Recenzja filmu Nikotyna (2003)
Hugo Rodríguez

Przygody fryzjera damskiego

Po "Amores Perros" oraz "I twoją matkę też" na nasze ekrany wchodzi kolejny meksykański film, który ma szansę stać się przebojem. Obraz pokazywany był już podczas 5. Festiwalu Filmów ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Nikotyna (2003)
Po "Amores Perros" oraz "I twoją matkę też" na nasze ekrany wchodzi kolejny meksykański film, który ma szansę stać się przebojem. Obraz pokazywany był już podczas 5. Festiwalu Filmów Latynoamerykańskich, gdzie spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem widzów, którzy postanowili obraz Hugo Rodrigueza wyróżnić nagrodą publiczności.

Lolo - młody haker podejmuje się zdobycia kodów pozwalających na dostęp do kont szwajcarskiego banku. Jego znajomi - El Nene i Tomson - mają wymienić je na 20 diamentów znajdujących się w posiadaniu rosyjskiego mafioso - Svobody. Niestety, w wyniku nieoczekiwanego zbiegu okoliczności transakcja nie dochodzi do skutku, a rosyjski gangster ucieka z kamieniami, które - jak twierdzi - ma schowane w brzuchu. El Nene i Tomson ruszają jego tropem. Za nimi podąża zdesperowany Lolo, który z przerażeniem odkrywa, że na płycie, którą im dał nie było żadnych kodów.

"Nikotyna" to czarna komedia inspirowana mocno twórczością Quentina Tarantino i Guya Ritchiego. Mamy tu grupę bohaterów, których losy splatają się podczas jednej nocy, kiedy to rozgrywają się opisane powyżej wydarzenia. Elementem, który łączy wszystko w całość są papierosy. Bohaterowie "Nikotyny" albo palą papierosy, albo właśnie próbują zerwać z nałogiem, albo o nich rozmawiają. Papierosowy dymek pojawia się więc praktycznie przez cały czas projekcji.

"Nikotyna" nie jest z całą pewnością filmem oryginalnym. Rodriguez bazuje na schematach i sprawdzonych rozwiązaniach, ale robi to w sposób niezwykle sprawny, umiejętnie łącząc ze sobą makabrę, humor i szybką akcję. Jeśli dodamy do tego jeszcze zwinny montaż, niezłą ścieżkę dźwiękową i dobrych aktorów od razu zrozumiemy, dlaczego "Nikotyna" stała się największym przebojem meksykańskich kin roku 2003.

Mnie osobiście "Nikotyna" mocno kojarzy się z postmodernistyczną "Przygodą fryzjera damskiego" Eduardo Mendozy, która w zeszłym roku pojawiła się w polskich księgarniach. W "Nikotynie", podobnie jak w "Przygodzie..." mamy nieoczekiwane zwroty akcji, sporą dawkę czarnego humoru i intrygę, która przeczy zasadom logiki.

Szczerze polecam wycieczkę do kina na "Nikotynę". Co prawda film nie dorównuje wspomnianym wcześniej "Amores Perros" oraz "I twoją matkę też", ale jest to kawałek solidnego kina rozrywkowego, które zapewni Wam półtorej godziny dobrej zabawy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).
o