Recenzja filmu Casshern (2004)
Kazuaki Kiriya

Trailer rozciągnięty do ponad dwóch godzin

Trailer swego czasu zrobił na mnie spore wrażenie. "Casshern" zapowiadał się na bajeczne, rozrywkowe kino s/f. Moich - sporych - pokładanych w nim nadziei jednak nie spełnił. Planeta w "Casshern" ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Casshern (2004)
Trailer swego czasu zrobił na mnie spore wrażenie. "Casshern" zapowiadał się na bajeczne, rozrywkowe kino s/f. Moich - sporych - pokładanych w nim nadziei jednak nie spełnił.

Planeta w "Casshern" w niczym nie przypomina Ziemi. Dowiadujemy się, że to właśnie podzieleni na dwa obozy ludzie pragnąc kolejnych terytoriów tak ją zmienili... Doktor Azuma zajmował się projektem "Neo cells", który w uproszczeniu polega na przywracaniu światu... martwych. Niestety w skutek eksplozji eksperymenty wymknęły się spod kontroli i... tu pojawia się nasz bohater. Tetsuya - syn naukowca - umarł w jednym ze starć wojska i teraz jako tytułowy Casshern ma stanąć do walki w obronie resztki ludzi.

Film od pierwszych scen zachwyca formą i razi chaotycznością fabuły. O ile zdania wprowadzenia są jeszcze zrozumiałe, to po 40 minutach oglądania nie za bardzo wiedziałem, co się w filmie dzieje. Da się z tego wykroić oczywiście kilka wątków, ale całość jest jednak pełna nieładu. Nie czepiam się tutaj braku logiki poszczególnych scen, ale formy przekazu. Jest to wina reżysera, gdyż on odpowiadał także i za scenariusz. Może do czerpania przyjemności z treści filmu wymagana jest znajomość mangi, na której "Casshern" się opiera. Wątpię jednak, czy twórcy świadomie chcieli zawęzić sobie grono odbiorców. Nie dziwi mnie fakt, że film miał premierę tylko we własnym kraju i jak na razie tylko tam został wydany na DVD. Dzięki temu w ogóle mogłem go zresztą obejrzeć...

Świat "Casshern" jest zniszczony, a zarazem bardzo plastycznie przedstawiony. Plastyczność jest największym atutem filmu. Duszne od pomarańczu niebo, zgliszcza budynków, dziwne maszyny latające, bajeczne stroje bohaterów. Wszystko to pokazane jest przepięknie i robi wrażenie. Nie jest to jednak film przesadnie kolorowy. Często ujęcia są w określonej tonacji barwnej, co ratuje film przed popadnięciem w kicz. Warto także dodać, że całość wygenerowana jest przez komputer, a tylko postacie "wtopione" w kadry. Może nie wygląda to najbardziej realistycznie, ale chyba nie było intencją scenografów i animatorów. Filmowi blisko jest do mangi. Choćby poprzez komiksowe ujęcia oraz sekwencje dynamiczne. O dziwo - "Casshern" nie jest przepełniony scenami walk. Tych spodziewałem się po trailerze w większej ilości. Muszę jednak przyznać, że tak naprawdę przydałoby się ich więcej. Gdy nie ma zbędnego gadania, a jest tylko obraz i muzyka - film ogląda się lepiej. Muzyka nie zawsze jest najwyższych lotów, ale pasuje - a to najbardziej istotne.

Film trwa 2 godziny 15 minut i zdecydowanie się dłuży. Zaskakujące (a może zastanawiające) jest to, że Japończycy, choć potrafią czynić efekciarskie cuda, zawsze umieszczają w swych filmach elementy tragizmu i przygnębienia. Nawet pod historyjką akcji kryje się smutna opowieść o zemście, zawiści i - wreszcie - miłości. Szkoda, że tu poprzez nieudolny scenariusz i reżyserię czuć to dopiero pod koniec, który sam w sobie robi wrażenie troszkę "dolepionego".

Niestety, w tym przypadku audio-wizualne piękno nie rekompensuje wad filmu, który dla widza jest zwykłą męczarnią. Lepiej pozostać przy oglądaniu trailera lub pojedynczych kadrów.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 33% uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).
o