Recenzja filmu Titanic (1997)
James Cameron

Titanic zatonie ponownie

Już po raz drugi będziemy mogli pójść do kin i zobaczyć to wielkie widowisko filmowe. Premiera odbędzie się dokładnie 100 lat po historycznym zatonięciu luksusowego liniowca na Oceanie ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja TV Titanic (1997)
Już po raz drugi będziemy mogli pójść do kin i zobaczyć to wielkie widowisko filmowe. Premiera odbędzie się dokładnie 100 lat po historycznym zatonięciu luksusowego liniowca na Oceanie Atlantyckim. Jak oświadczył sam reżyser - James Cameron odświeżony "Titanic" niestety nie będzie wyglądał tak dobrze jak inne filmy nakręcone w 3D. Jednak pomimo tego ze swoim ładunkiem emocjonalnym i obrazami bardziej sugestywnymi niż kiedykolwiek, będzie niezapomnianym przeżyciem nie tylko dla fanów, ale i nowych widzów.

Rok 1912. Arystokratyczna rodzina wraz z 17-letnią Rose (Kate Winslet) wchodzi na pokład "niezatapialnego statku" o nazwie Titanic. Pół godziny później grający w pokera w portowym barze 23-letni Jack Dawson (Leonardo DiCaprio) wygrywa szczęśliwym trafem bilet trzeciej klasy na rejs tym samym statkiem. Młodzi, którzy pochodzą z zupełnie innych światów, nie zdają sobie jeszcze sprawy z tego, że będzie to najpiękniejsza, a zarazem najtragiczniejsza podróż w ich życiu...

Fabuła "Titanica" jest ogromnie wciągająca i fenomenalna pod każdym względem. Jest wiele filmów, które wyrwały na mnie ogromne wrażenie, ale żaden z nich nie równa się z niezwykłym, zapierającym dech w piersiach "Titanikiem". Ta superprodukcja z 1997 roku zdobyła wiele nagród i wylansowała kilka gwiazd, które do dzisiaj nie schodzą z ekranów. Zrealizowana z wielkim rozmachem z dobrymi efektami specjalnymi i doskonałą muzyką, sprawia, że sięga po nią prawie każdy.

Jeśli chodzi o obsadę, można powiedzieć, że Cameron nie mógł dobrać do roli Jacka i Rose nikogo lepszego. Winslet i DiCaprio mają wielki talent. Kate, która zagrała wyrafinowaną panienkę z wyższych sfer, oraz Leonardo, który wykreował wrażliwego indywidualistę, pokazali, że są w stanie wcielić się nawet w takie role, które w bardzo dużym stopniu odbiegają od ich własnego charakteru. Warto także przypomnieć kreację Cala Hockley (Billy Zane), w którą aktor musiał włożyć naprawdę dużo wysiłku psychicznego. Nie łatwo jest zagrać przecież człowieka aż tak okrutnego i nieugiętego, jakim w rzeczy samej był filmowy Hockley.

To niepowtarzalne arcydzieło wywołuje tyle emocji, że nawet największy twardziel mógłby się wzruszyć. Nie ma się co dziwić, że Cameron chce powtórzyć swój sukces poprzez "wskrzeszenie" słynnego statku. Miejmy nadzieję, że odświeżony "Titanica" będzie jeszcze lepszym widowiskiem niż sam oryginał!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 70% uznało tę recenzję za pomocną (33 głosy).
Edziu_93
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie