Recenzja filmu Aviator (2004)
Martin Scorsese

Super, ale...

O najnowszym filmie Martina Scorsese mówiono dużo już przed jego premierą. Wielki rozmach, ogromny budżet, doskonała obsada i świetny scenariusz, opowiadający historię człowieka, który doszedł od ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Aviator (2004)
O najnowszym filmie Martina Scorsese mówiono dużo już przed jego premierą. Wielki rozmach, ogromny budżet, doskonała obsada i świetny scenariusz, opowiadający historię człowieka, który doszedł od zera do ogromnej fortuny, czyli to, co Amerykanie lubią najbardziej. Po dodaniu do tego nazwiska Scorsese jako reżysera sukces wydawał się murowany.

Reżyser "Chłopców z ferajny" i "Ostatniego kuszenia Chrystusa" przedstawił w swoim dziele biografię Howarda Hughesa - milionera, który kochał samoloty, kino i piękne kobiety. Odnosił sukcesy na wszystkich trzech frontach. Niestety pod koniec jego życia dotknęła go choroba i stał się dziwakiem stroniącym od ludzi.

Mimo wszystko trudno nazwać ten film biografią. Jest to raczej niewielki fragment z życia Hughesa. Obraz zaczyna się od ukazania jego dzieciństwa, ale tylko po to, by uświadomić oglądającemu, jak chorobliwie zazdrosna była o Howarda jego matka. Skupiono się bardziej na jego pasji do lotnictwa, filmu i płci przeciwnej. Osobiście uważam, że najmniej widoczną w filmie była ta ostatnia.

Pod względem aktorskim Scorsese nie szczędził wysiłku. Postawił na najlepszych. DiCaprio w roli Hughesa jest wręcz rewelacyjny. Fenomenalnie oddał jego pasję przeistaczającą się w szaleństwo. Nie zaryzykowałbym mówiąc, że jest to najlepsza rola w jego życiu, bo uważam, że nie pokazał jeszcze swojego całego potencjału. Jest on aktorem tak samo utalentowanym, co niedocenianym.

Ponieważ Hughes był kobieciarzem, trzeba było dobrać takie aktorki, które wzięłyby na siebie brzemię pokazania takich gwiazd, jak Katharine Hepburn, Ava Gardner czy Jean Harlow. W rolę pierwszej wcieliła się Cate Blanchett. W filmie można zobaczyć również Gwen Stefani w roli Jean Harlow, ale moim zdaniem pani Stefani do aktorstwa się nie nadaje. Jej rola bazowała głównie na tym, by dobrze wyglądać, a i to do końca jej się nie udało.

Wracając jeszcze do roli samej Blanchett, muszę przyznać, że już dawno nie oglądałem tak wspaniałego występu w wykonaniu tej aktorki. Każda przyznana jej nagroda jest jak najbardziej zasłużona.

Nie bardzo mogę zrozumieć rolę Avy Gardner. Moim zdaniem stanowczo za słabo pokazano przywiązanie Howarda do Avy. Sceny z nią są okrojone i czasem aż prosi się, aby pewne rzeczy zostały dopowiedziane.

Od strony technicznej film to uczta zarówno dla oka jak i dla ucha. Doskonałe i żywe zdjęcia, świetnie wpasowana muzyka i wyważona ilość efektów specjalnych sprawiają, że prawie trzy godziny filmu mijają bardzo szybko.

Film był nominowany do wielu nagród, ale nie był w stanie zdobyć żadnej prestiżowej. Dlaczego? Przecież było wszystko: świetne kreacje aktorskie, co obecnie nie jest bardzo modne, perfekcyjne wykonanie, dobry pomysł na scenariusz, a biorąc pod uwagę czas trwania i fakt, że nie wychodzimy zmęczeni z kina, powinno to mówić samo za siebie. "Aviatorowi" jednak, pomimo sprawdzonej receptury, brakuje czegoś. Tej iskierki, która sprawia, że wychodząc z kina film na długo pozostaje w naszej pamięci.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 64% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).
Shemek
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)