Taka piękna katastrofa
Zapowiedź, 2009 [kino] napisano:

65%

uznało tę recenzję za pomocną
(123 głosy).

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
W najlepszej scenie w całym filmie samolot z setkami pasażerów rozbija się niespodziewanie na autostradzie. Główny bohater, Koestler, grany przez Nicolasa Cage'a, rusza na ratunek ofiarom, ale jego wysiłek wydaje się bezcelowy - z roztrzaskanych resztek maszyny próbują się bowiem wydostać krwawe szczątki pasażerów. Skręcona za pomocą prowadzonej z ręki kamery akcja jest szokująca i podwyższa ciśnienie wraz z każdym kolejnym wybuchem. Gdy reżyser konstruuje na ekranie thriller z Wielką Tajemnicą, punktowany tylko incydentalnie obrazami katastrof, "Zapowiedź" trzyma widza za gardło.

Napięcie udaje się utrzymać mniej więcej do połowy filmu. Nawet Cage nie jest wówczas irytujący, jak tylko on potrafi być, gdy z miną zbitego cocker spaniela zaczyna cierpieć za ludzkość. Na razie jego bohater, profesor elitarnej uczelni MIT, spędza samotnie wieczory z butelką whisky, rozpamiętując śmierć żony w pożarze. Z emocjonalnego odrętwienia potrafi wyrwać go jeszcze małoletni syn, w którego ręce w trakcie szkolnej imprezy trafia kartka pochodząca z zakopanej przed 50 laty kapsuły czasu. Znajduje się na niej ciąg rzekomo przypadkowych cyfr. Koestler odkrywa jednak, że w rzeczywistości jest to dokładna lista najważniejszych katastrof, jakie miały miejsce na Ziemi przez ostatnie pół wieku.

Fabuła filmu przypomina zazwyczaj kosmiczne jaja, ale twórcy smażą je na poważnym ogniu, a potem podają ze szczękościskiem na twarzy. Mimo to "Zapowiedź" intryguje – reżyser z wprawą tasuje kartami ogranych motywów wyciągniętych z rupieciarni horroru. Niewinny małolat jest tu prześladowany przez tajemniczych osobników w czarnych płaszczach, a tajemnica z przeszłości niczym smolista maź wycieka powoli z mrocznych czeluści.  Niestety, film Proyasa stanowi gatunkową hybrydę, która nieubłaganie przedzierzga się z thrillera w apokaliptyczne science-fiction. Wówczas na ekranie zaczyna królować widowisko, a wraz z nim patos oraz nieoczekiwana pretensjonalność. Okazuje się, że Proyas ma dużo większe ambicje, niż mogłoby  się na początku zdawać. Śledztwo w sprawie złowieszczej kartki jest zaledwie wstępem do "bardzo poważnej" rozprawy na poziomie twórczości Ericha von Dänikena.

Zajęty tworzeniem natchnionej kosmicznej wizji reżyser puszcza samopas Cage'a, który ostatecznie pogrąża się w taśmowym wyrobie zbolałych spojrzeń. Zamiast patrzeć na autoparodystyczne wyczyny gwiazdora, lepiej zwrócić uwagę na piękne i straszne zarazem kadry wyprodukowane w finale przez speców od efektów specjalnych. Kto wie, czy nie będą Wam się śnić po nocach?
Podziel się z innymi:

Zobacz też:

Pozostałe recenzje użytkowników (2):

komentarze

Dodaj komentarz
Demoniczna_Wiedzma Demoniczna_Wiedzma

recenzja z dupy. Kompletnie się nie zgadzam.

diella diella

Nie zgadzam się co do opinii na temat Cage'a, jest świetnym aktorem, a charakterystyczne rysy twarzy to jego wizytówka i, moim zdaniem, atut. Ci, którzy mają inne zdanie to zapewne zagorzali fani Roberta Pattisona, pozostaje tylko współczuć.
Kosmici rzeczywiście zbędni, ale trzeba mieć na uwadze "co autor miał na myśli". A chciał zapewne pokazać nadzieję, dziadek mówi ostatnie zdanie "To nie jest koniec świata". Trzeba zacząć wszystko od nowa, ludzkość dostaje drugą szansę. Co kto woli.
Najlepsze sceny w filmie - samolot i metro, przy czym rzeczywiście samolot "zrobiony" lepiej (ujęcia "z ręki").
dO JASTRZEBIAGORA: Nawet jeśli Caleb byłby homo to nic, w filmie było więcej takich "kapsuł", w domyśle - więcej parek ;) W filmie została przedstawiona historia tylko jednej z nich.

jporuba jporuba

[[SPOJLER ALERT]] Mogli nie dodawać tych kosmitów.

jastrzebiagora jastrzebiagora

A na koniec Caleb okazał się gejem i cała misterna strategia wzięła w łeb.

asiaimichal

recenzja trafna w stu procentach. Film jest śmieszny, Nicolas Cage traci czas na poważne filmy. Akademia policyjna to zdecydowanie coś, co zdecydowanie bardziej odpowiadałoby jego aktualnemu wizerunkowi scenicznemu. Scena z płonącymi ludźmi wychodzącymi z samolotu jest po prostu komiczna, a główny bohater robiący masaż serca zanim nawet sprawdził czy delikwent ma tętno powala na kolana. Poza tym denerwują "ambitne" wstawki w stylu utrata wiary po śmierci żony, problemy samotnego ojca itp. to trochę jak parodia znaków i wojny światów.
A ostatnia sekwencja z kosmitami (aniołami? czy tylko ja zauważyłem skrzydła?) rozkłada na łopatki. Taki film nie doczeka się parodii. Śmieszniej już nie może być.

onetta

pomysł na zakończenie filmu... totalna katastrofa

Jordan66 Jordan66

Recenzja z dupy wołowej, powtarzenie w kółko utartych zdań o aktorze i brak uczuć wyższych by zrozumieć ten film.

baron666 baron666

recenzja do dupy :)

aem7 aem7

Film powinien być klasyfikowany jako "komedia". I to nieudolna...

farandar

Nic dodać, nic ująć :-)

lesza115 lesza115

dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie Cage działa swoją miną na nerwy ;)

kaduffy kaduffy

Brawo autor recenzji,pewno zawodowiec:)

mrubiniec mrubiniec

troche szkoda ze autor napisal i to juz na samym poczatku, co jest najciekawsza scena:(

khartvin

ja wlasnie obejrzalem film i w 100% sie zgadzam z autorem. zdanie "Nawet Cage nie jest wówczas irytujący, jak tylko on potrafi być, gdy z miną zbitego cocker spaniela zaczyna cierpieć za ludzkość." mnie zabiło :D

Alex_na Alex_na

Uśmiałam się czytając tą recenzję :) Obejrzę film, żeby zweryfikować uwagi autora, ale jaki Cage jest, każdy widzi ;p

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: