Recenzja filmu Człowiek słoń (1980)
David Lynch

Ty nie jesteś Człowiek Słoń. Ty jesteś Romeo

Jeżeli miałbym wybrać absolutnie najpiękniejsze filmy, jakie widziałem w moim krótkim życiu, "The Elephant Man" z pewnością zająłby bardzo wysokie miejsce. Szczególnie, że niewiele wiedziałem na ...
Filmweb sp. z o.o.
Jeżeli miałbym wybrać absolutnie najpiękniejsze filmy, jakie widziałem w moim krótkim życiu, "The Elephant Man" z pewnością zająłby bardzo wysokie miejsce. Szczególnie, że niewiele wiedziałem na jego temat, a po obejrzeniu "Głowy do wycierania" spodziewałem się raczej wyjątkowo surrealistycznego projektu. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że David Lynch udanie połączył mocny, specyficzny styl, jakim dał się poznać szerokiej publiczności, z uroczą i bardzo poruszającą historią pełną wspaniałych scen, które na stałe zapadają w pamięci.

Bohaterem filmu jest John Merrick (John Hurt). Mężczyzna ten jest atrakcją cyrku ze względu na swój przerażający wygląd. Deformacja ciała, zaburzony rozwój kości, przerost skóry i mięśni sprawiły, że nazwano go Człowiekiem Słoniem. Staje się on obiektem drwin i bezdusznego traktowania, przez co zaczyna być postrzegany jako zwierzę. Z pomocą przychodzi mu doktor Treves (Anthony Hopkins), który zabiera go do szpitala i tam poddaje go badaniom oraz próbuje nawiązać z nim kontakt.

Osiem nominacji do Oscara z pewnością nie jest dziełem przypadku. Wspaniale przedstawiona wiktoriańska Anglia idealnie oddaje klimat tamtej epoki, gdzie życie sław i wysoko postawionych mieszkańców, kulturalne spotkania, wizyty w teatrach; mieszają się z brudnymi ulicami, dymem z fabryk i mrocznymi zakątkami miast.

Pięknie też prezentuje się muzyka w wykonaniu Johna Morrisa. Cudownie wręcz komponuje się z całością filmu. Nie narzuca się, lecz subtelnie daje o sobie znać, miejscami budując napięcie, a miejscami łagodnie oddając emocje. Świetnie też pasuje wykorzystanie utworu Samuela Barbera – "Adagio for Strings", w scenie zamykającej film.

Osobna pochwała należy się aktorom. Co prawda postrzeganie postaci granej przez Hurta w dużej mierze powodowane jest genialną charakteryzacją, ale nie należy pomijać tutaj zasługi tegoż aktora. W końcu to on wspaniale oddawał każdy ruch, każdy gest, każde słowo wypowiedziane przez Merricka, dlatego nominacja do Oscara w kategorii Najlepszy aktor pierwszoplanowy jest całkowicie zasłużona. Świetnie też spisał się Anthony Hopkins, który nie jeden raz dawał znać o swoim ogromnym talencie. Stworzył on bardzo wyrazistą postać, która zapada w pamięci.

Filmem "The Elephant Man" David Lynch po raz kolejny udowadnia, że reżyserem jest nieprzeciętnym. Udało mu się stworzyć obraz, który pokazuje nam, jak bardzo okrutni potrafią być ludzie; mówi nam o tym, że ktoś, kto wydaje się straszny i odpychający, w rzeczywistości może kryć w sobie bardzo wiele uczuć, w tym miłość, którą pragnie obdarzać innych. Nie zapominajmy o tym, gdy będziemy chcieli obrazić kogoś z powodu jego wyglądu. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (36 głosów).
Redil
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)

o