Recenzja filmu Przełęcz ocalonych (2016)
Mel Gibson

Prawdziwy bohater

"Przełęcz ocalonych" uderza znacznie mocniej niż "Szeregowiec Ryan". To kino pozbawione jakichkolwiek uchybień i przekłamań. Trzymająca w napięciu historia, opleciona adekwatną do klimatu muzyką ...
Filmweb sp. z o.o.
Za powstanie "Przełęczy ocalonych" odpowiedzialny jest Mel Gibson, który ma na swoim koncie już dwa Oscary za wyreżyserowanie filmu "Braveheart - Waleczne Serce". Otrzymał również wiele nagród za: "Pasję" czy "Apocalypto", jednakże zdecydował się zrezygnować ze stołka reżysera, na rzecz kariery aktorskiej. Po dziesięciu latach postanowił nakręcić kolejny film, wzorując się na prawdziwej historii Desmonda Dossa pt. "Przełęcz ocalonych". Po obejrzeniu owego dzieła muszę stwierdzić, że Gibson w pełni powinien skupić się na reżyserowaniu, gdyż swoim nowym dziełem przyćmił nawet samego Stevena Spielberga.


Film przedstawia historię Desmonda Thomasa Dossa, który zaciągnął się do armii w 1942 roku, jednak ze względu na przekonania religijne, odmówił noszenia broni i zabijania wrogów. Pomimo tego podczas bitwy na wyspie Okinawa udało mu się ocalić życie 75 żołnierzy.

Największym atutem filmu jest fenomenalny główny bohater. Doss to niesamowita postać, która powinna być dla każdego wzorem. Nie musiał on uciekać się do przemocy, aby stać się prawdziwym bohaterem i nie przestawał tracić nadziei, broniąc swoich przekonań religijnych. W "Przełęczy..." pokazano, że nie trzeba być rosłym i silnym człowiekiem, aby dokonywać odważnych czynów. O ludziach takich jak Doss nigdy nie powinno się zapominać. Postać ta dokonała czegoś, czego trudno sobie nawet wyobrazić - wykazał się heroizmem, dobrocią oraz bezinteresownością. Desmond to jeden z najwspanialszych ludzi, którego możemy postawić sobie za wzór do naśladowania.


Warto wspomnieć o ogromnej dbałości twórców o detale. Gibson trzymał silny nacisk na charakteryzacje. Sceny, w których bohaterowie byli wysadzani lub zostali postrzeleni, nieraz wzbudzały odrazę, a nawet (u słabszych widzów) mdłości. Żołnierze z minuty na minutę mizernieją w oczach, wzbudzając współczucie. Warto także wspomnieć o dobieraniu obsady przez Gibsona. Reżyserowi zaskakująco dobrze udało się zatrudnić podobnych do siebie aktorów, mowa tu o Garfieldzie i Buzolicku, którzy rzeczywiście wyglądają jak bracia, dając realistyczny efekt.

Niezaprzeczalną gwiazdą "Przełęczy ocalonych" jest Andrew Garfield, wcielający się w Desmonda. O aktorze zrobiło się głośno w 2010 roku, gdy otrzymał nominacje do Złotego Globu za występ w "The Social Network", później wcielił się w tytułowego bohatera w "Niesamowitym Spider-Menie" oraz w jej kontynuacji. Przez rok o Garfieldzie  ucichło, jednak, powrócił z hukiem do branży filmowej, fenomenalnie kreując postać Dossa. Aktor grał całym sobą, szybko zyskując sympatię widzów, wręcz zarażając entuzjazmem i pogodą ducha. Swoją subiektywną grą, świetnie przedstawił Desmonda przed bitwą, jak i po niej, rewelacyjnie modulując głosem i przekonującą mimiką. Swoim ogromnym zaangażowaniem, zasłużył na Oscara. Doss niewątpliwie skradł ten film, jednak na pochwały zasługują również aktorzy drugoplanowi jak: Teresa PalmerMiasteczko Twin Peaks. Ogniu krocz za mną. (1992), która (podobnie ja Garfield) już po kilku minutach na ekranie zyskuje szczerą sympatię widzów. Mimo że jej rola jest dosyć mała, to udało jej się zagrać na tyle dobrze, aby zapaść w pamięci. Warto także wspomnieć o udziale Vince'a Vaughna, wcielającego się w srogiego Sierżanta Howell, który również wykazał się kunsztem aktorskim, tworząc bohatera z krwi i kości.


Na pochwałę zasługują także fenomenalne zdjęcia, która zachwycają już po kilku minutach seansu. W filmie udało się świetnie uchwycić walory przyrody, urocze i piękne krajobrazy, które przedstawiły prawdziwy raj. Sprawna praca operatora, została pokazana także na polu bitwy, robiąc ogromne wrażenie. Sceny batalistyczne wręcz wstrząsają swoim realizmem. Oświetlenie, a często jego brak, pełni tu kluczową rolę, gdyż w scenach rozgrywających się w nocy nie wiemy co czeka naszych żołnierzy. Ponadto "Przełęcz ocalonych" dostarcza również doznań estetycznych, poprzez plastykę obrazu.


"Przełęcz ocalonych" uderza znacznie mocniej niż "Szeregowiec Ryan". To kino pozbawione jakichkolwiek uchybień i przekłamań. Trzymająca w napięciu historia, opleciona adekwatną do klimatu muzyką oraz fenomenalną obsadą, na długo zapada w pamięci. Fala emocji jaką przekazuje "Przełęcz.." wprawia w osłupienie, a na dodatek zmusza do głębokich refleksji. Dzieło Gibsona to spektakularna opowieść, która zasługuje na uhonorowanie Oscarami.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 72% uznało tę recenzję za pomocną (65 głosów).
calciumkid
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)

o