Recenzja filmu Inni (2001)
Alejandro Amenábar

Prędzej czy później odnajdą Cię...

"Inni" należy do filmów, do których się wraca. Obraz jest już klasykiem - film, na którego sukcesie bazują dzisiejsze horrory, wyznaczył nowe trendy w tworzeniu kina grozy. Co zdecydowało o jego ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Inni (2001)
"Inni" należy do filmów, do których się wraca. Obraz jest już klasykiem - film, na którego sukcesie bazują dzisiejsze horrory, wyznaczył nowe trendy w tworzeniu kina grozy. Co zdecydowało o jego popularności? Z pewnością prosta historia, która, wydawać by się mogło, jest stara jak świat, a jednak po dzień dzisiejszy zaskakuje świeżością. Film jednak nie obfituje w wiele scen typowych dla tego gatunku – żadnej krwi, przerażających widoków i potworów. Czy w dobie maszyn, komputerów i efektów specjalnych taki film może być interesujący dla dzisiejszego widza? Owszem, i to bardzo.

Grace mieszka razem z dziećmi w domu na odludziu. Dzieci cierpią na bardzo rzadką chorobę – fotofobię i muszą ciągle przebywać w ukryciu. Z tego powodu ich dom jest stale pogrążony w mroku. Kiedy służba z niewyjaśnionych powodów opuszcza posiadłość, na ich miejsce niespodziewanie zjawiają się nowi zastępcy. Grace jest zdziwiona faktem, iż nowo przybyli kiedyś tutaj pracowali. Mniej więcej w tym samym czasie w domu zaczynają się dziać dziwne i trudne do wyjaśnienia rzeczy – kobieta słyszy głosy, kroki i wyraźnie czuje czyjąś obecność. Jej obawy zdaje się potwierdzać córka Ann, która twierdzi, iż widziała tajemnicze zjawy. Grace początkowo nie wierzy córce. Jednak z czasem przekonuję się, iż dom kryje wiele zagadek.

Już samo miejsce akcji – rozległa posiadłość na odludnej wyspie - wydaje się idealne dla tego typu filmu. Fakt, iż dzieci cierpią na chorobę, która zmusza mieszkańców do obcowania z mrokiem i ciemnością, czyni tę historię tym bardziej interesującą. W domu nie znajdziemy też żadnych przedmiotów, które wywołują hałas, toteż nasz słuch jest bardziej wyostrzony. Mrok i cisza doskonale się razem zazębiają, tworząc nieuniknione poczucie strachu. Kolejny interesujący zabieg polega na tym, iż nie uświadczymy tutaj żadnych scen przemocy, nie zobaczymy ani kropelki krwi czy makabrycznych widoków. Reżyser, który trochę zatęsknił za klasycznymi filmami grozy, postawił na nastrój i to był strzał w dziesiątkę! Opowieść wydaje się dzięki temu niezwykle prawdopodobna i realna, a co za tym idzie, bardziej atrakcyjna dla widza.

Grająca główną postać Nicole Kidman, doskonale sprawdza się w tej roli. Widać, że aktorka lubi eksperymentować z wyzwaniami, jakie niosą kolejne wcielenia, a postać Grace niewątpliwie taka jest. Bohaterka filmu to osoba o niezwykle mocno zakorzenionych przekonaniach. Za wszelką cenę próbuje nie dopuścić do siebie myśli o dziwnych zdarzeniach, tłumacząc sobie je na swój sposób. Kidman zrozumiała skomplikowaną złożoność swojej bohaterki, nadając jej przy tym wyrazistości i wiarygodności. Nic dziwnego, Nicole nie jest obce słowo empatia - wystarczy spojrzeć w jej filmografię, a znajdziemy tam wiele uznanych i dramatycznych ról oraz nierzadko nagradzanych kreacji filmowych.

Aktorce towarzyszy Christopher Eccleston. Jego postać jest nieco niezrozumiała, co ma wpływ na nijaką grę aktora. Zawiłość i wewnętrzne rozterki bohatera trochę przerosły możliwości Ecclestona, a przy kreacji Kidman jego postać i gra po prostu blaknie. Nic zarzucić natomiast nie można innym drugoplanowym aktorom (włączając dzieci), którzy wydają się stworzeni do tego typu ról.

Za muzykę w filmie odpowiada… sam reżyser! Alejandro Amenábar postanowił osobiście zadbać o oprawę muzyczną swojego obrazu. Stworzył niezmiernie intrygujący soundtrack – jego kompozycje budzą niepokój, by następnie uspokoić, a nierzadko też uśpić na chwilkę czujność widza. Utwór otwierający film, "The Others", nadaje niepowtarzalnego klimatu i wprowadza w nastrój opowieści, a pojawiające się w tym czasie obrazki z filmu (stylizowane na stare ryciny) tworzą interesujący kontrast.

"Inni" to jeden z lepszych i ciekawszych filmów w swoim gatunku. Niebanalna historia i obfitująca w zaskakujące zwroty akcji fabuła sprawiają, iż widz jest skutecznie przykuty do ekranu. Prócz dreszczyku emocji, którego nam dostarcza, obraz skłania także do wysiłku psychicznego – po seansie w głowie kłębią się pytania, na które odbiorca próbuje sobie odpowiedzieć. Najlepszą odpowiedź znajdziemy... oglądając ponownie film! Wtedy nasze obiekcje i zastrzeżenia zostaną efektywnie rozwiane.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (29 głosów).
Sparkling1986
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie
o