Recenzja filmu Włoska robota (2003)
F. Gary Gray

Sprawna robota

"Włoska robota" odniosła na zachodzie całkiem spory sukces. Zastępy gwiazd, efektowna realizacja i sprawdzony scenariusz oparty na hicie sprzed lat. Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko jednego. By ...
Filmweb sp. z o.o.
"Włoska robota" odniosła na zachodzie całkiem spory sukces. Zastępy gwiazd, efektowna realizacja i sprawdzony scenariusz oparty na hicie sprzed lat. Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko jednego. By takie filmy trafiały w Polsce do szerszej dystrybucji.

"Włoska robota" jest remakiem hitu sprzed lat. O ile jednak oryginał był lekką i klasyczną komedyjką, o tyle nowa wersja podąża w kierunku stonowanego kina sensacyjnego. Akcenty komediowe pojawiają się tu i ówdzie, ale twórcy wyraźnie przedłożyli napięcie nad humor. Czy to stosowne posunięcie? O tym zadecydować musi już każdy widz.

Historia jest banalna i pełna nielogiczności. Moralnie dwuznaczne pozostaje również kibicowanie głównym bohaterom, którzy utrzymują się z wyrafinowanych kradzieży. Specyficzny klimat produkcji pozwala jednak zapomnieć o wszelkich nielogicznościach i uproszczeniach. W zamian za to bowiem otrzymujemy efektowny i pełen napięcia dwugodzinny seans. "Włoska robota" to bowiem film bardzo dynamiczny i wciągający. Nie ma tu miejsca na nudę, mimo iż około trzech czwartych całego filmu zajmuje śledzenie przygotowań do skoku na ogromną kasę. Z kolei ostatnie sceny zapewniają gwarantowany skok adrenaliny. Efektowne sceny pościgów na zatłoczonych ulicach wykonane są perfekcyjnie i na długo pozostają w pamięci.

Bardzo dobrze spisuje się obsada aktorska. Zastępy gwiazd na pierwszym planie podniosły poziom całej produkcji. Mark Wahlberg, Jason Statham, Charlize Theron, Donald Sutherland - wszyscy grają bardzo dobrze, tworząc bardzo bogaty panteon niezwykłych postaci. Nawet Edward Norton, który, jak głosi plotka, został zmuszony kontraktem do wzięcia udziału w filmie, wypada całkiem naturalnie i jako czarny charakter potrafi wzbudzić zainteresowanie. Znacznie gorzej radzą sobie gwiazdy hip-hopu, które swoich sił w aktorstwie raczej nie powinny próbować. Mam tu na myśli zwłaszcza drewnianego Frankiego G, który ostatnimi czasy wystawia kinomanów na ciężką próbę (na przykład swoją toporną rolą w "Pile 2").

"Włoska robota" obietnicę lekkiego i wciągającego kina akcji wypełnia w stu procentach. To klasyczne kino rozrywkowe może dla wielu okazać się "niedzisiejsze". Brak tu spektakularnych wybuchów, miażdżenia całego miasta, gorących scen łóżkowych czy hektolitrów krwi na ścianach. Nie oznacza to jednak, że od strony realizacyjnej film nie olśniewa. Każda scena akcji wykonana jest efektownie, ale nigdy nie efekciarsko. I być może w tym tkwi cały potencjał tej produkcji. Potencjał, który twórcy wykorzystali niemal całkowicie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 57% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)