Recenzja filmu Za ile mnie pokochasz? (2005)
Bertrand Blier

Szkoda nawet pięciu zeta

Miałam zacząć tę recenzję od krótkiego stwierdzenia, czym według mnie jest ten film. Ale nie zrobię tego, bo w takim wypadku w dalszej części recenzji nie byłoby już nic do dodania. Powiem tyle: ...
Filmweb sp. z o.o.
Miałam zacząć tę recenzję od krótkiego stwierdzenia, czym według mnie jest ten film. Ale nie zrobię tego, bo w takim wypadku w dalszej części recenzji nie byłoby już nic do dodania. Powiem tyle: poszłam na ten film ze względu na Bellucci, którą osobiście lubię. I Depardieu. I te cztery gwiazdki recenzenta z "Filmu". Myślałam, że będzie to dobra, inteligentna komedia, zawierająca w sobie nieprzeciętnie zarysowane postacie bohaterów i nieprzyzwoicie dobre dialogi, sprawnie wyreżyserowana i zagrana. Okazało się, że... jak chcecie poznać więcej szczegółów związanych z oglądaniem przeze mnie "Za ile mnie pokochasz?" Bertranda Bliera, zapraszam do dalszego czytania.

Jest dziwka - elegancka i wydająca się całkiem nieprzeciętną istotą kobiecą, przynajmniej pod względem urody. To Daniela, grana przez Bellucci. Jest jeszcze niesamowicie napalony prostaczek, który z miejsca zakochuje się w pani lekkich obyczajów i oczarowany stara się zaryzykować wszystko, byle tylko być z nią. Nawet wszystkie pieniądze i spokojne sumienie. To François, grany przez Bernarda Campana. Jest oprócz tego alfons, zaborczy i zazdrosny, mający przerośnięte ego, gwałcący swoje podopieczne przy osobach postronnych. To Charly, grany przez Depardieu.

Podałam tylko ogólny zarys sytuacji, gdyż najnormalniej w świecie nie ma sensu nawet próbować streszczać tego bzdurnego filmiku. Cóż bowiem się na niego składa? Sceny beznamiętnego seksu między parą głównych bohaterów urozmaicone udawanymi orgazmami Danieli (Bellucci jęczy tak niemiłosiernie, że człowieka aż litość nad nią bierze), perypetie z kolegą François, którego serce nie mogło wytrzymać bliskiego kontaktu z piersiami zacnej prostytutki, rozstania i powroty kochanków, jedyny w miarę zabawny wątek z wścibską sąsiadką, striptiz Monici B. (powiedzmy sobie szczerze, że ma co pokazywać), nadęta gra Depardieu i zabiedzone oblicze Campana.

Inteligentnych dialogów tu jak na lekarstwo (wyjątek to scena scysji z lokatorką sąsiedniego mieszkania), postacie spłycone do granic niemożliwości (Daniela to nawet nie dziwka marząca o lepszym życiu, tylko po prostu zwykła dziwka), historia jest zagrana w jednostajny i nudny sposób, zaś jeśli idzie o reżyserię... cóż, pantofelek lepiej wyreżyserowałby ten film. Blier po prostu każe aktorom stać przed kamerą i odgrywać sceny ze scenariusza, jako tako prowadzi ich przez większą część filmu, by w finałowych scenach zostawić ich samych sobie. Kilkanaście ostatnich minut filmu sprawia wrażenie doklejonych na siłę i mających tylko pokazać rzekomą głębię filmu (wszystkie dziwki to pozbawione choćby krztyny moralności wywłoki - bardzo ładne podsumowanie, panie Blier). Szkoda na ten film czasu i pieniędzy, choćby głupich pięciu zeta wydanych na wypożyczenie go z wypożyczalni.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 33% uznało tę recenzję za pomocną (51 głosów).
o