Recenzja filmu Ali G (2002)
Mark Mylod

Starszy brat Borata

Ciekawe, ilu recenzentów pamięta jeszcze czasy, zanim zdążyli położyć się okrakiem przed kazachskim reporterem Boratem, który przywędrował do Ameryki, by poznać mechanizmy wielkiej demokracji. ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja dvd Ali G (2002)
Ciekawe, ilu recenzentów pamięta jeszcze czasy, zanim zdążyli położyć się okrakiem przed kazachskim reporterem Boratem, który przywędrował do Ameryki, by poznać mechanizmy wielkiej demokracji. Odtwarzający tę postać Sacha Cohen stał się sławny dużo wcześniej dzięki postaci Alego G – swojskiego matoła z brytyjskich przedmieść. Prowadził on kontrowersyjny talk show z czołowymi politykami w roli głównej. Gdy popularność programu sięgnęła sufitu, Cohen postanowił pójść za ciosem i nakręcić pełnometrażowy film o przygodach Alego. Trafił on również do Polski, ale nasza krytyka nie przyjęła go z otwartymi ramionami. W recenzjach najczęściej dominowały określenia „dno” i „żenada”.

Czy między "Ali G Indahouse" a hołubionym przez wszystkich "Boratem" istnieje monstrualna różnica jakości? Bez przesady. Oba filmy zrobił ten sam człowiek – absolwent renomowanej uczelni, któremu bliżej do Monty Pythona niż "Świata według Kiepskich". Ali lubi ekstrawaganckie ubrania, torby najlepszej trawy i „fajne dziwki”. W wolnych chwilach uczy dzieciaki z sąsiedztwa jak przetrwać w getcie. Pewnego dnia lokalne władze postanawiają zamknąć centrum edukacyjne. Ali organizuje protest, czym wzbudza zainteresowanie lidera partii rządzącej. Nasz bohater trafia do wielkiej polityki i oczywiście robi furorę.

Film jest głupawy, ale nie głupi. Zrobili go inteligentni ludzie korzystający z mało wysublimowanego poczucia humoru. Jak Ali załatwia problem imigrantów na Wyspach? Wprowadza ustawę, dzięki której wstęp do kraju mają tylko ładne panie. Gdy Afryce grozi krwawy konflikt, raczy herbatą z marihuaną przywódców zwaśnionych państw. W efekcie panowie całują się namiętnie... Najsłabiej wypada wątek kryminalny, ale Cohen nic sobie z tego nie robi i wypina na wszystkich tyłek. Na końcu przekonuje widza, żeby kupować tylko „towar” od niego. Chyba się skuszę.

Wśród materiałów dodatkowych znajdujących się na płycie znajdziemy wyłącznie zwiastuny filmów dystrybuowane przez Kino Świat, m.in. "Grindhouse", "Wojownicze Żółwie Ninja" i "1408". Film możemy obejrzeć zarówno z napisami jak i lektorem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 63% uznało tę recenzję za pomocną (48 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły
o