Recenzja filmu Plac Zbawiciela (2006)
Krzysztof Krauze
Joanna Kos-Krauze

Rodzinna fotografia

Krzysztof Krauze, najczęściej nagradzany ostatnio na świecie polski filmowiec nie traci dobrej formy. Jego zrealizowany wspólnie z żoną Joanną Kos-Krauze "Plac Zbawiciela" to jedna z najlepszych ...
Filmweb sp. z o.o.
Krzysztof Krauze, najczęściej nagradzany ostatnio na świecie polski filmowiec nie traci dobrej formy. Jego zrealizowany wspólnie z żoną Joanną Kos-Krauze "Plac Zbawiciela" to jedna z najlepszych i najmocniejszych rodzimych produkcji tego roku.

W swoim najnowszym filmie Krauze powraca do formuły wykorzystanej wcześniej w "Długu". Bierze na warsztat autentyczną historię i pokazuje ludzi uwikłanych w sytuację bez wyjścia. Bohaterowie filmu to młode małżeństwo, które wkrótce ma przeprowadzić się do nowego mieszkania. Zanim odbiorą upragnione klucze, na jakiś czas przenoszą się do matki chłopaka. Kiedy planują, gdzie będzie łazienka, gdzie sypialnia, czy zrobić podgrzewaną podłogę, okazuje się, że deweloper zbankrutował. Beata i Bartek zostają z kolosalnymi długami i dwójką dzieci w niewielkim mieszkaniu z matką. Zaczyna się dramat wzajemnych oskarżeń.

"Plac Zbawiciela" to wyjątkowo mocne, emocjonalne kino, o którym sami twórcy mówią, że chcieli zrobić "Dług" dla kobiet, bo to na nich przede wszystkim opiera się ta historia. Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze pokazali patologię, nie odwołując się do nizin społecznych i bohaterów z marginesu. Oglądamy zwyczajną, przeciętną rodzinę, zadając sobie pytanie, jak wiele wokół nas jest takich dramatów.

Krzysztof Krauze podkreśla, że mający telenowelowe korzenie "Plac Zbawiciela" to najbardziej realistyczny film w jego karierze. Śledząc tragedię Beaty, Bartka i jego matki odnosi się wrażenie, że oko kamery zamiast obserwować podgląda bohaterów. Twórcy nie starali się odwoływać do poetyki dokumentu, a raczej przez ten sposób fotografowania (autorem zdjęć jest Wojciech Staroń) osiągnąć maksymalny realizm. Prawdziwe, przekonujące dialogi - czasami improwizowane przez aktorów będących także współautorami scenariusza - i udane kreacje aktorskie potęgują ten efekt.

Dramat charakterów opiera się na głównych postaciach. Swoje role świetnie odegrali Jowita Budnik, od lat współpracująca z Krzysztofem Krauze, Arkadiusz Janiczek oraz Ewa Wencel, którą niestety zbyt rzadko mamy okazję oglądać w dużych rolach na ekranach kin.

Po "Długu" i "Moim Nikiforze" Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze zrealizowali kolejny film udowadniający, że w Polsce nadal może powstać dobre i co najistotniejsze ważne społecznie kino. Miejmy nadzieję, że nie powtórzy historii "Mojego Nikifora", który w kraju został przyjęty raczej chłodno, by później święcić triumfy na prestiżowych międzynarodowych festiwalach. Od nas "Plac Zbawiciela" dostaje znak jakości "Filmweb Poleca!".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (140 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie