Recenzja filmu Ładunek 200 (2007)
Aleksey Balabanov

Stary koszmarny świat

Współczesna kinematografia rosyjska zaskakuje mnie pozytywnie, ilekroć po nią sięgam. I są to zaskoczenia na najwyższym poziomie. Budzące znacznie intensywniejsze emocje niż kino czeskie, które ...
Filmweb sp. z o.o.
Współczesna kinematografia rosyjska zaskakuje mnie pozytywnie, ilekroć po nią sięgam. I są to zaskoczenia na najwyższym poziomie. Budzące znacznie intensywniejsze emocje niż kino czeskie, które lubię, bo oferuje miłe doznania, ciepłą refleksję i ciekawą gawędę. Filmy rosyjskie to zupełnie inna liga. "Spaleni słońcem", "Powrót" czy "Ładunek 200" wkręcają się w mózg, odbierają oddech. Takie seanse uświadamiają mi, jakie kino kocham najbardziej - mocne, wstrząsające, niepozwalające o sobie zapomnieć.

Połowa lat 80. na rosyjskiej prowincji. Kilku bohaterów: odwiedzający brata Artem, Andżelika - córka lokalnego sekretarza partii, jej kolega, robiący sporą kasę na przemycie spirytusu, naczelnik milicji Żurow oraz Aleksiej i jego żona, sprzedający nielegalnie wódkę na przedmieściach. Ich losy splatają się  i zaciskają w pętlę, przy czym nie ma tu podziału na dobrych i złych, chociaż Aleksiej w dyskusji z wykładowcą akademickim Artemem dużo mówi o Bogu, wyszydzając ideę naukowego ateizmu.

"Ładunek 200" to obraz rozkładu. Fizycznego, estetycznego, społecznego i moralnego. Okolice Leninska i samo miasteczko to obskurne, odrapane budynki, przygnębieni mieszkańcy i ponure meliny. To świat bez nadziei, piekło na ziemi. Piekło ludzkiej obojętności, bo nienawiść to przynajmniej byłoby jakieś uczucie. Zdarzenia toczą się siłą inercji, tak jakby na ludzi działał jakiś niepojęty imperatyw. Sytuacje bez wyjścia, w których nie ma miejsca na wolną wolę, bo nawet zemsta Antoniny jest nieubłaganą konsekwencją zdarzeń poprzednich i wynika bezlitośnie ze zwierzęcych praw rządzących tą rzeczywistością. Jak u Pawłowa - bodziec, reakcja. Całkowita zewnątrzsterowność człowieka. Nie ma szans na humanistyczną refleksję, na wewnętrzny opór i pójście pod prąd narzuconych decyzji.

***PONIŻEJ ZNAJDUJĄ SIĘ SZCZEGÓŁY ZAKOŃCZENIA FILMU!***

Antonina dokonuje odwetu, bo takie są reguły gry, ale nie robi nic ponad, nie ma w niej ani grama litości dla wyjącej z rozpaczy i przerażenia, przykutej do łóżka Andżeliki. Nie ma tu czasu ani przestrzeni na współczucie, bo współczuć należałoby wszystkim, a pomóc nie da się nikomu. Tylko znieczuliwszy się, można przeżyć i nie zwariować.

W tym chorym świecie resztki zdrowego rozsądku i przyzwoitości zachowuje Artem. Tylko on zdaje się jeszcze dostrzegać różnicę między normą i patologią. Zagęszczenie zła i wynaturzenia, jakich staje się świadkiem w przeciągu paru dni, sprawiają, że za wszelką cenę pragnie uchwycić się jakiegoś stałego punktu, czegoś, co daje poczucie zakorzenienia w niezmienności. Tylko czy przyjęcie chrztu i zwrócenie się do negowanego wcześniej Boga jest istotnie właściwym rozwiązaniem? Czy nie lepiej zacząć od siebie? Nawet jeśli Bóg istnieje, to tu, na ziemi, działa poprzez ludzi. W imię Boga dokonywano wszak najgorszych zbrodni, a sama przynależność do religijnej wspólnoty nie wystarcza, by być dobrym człowiekiem.

Czas akcji filmu to rok 1984, w powietrzu czuje się już powiew pieriestrojki, za progiem czeka Nowa Rosja z jej możliwościami, swobodami, rehabilitacją prawosławia. W cerkwi pojawią się masowo partyjni prominenci, głowy państwa chętnie fotografować się będą z patriarchą Moskwy i Wszechrusi, Bóg obecny będzie w Rosji po roku 1990 niemal w każdym aspekcie życia publicznego. Ale czy będzie lepiej? Mam wrażenie, że filmowy obrazek prowincji pasuje także i do czasów współczesnych. Może byłby bardziej kolorowy, inna muzyka płynęłaby z samochodowych odtwarzaczy, pozostałości industrialnego krajobrazu poprzetykane byłyby wysepkami nowoczesnej architektury, ale zobojętnienie na los bliźnich i upadlający egoizm nadal  pozostają wszechobecne. Usankcjonowanie Boga niczego nie zmieniło na poziomie relacji międzyludzkich. Jeśli spojrzeć trochę głębiej, widać to samo bagno.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 86% uznało tę recenzję za pomocną (56 głosów).
Diana
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o