Recenzja filmu Sophie Scholl - ostatnie dni (2005)
Marc Rothemund

Sophie Scholl - ostatnie dni

Monachium, rok 1943. Hitler prowadzi w Europie wyniszczającą wojnę totalną. Grupa młodych ludzi, w większości studentów, uznaje bierny opór za jedyny sposób na osłabienie nazistów i ich ...
Filmweb sp. z o.o.
Monachium, rok 1943. Hitler prowadzi w Europie wyniszczającą wojnę totalną. Grupa młodych ludzi, w większości studentów, uznaje bierny opór za jedyny sposób na osłabienie nazistów i ich nieludzkiej machiny wojennej. Powstaje Biała Róża, ruch oporu stawiający sobie za cel obalenie Trzeciej Rzeszy. Organizacja ta chce uświadomić ludziom prawdę o zbrodniach wojennych wodza i problemach kraju. Podstawową ich bronią jest słowo, codziennie zbierają się, piszą, malują mury, drukują i wysyłają listy do losowo wybrany obywateli w nadziei na powstrzymanie szerzącego się obłędu.

"Nic nie jest mniej godne narodu cywilizowanego, aniżeli bez oporu pozwolić się »rządzić« klice władców nieodpowiedzialnych i poddanych ciemnym instynktom". To pierwsze zdanie, które widniało na ulotkach „Białej Róży”, w szeregach, której była jedna kobieta - Sophie Scholl, będąca w Niemczech do dzisiaj synonimem takich wartości jak bohaterstwo, męstwo i patriotyzm. Za swoją działalność zapłaciła wraz z bratem i innymi członkami grupy, najwyższą cenę. 18 lutego 1943 podczas roznoszenia ulotek na uczelni aresztowani zostają Hans i Sophie Schollowie i przez trzy kolejne dni, niemal bez przerwy są przesłuchiwani. 19 lutego 1943 w Innsbrucku zatrzymany zostaje Christoph Probst, który następnego dnia, ze względu na strach o żonę i dzieci, przyznaje do napisania tekstu na prośbę Hansa Scholla. 21 lutego zostaje przygotowany akt oskarżenia, a już następnego dnia rano, odbywa się rozprawa przed sądem wojskowym. Ani Gestapo, ani sąd nie dali oskarżonym szansy obrony, przydzielając im milczącego adwokata z urzędu. Rodziny aresztowanych nie zostały przez urząd powiadomione o tym fakcie, ani o procesie. W obawie przed reakcją obserwatorów, salę zapełniają członkowie organizacji nazistowskich. Całą trójkę skazano na śmierć.

Reżyser Marc Rothemund skupia się na ostatnich dnia życia Sophie Scholl, począwszy na aresztowaniu, poprzez przesłuchania, aż do śmierci. Przez cały film widzimy, słyszymy i odczuwamy wszystkie niesprawiedliwości, łamania praw, zarówno sądowych jak i obywatelskich, oraz fanatyzm nazistów w popieraniu Hitlera. Postać Sophie wypełnia każdy milimetr, każdy kadr tej produkcji. Dodatkowo podstawą scenariusza są odnalezione akta sądowe, zapiski, oraz relacje tych członków „Białej Róży”, którym dane było przeżyć. Wszystkie te elementy przybliżają nam, pozwalają poznać tę wybitną postać, o której przecież w Polsce wie, niewielu ludzi. Julia Jentsch, odtwarzająca główną rolę, wspięła na się na szczyt możliwości aktorskich. Każde jej słowo, każdy gest, ruch, każde spojrzenie precyzyjnie przedstawia nam przemianę psychologiczną z lekko przestraszonej całą sytuacją studentki, w świadomą swych racji patriotkę. Udało jej się także ukazać z jednej strony umiłowanie Sophie Scholl do życia, a z drugiej wytrwałość, wytrzymałość i świadomość śmierci. Jentsch nie szarżuje, nie kokietuje widza nadmiarem emocjonalności, w spokojny, stonowany i prawdziwy sposób „gra swoje”. Naprawdę wielki talent. Reszta aktorów jest także bardzo dobrze dobrana, wszyscy są na swoim miejscu i w perfekcyjny sposób wywiązują się z powierzonych im ról.

To już drugi, po „UpadkuOlivera Hirschbiegela, w którym Niemcy rozliczają się z własną historią i tożsamością narodową. Drugi raz także powstaje wybitne kino, precyzyjne jak szwajcarski zegarek. Każda kwestia, każda scena jest z niemiecką precyzją wyważona i po prostu niezbędna. Podobnie jak w wyżej wspomnianym dziele, cała akcja rozgrywa się w bardzo małej, wręcz hermetycznej przestrzeni, co podczas długich scen przesłuchań, mogło grozić zbytnim uteatralnieniem filmu. Jednak sceny przesłuchania bynajmniej takie nie są, ponieważ zderzenie dwóch różnych światopoglądów na tle dziejowych wydarzeń ma oprócz wymiaru dydaktycznego, świetnie utrzymane napięcie i wysoki poziom emocjonalności, co przy sprawnej pracy reżysera jest typowo filmowe. Gestapowiec Mohr, prowadzący sprawę panny Scholl nie jest stereotypową postacią niemieckiego tyrana - fanatyka, lecz człowiekiem ślepo wierzącym w sens idei, która została mu wpojona, którą przyjął i której alternatywy nie jest może w stanie zaakceptować. Zdaje sobie sprawę, że Sophie stara się wyrażać tylko swoje poglądy, a jej działalność nieoficjalna nie ma znamion wielkiej szkodliwości społecznej. Proponuję jej ugodę, gdyż w pewnych sprawach jest w stanie nawet milcząco dopuścić do wiadomości inny niż jego własny, pogląd polityczny. Nie uważa by śmierć roznoszącej ulotki o zaprzestaniu wojen studentki była konieczna, ale nie jest w stanie nic zrobić.

Film Marca Rothemunda oprócz ogromnych walorów historyczno – politycznych, jest po prostu perfekcyjnie opowiedzianą historią o ludziach (cała organizacja „Białej Róży”), którzy poświęcili życie nawołując do pokoju i sprawiedliwości, którzy solidarnie próbowali zmienić wówczas istniejącą, tragiczną rzeczywistość. Wzajemna konsolidacja w imię takich wartości jak honor, ojczyzna i godność, (które w ustach bohaterów ani przez chwilę nie są przesączone patosem i sztucznością) wynosi ich na piedestał człowieczeństwa w pełnym znaczeniu tego słowa. Mówiąc krótko „Sophie Scholl - ostatnie dni” to po prostu arcydzieło.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 30% uznało tę recenzję za pomocną (30 głosów).
SQNboy
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny
o