Recenzja filmu Życie Adeli – Rozdział 1 i 2 (2013)
Abdellatif Kechiche

Skazana na wolność

Fabuła "Życia Adeli" oparta jest na francuskiej powieści graficznej autorstwa Julie Maroh z 2010 r. pt. "Le Bleu est une couleur chude" ("Blue Is the Warmest Color"). Urodzony w Tunezji francuski ...
Filmweb sp. z o.o.
Fabuła "Życia Adeli" oparta jest na francuskiej powieści graficznej autorstwa Julie Maroh z 2010 r. pt. "Le Bleu est une couleur chude" ("Blue Is the Warmest Color"). Urodzony w Tunezji francuski reżyser Abdellatif Kechiche, dokonując dosyć swobodnej adaptacji literackiego pierwowzoru, przedstawia historię młodej, głodnej życia, wkraczającej w dorosłość Adele (Adèle Exarchopoulos).

           photo.title

Film rozpoczyna się sceną ukazującą lekcję, podczas której analizując lekturę (nowela autorstwa Pierre deMarivaux’a pt. "Życie Marianny"), klasa rozważa nad istotą pustki w sercu i potrzebą jej zapełnienia… Kontemplacja dotycząca tej powszechnej ludzkiej rozterki jest punktem wyjścia dla całej opowieści o Adele. Historii o ciągłym wspinaniu się po życiowych doświadczeniach celem budowania własnej tożsamości. W filmie ten proces skupiony jest na wnikliwym opisie duchowej i cielesnej fuzji dokonującej się między Adele a niebieskowłosą malarką Emmą (Léa Seydoux – pamiętacie może dziewczynę z "O Północy w Paryżu", która nie bała się chodzić po deszczu?). Losy pary osadzone są w sieci kontrastów zawieszonych w relacjach społecznych, obyczajowości, rozważaniach egzystencjalnych i przede wszystkim naturalistycznie ujętej miłości.

Zaakcentowanym spoiwem łączącym główne bohaterki staję się, ukazany w kilku bardzo sugestywnych, namiętnych i zamierzenie (pytanie czy uzasadnienie) wydłużanych scenach seks (jak na film fabularny obrazy skrajnie odważne). Autentyzm nie ogranicza się tu jednak tylko to opisu relacji cielesnej. Namiętność i pasję daje się wyczytać w spojrzeniach, gestach, ruchach, barwie głosu… Każda wspólna scena Adele i Emmy jest odrębnym aktorskim majstersztykiem per se. W filmie udało się ukazać zmysłowość, której trudno zarzucić jakikolwiek fałsz.


Warto podkreślić perfekcyjny dobór aktorek – wydaję się, że Adèle Exarchopoulos została stworzona do tej roli (Kechiche stwierdził w jednym z wywiadów, że zaangażował ją po tym, jak podczas wspólnego lunchu zobaczył, jak je….). Léa Seydoux zagrała bardzo wiarygodnie. Nie dziwi więc podjęcie bezprecedensowej decyzji w Cannes – wbrew dotychczasowej tradycji wręczono Złotą Palmę jednocześnie reżyserowi i głównym aktorom.

Obok relacji międzyludzkiej tematem filmu są też klasyczne opozycje społeczne oraz obyczajowe mające swój punkt wyjścia w dysonansie między wyrafinowanym intelektualnie artystycznym środowiskiem bohemy, w którym funkcjonuje Emma, a mniej wyszukaną naturą i bardziej konserwatywnym usposobieniem Adele. Ten kontrast daje się zauważyć m.in. podczas scen ukazujących wzajemne spotkania u rodziców pary czy choćby w trakcie rozmowy, w której Adele porównuje Jean-Paula Sartre'a do Boba Marleya... Między innymi konfrontowanie powyższych różnic staje się podstawą do ukazania ewolucji związku.

"Życie Adeli – Rozdział 1 i 2" w jakimś zakresie odwołuje się też do egzystencjalizmu (m.in. explicite, gdy Emma przywołuje podczas jednej z rozmów jedno z pism Sartre’a "Egzystencjalizm jest Humanizmem"). Podkreślony zostaje urok samostanowienia i możliwości pełnego definiowana siebie, jaką ma dzisiejsza młodzież. Sam reżyser zadedykował film młodym ludziom właśnie "aby także ich zainspirować do życia w zgodzie ze sobą". Adele szuka, kocha i cierpi. Doświadcza ekstazy, by potem popaść w całkowitą agonię. Z każdą upływającą minutą filmu tworzy i poznaje siebie coraz pełniej. Reżyser zdaję się sugerować, że jest to proces nieskończony.


Jeżeli w filmie doszukiwać się już jakiegoś manifestu, to będzie to manifest dotyczący życia pełnego w zgodzie ze sobą, a nie manifest miłości homoseksualnej, jakiego niektórzy mogą się dopatrywać. Miłość opisana w filmie nie ma płci. Parę homoseksualną mogłaby zamienić para heteroseksualna i nie zmieniłoby to istotnie wymowy filmu – co samo w sobie stanowić może wypowiedź oddającą współczesne postrzeganie relacji międzyludzkich. Percepcja ograniczona tylko do motywu (swoją drogą chętnie eksploatowanego obecnie przecież) miłości homoseksualnej czy związków partnerskich stanowiłaby, zdaje się, nieuprawnione nadużycie i niepotrzebne zubożenie treści zawartych w filmie. Bez takiego zawężenia "Życie Adeli..." nie przestaje jednak w żadnym razie być kinem zaangażowanym.

Steven Spielberg (skądinąd guru kina w kraju, w którym taki film ze względu na "cenzurę rynku" nie mógłby powstać), wręczając Złotą Palmę, stwierdził, że "Życie Adeli – Rozdział 1 i 2" to arcydzieło i wspaniałe love story. Film Abdellatifa Kechiche to najbardziej sugestywna opowieść o miłości i jednocześnie studium esencji ludzkiej emocjonalności, z jakim miałem okazję zetknąć się w sali kinowej od dawna. "Życie Adeli...." to europejskie kino artystyczne najwyższej próby.

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 85% uznało tę recenzję za pomocną (85 głosów).
GregoryWall
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)