Recenzja filmu Good Night and Good Luck (2005)
George Clooney

See it now

Kim jest George Clooney, wszyscy wiemy – podstarzały playboy znany przez kobiety jeszcze z "Ostrego Dyżuru", a przez mężczyzn z "Batmana i Robina". I ten właśnie wydawałoby się jeszcze jeden ...
Filmweb sp. z o.o.
Kim jest George Clooney, wszyscy wiemy – podstarzały playboy znany przez kobiety jeszcze z "Ostrego Dyżuru", a przez mężczyzn z "Batmana i Robina". I ten właśnie wydawałoby się jeszcze jeden plastikowy aktor ewoluuje w tempie odrzutowca. Nie dość, że z roku na rok gra coraz lepiej i w coraz lepszych filmach (ostatnio świetny występ w świetnym "Michael Clayton") to na dodatek wyreżyserował dwa rewelacyjne filmy (jego debiut "Niebezpieczny umysł" oraz "Good Night and Good Luck" – o którym właśnie piszę).

"Good Night and Good Luck" to film opowiadający prawdziwą historię o wojnie medialnej, którą stoczył legendarny dziennikarz amerykański Edward R. Murrow z senatorem Josephem McCarthym w latach 60-tych. Film jest w całości czarno-biały. Ten zabieg udał się zaskakująco dobrze – okazuje się, że oglądanie obrazu w ten archaiczny sposób świetnie zapada w pamięć i pozwala widzowi wczuć się w atmosferę wyżej wspomnianych lat 60-tych. Akcja toczy się głównie w gmachu stacji telewizyjnej CBS, gdzie przygotowywane były wszystkie programy. We wszystkim czuje się realizm – to chyba zasługa Freda Friendly'ego, który uczestniczył w całej sprawie 40 lat temu, a obecnie napisał scenariusz do tego filmu. Mimo powolnego prowadzenia akcji obraz ogląda się z dużym zainteresowaniem. Głównie dlatego, że cała sprawa, w miarę czasu niesamowicie wciąga widza. Dużą przyjemnością jest oglądanie obsady aktorskiej, która doskonale się spisała. Zupełnie niespodziewanie rolę Eda Murrowa koncertowo zagrał David Strathairn, który wcześniej pojawiał się co najwyżej w małych drugoplanowych rolach. W drugim planie lśnią: Robert Downey Jr., Frank Langella i oczywiście George Clooney. Dla mnie osobiście, bardzo ważny jest główny temat podejmowany przez film – rola mediów w życiu publicznym. Mamy doskonałą okazje, aby zapoznać się z kulisami pracy wielu legendarnych dziennikarzy CBS – jednego z najpotężniejszych ówczesnych koncernów medialnych. Ponadto możemy porównać obecne programy informacyjne z tymi, które emitowano pół wieku temu. Zaskakujące, jak niekorzystnie wypadają aktualne media przy takim porównaniu.

Tytuł filmu wziął się ze słów, które na zakończenie swojego programu "See It Now" wypowiadał Murrow. Jego głównym celem było uświadamianie ludzi. Cały film jest zapisem właśnie takiego prawdziwego, poważnego dziennikarstwa. Wielcy ludzie, ważny temat, doskonały film. Polecam.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 43% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)