowe samochody mówią ludzkim głosem, czują, chcą robić kariery i szaleją po amerykańskich preriach jak nigdy dotąd. Czy będzie to ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Auta (2006)
"Auta" to kolejna wielka produkcja z wytwórni Disney i Pixar. Tytułowe samochody mówią ludzkim głosem, czują, chcą robić kariery i szaleją po amerykańskich preriach jak nigdy dotąd. Czy będzie to kolejny kultowy film animowany? Małe szanse.

Młody i przebojowy Zygzak McQueen (o głosie Piotra Adamczyka) startuje w wyścigu o mistrzostwo Złotego Tłoka. Na niczym mu tak nie zależy jak na wygranej, dzięki której stanie się prawdziwą gwiazdą i będzie mógł zdobyć prestiżowego sponsora. Podczas podróży do Kalifornii, gdzie ma się odbyć ostatni etap wyścigu, Zygzak gubi się i zostaje uwięziony na zupełnym pustkowiu - w miasteczku Chłodnica Górska. Tam poznaje Sally (Dorota Segda) - śliczną Porsche 911, tajemniczego Wójta Hudsona (Daniel Olbrychski) oraz Złomka (Witold Pyrkosz), zardzewiałą ciężarówkę. Ci nowi znajomi nauczą go, co w życiu jest najważniejsze. Będzie to lekcja, z której zarozumiały Zygzak wyjdzie o wiele lepszym samochodem.

Mocną stroną "Aut" jest wyśmienita animacja. Wszystko wygląda tutaj jak prawdziwe. Każdy szczegół jest oddany bardzo dokładnie - pył osiadający na samochodach, przeróżne rodzaje roślinności i skał. Zabawnie jest też podany kawał amerykańskiej historii i kultury. W Chłodnicy Górskiej mieszkają m.in. Ogórek - zwariowany hipis, który ciągle opowiada o magicznych latach 60. i Kamasz - wielki fan militarnej potęgi Stanów Zjednoczonych. Sama akcja rozgrywa się nieopodal legendarnej Trasy 66, pokazując, co dzieje się obecnie z malutkimi miasteczkami na amerykańskim pustkowiu. Te smaczki zadowolą fanów amerykańskich klimatów, którzy podczas filmu będą podśpiewywali "Life Is A Highway", tym bardziej, iż polski dystrybutor postawił na oryginalną ścieżkę dźwiękową. Jak zwykle w produkcjach pixarowskich świetnie radzą sobie postacie drugiego planu, jak Luigi. To włoskie auto, które ciągle wzdycha za Ferrari i swoją ojczyzną, w polskiej wersji jest genialnie dubbingowane przez Artura Barcisia.

Dlaczego mimo tych wszystkich plusów jest to film nieudany? Odpowiedź na to pytanie twórcy podają nam na talerzu podczas tradycyjnych już dodatkowych scen na napisach końcowych. W tym wypadku są one przedstawieniem poprzednich produkcji reżysera "Aut" Johna Lassetera w wersji samochodowej. Widzimy wtedy dokładnie, że mamy do czynienia z tą samą historią opowiedzianą wielokrotnie od czasów "Toy Story". Tylko przy każdej następnej odsłonie nowe stworzenia mówią ludzkim głosem. Chyba nadszedł czas na nowe pomysły, bo przygody Zygzaka nie porywają, nawet kilkuletniej publiczności.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 25% uznało tę recenzję za pomocną (16 głosów).
Maxi
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)