Recenzja filmu Fucking Amal (1998)
Lukas Moodysson

Szwedzki pocałunek

Ukazana w niemalże paradokumentalny sposób historia rozgrywającą się w małym miasteczku, jakich pełno na całym świecie. Miejscu, gdzie gimnazjalna młodzież przeżywa swoje pierwsze doświadczenia z ...
Filmweb sp. z o.o.
Ukazana w niemalże paradokumentalny sposób historia rozgrywającą się w małym miasteczku, jakich pełno na całym świecie. Miejscu, gdzie gimnazjalna młodzież przeżywa swoje pierwsze doświadczenia z alkoholem, seksem i innymi aspektami tzw. dorosłego życia.

Oprócz "klasycznych" przygód i problemów każdego nastolatka, takich jak szkoła, zrzędzący rodzice, wieczorne włóczenie się po mieście, imprezy czy też kończące się często przy muszli klozetowej wyskoki alkoholowe, film porusza temat trudny i kontrowersyjny. Jest nim miłość lesbijska. Miłość zakazana i czysta jednocześnie. Potężne, irracjonalne uczucie, nad którym nie sposób zapanować, a które wstydliwe i skomplikowane, jednocześnie daje wewnętrzne wyzwolenie i pozwala pokonać niewyobrażalne przeszkody.

Ale po kolei. Po przeprowadzce do nowego, mniejszego miasta, Agnes czuje się zagubiona. Nie ma przyjaciół wśród osób, znających się tu dobrze od dziecka, nie jest typem popularnej, przebojowej dziewczyny, która potrafi przyciągnąć do siebie nowych znajomych. W dodatku zakochuje się w koleżance z klasy - pięknej, towarzyskiej Elin, w której kochają się też wszyscy okoliczni chłopcy, na czele z nieśmiałym maturzystą na motorze, Johanem. Uważana za "dziwną", samotna Agnes zwierza się swojemu komputerowemu pamiętnikowi, i niepokoi swoich rodziców, którzy nie są w stanie zrozumieć powodów alienacji córki i braku integracji z rówieśnikami.

Pewnego dnia, Elin, zachęcona przez swoja starszą siostrę, skuszona wizją obiecanych 20 marek, dla zabawy całuje Agnes, chcąc się jej kosztem zabawić. Jednak z biegiem czasu, z pozoru beztroska i niezważająca na ludzkie uczucia dziewczyna, zaczyna czuć się źle w towarzystwie koleżanek plotkujących bez końca o chłopakach, ciuchach, całujących się z kim popadnie. Elin zaczyna dostrzegać pustkę wokół siebie i cierpienie skrzywdzonej, upokorzonej Agnes, w której dostrzega pełną ciepła, mądrą i pasjonującą dziewczynę.

"Fucking Amal", jak wiele filmów przed nim, opowiada o współczesnych nastolatkach, pokazując złożoność i emocjonalną prawdę okresu dojrzewania. A jednak opowiada te historie zupełnie inaczej. Reporterskim okiem udało się reżyserowi nakreślić przejmujące portrety głównych bohaterów, realistycznie potraktować ich problemy. W codziennym, z pozoru mało pasjonującym życiu, dostrzegł istotne sprawy, uniwersalną prawdę i pokazał ją bez moralizatorstwa i pełnych powagi dialogów. Opowieść o młodych ludziach przerodziła się w ten sposób w nadspodziewanie dojrzały film o samotności, tęsknocie, o rodzącym się uczuciu. Poszanowaniem uczuć swoich bohaterek, niedocenianiem ich i kameralnym charakterem akcji, a także klimatem niezwykłej tolerancji, brakiem epatowania tanią sensacją, reżyser wzbudził uznanie jury w Karlowych Warach i znalazł tam także entuzjastyczną publiczność, która przyznała mu swoją nagrodę.

To film ciepły i bardzo prawdziwy. Nie znajdziemy tu przekłamań, młodzi bohaterowie nie naśladują dorosłych. Nastoletni chłopcy w czapkach z daszkiem i dziewczyny z rozmazanym makijażem, posługujący się zwyczajnym, typowym dla nich językiem, sprawiają wrażenie znajomych z ulicy i ze szkoły. Dodatkowo zdjęcia, robione w większości kamerą z ręki, bez sztucznego oświetlenia (choć reżyser, jak sam twierdzi, nie ulega regułom modnej głownie w Skandynawii, Dogmie), dają wrażenie rzeczywistości, jaką postrzegamy naszymi własnymi oczami, jaka jest naszym codziennym udziałem. Debiutujące w filmie odtwórczynie głównych ról znakomicie się spisały w rolach wzruszającej, wrażliwej Agnes i nerwowej, sfrustrowanej a jednocześnie tryskającej życiem Elin.

Polscy widzowie, znający dotychczas drugi film Moodyssona, "Tylko razem", dostrzegający zainteresowanie reżysera człowiekiem i jego zachowaniem w społeczeństwie, będą mogli zaznajomić się z jego pełnometrażowym debiutem. Ci, którym się podobał, na pewno się nie zawiodą, bo znajdą tu wszystko, co twórca w późniejszym filmie udoskonalił: kameralny, bliski postaciom sposób filmowania, ciekawy scenariusz, inteligentne poczucie humoru i uniwersalność poruszanych problemów. Moodysson udowodnił, że jest świetnym obserwatorem życia i przychylam się do zdania samego Ingmara Bergmana, który "Fucking Amal", nazwał "pierwszym arcydziełem młodego mistrza".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 92% uznało tę recenzję za pomocną (62 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)