Recenzja filmu X-Men 2 (2003)
Bryan Singer

Przygarnij mutanta

Nie będę ukrywał, że w dzieciństwie komiksami zbytnio się nie interesowałem. Jedynymi tego typu książkami, po które sięgałem, były przygody Asterixa oraz Thaorgala. Nie miałem zielonego pojęcia o ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa X-Men 2 (2003)
Nie będę ukrywał, że w dzieciństwie komiksami zbytnio się nie interesowałem. Jedynymi tego typu książkami, po które sięgałem, były przygody Asterixa oraz Thaorgala. Nie miałem zielonego pojęcia o przygodach Spidermanów, Batmanów czy X-menów, a o istnieniu tych postaci wiedziałem tylko z filmów animowanych. Nic więc dziwnego, że nie paliłem się zbytnio do filmowych ekranizacji tych "arcydzieł". Choć "Batmana" widziałem chyba z 10 razy, to już pierwszą część "Spidermana" obejrzałem dopiero dwa lata po premierze.

Do obejrzenia "X-Mena" zmusił mnie brat, który w przeciwieństwie do mnie namiętnie śledził losy mutantów w serialu tv. Aby nie doznać szoku, zapoznałem się z kilkoma odcinkami tego serialu i muszę przyznać, że nawet mi się spodobał. Mimo tego, mając już w miarę bogate doświadczenia z filmami, obrałem politykę umiarkowanych oczekiwań względem obrazu Bryana Singera i dzięki temu film mnie nie rozczarował. Kiedy dowiedziałem się, że do kin wchodzi druga część filmu, pomyślałem, że być może warto zobaczyć jak twórcy knocą kolejny sequel. Okazało się jednak, że jakby mi na złość, "X-men 2" to film lepszy zarówno od poprzedniej części, jak i od wspominanego wcześniej "Spidermana".

Druga część filmu zaczyna się od ataku nieznanego mutanta na Biały Dom. Po nieudanym zamachu na prezydenta, przywódca narodu postanawia uregulować kwestię mutantów. Zadanie to zleca się Williamowi Strykerowi, który chce wyrównać dawne rachunki. Zmusza Magneto - przebywającego w specjalnym plastikowym więzieniu - aby ten wyjawił mu niezbędne informacje. Po ich uzyskaniu postanawia "troskliwie zająć się" mutantami, czyli całkowicie ich wyeliminować.

Film oczywiście jest o wiele ciekawszy dla osoby, która o mutantach wie wszystko.
Jednak również dla widza mojego pokroju, która wie o nich, delikatnie mówiąc, "troszkę", film nie jest nużący (chociaż końcówka mocno się rozwleka) i ogląda się go z zaciekawieniem. Mimo, że fabuła do skomplikowanych nie należy i aby dostrzec w niej błędy nie trzeba wcale głębiej się w nią wciągać to przecież nie ona jest w tym filmie najważniejsza.

Reżysera warto pochwalić za dobór aktorów, którzy wręcz idealnie pasują do swoich postaci. Hugh Jackman jako Wolverine jest po prostu idealny: dziki, nieokrzesany, arogancki. Ma w sobie coś ze zwierzęcia, coś, co nas do tej postaci przyciąga. Niezły też jest Alan Cumming w roli Nightcrawlera. Oszałamiające wrażenie robi jednak głównie jego wspaniała charakteryzacja. Dwie główne aktorki: Halle Berry i Famke Janssen bardzo ładnie wyglądają i ... nic po za tym, chociaż musze przyznać, że Famke za którą jakoś nigdy nie przepadałem w tym obrazie wypadła zdecydowanie na plus, również aktorsko przyćmiła Halle, która chyba potraktowała "X-men 2" jako mały, sympatyczny przerywnik pomiędzy innymi projektami. Ogólnie słowo "sympatycznie" najlepiej charakteryzuje poziom aktorski filmu.

Pod względem efektów specjalnych film jest zdecydowanie lepszy od części pierwszej. Są dobrze wykonane (poza jedną z ostatnich sekwencji, kiedy Jean próbuje powstrzymać falę, gdzie szwankują zarówno efekty jak i montaż), odpowiednio dawkowane i w dobrym stopniu uzupełniają film. Bardzo dobrze zostało wykonane działanie maszyny Celebro. Niezłe są także zdjęcia, chociaż niekiedy kamera pracuje zbyt chaotycznie. Pochwalić należy również wspaniałą charakteryzację postaci.

Podsumowując "X-men 2" to dobra ekranizacja komiksu, zrobiona bez jakichkolwiek większych ambicji co wyszło filmowi na dobre. Podatny na filmy typu "fast & expensive" rynek amerykański znakomicie wchłonął film, czemu przy olbrzymiej popularności komiksu za oceanem nie należy się dziwić. Jeśli lubicie oglądać przygody Mutantów lub niezobowiązującą rozrywkę w towarzystwie pięknych pań i przystojnych facetów z przyzwoita porcją efektów specjalnych to film Bryana Singera jest odpowiednią dla Was propozycją. Pozostali mogą się trochę nudzić. Mi w chłodny, jesienny wieczór film oglądało się bardzo miło.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Ove
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o