Recenzja filmu Pająk (2002)
David Cronenberg

Układanka z pamięci

Szuka prawdy o własnej przeszłości. Dopiero co opuścił szpital. Mieszka w ośrodku wspierającym takich jak on. Nazywa się Dennis Cleg, lecz matka nazywała go Pająkiem. Własną historie próbuje ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Pająk (2002)
Szuka prawdy o własnej przeszłości. Dopiero co opuścił szpital. Mieszka w ośrodku wspierającym takich jak on. Nazywa się Dennis Cleg, lecz matka nazywała go Pająkiem. Własną historie próbuje ułożyć, niczym układankę, w której brakuje kilku elementów, a te co ma, nie zawsze pasują do siebie.

W ten właśnie sposób wkracza do własnej pamięci, obserwuje siebie zza rogu, jak idzie po ojca do pubu, jak ucieka na ogródki, jak oplata swój pokój pajęczyną. A wszystko po to, by dowiedzieć się, co się stało z jego matką. Prawda może być bardzo brutalna.

Tak mniej więcej można by w skrócie opisać film Davida Cronenberga, w którym ten reżyser odchodzi od typowego dla siebie epatowania widza okrucieństwem, wyrodnieniem czy też grozą. Tym razem sięga do głowy osoby ciężko chorej, próbującej poradzić sobie z własną przeszłością. Świat ten, pomimo swej pozornej prostoty wizualnej, jest wciągający. Jednocześnie jednak odstrasza, gdyż zaglądanie w czyjeś życie może i jest ciekawe, jednak w sposób w jaki to robi właśnie Cronenberg, budzi lekkie zażenowanie w pewnych momentach.

W tym właśnie miejscu wypada wspomnieć o głównej postaci, Ralphie Fiennesie, który raczej przyzwyczaił widzów do postaci arystokratów, tutaj po prostu stał się zamkniętym w sobie, ubranym w cztery koszule osobnikiem, dla którego kontakty międzyludzkie stanowiące niesamowicie trudną fortecę do zdobycia. Szczególne zadowolenie budzi drobiazgowość, z jaką zagrał tą rolę. Sposób w jaki pali papierosa, jego pismo (ileż musiał ćwiczyć, aby wyszło to tak płynnie), żółte palce od tytoniu. Właśnie te szczegóły pozwala wejść jeszcze głębiej w świat Pająka.

A w ten świat wprowadzają nas zdjęcia swojsko brzmiącego z nazwiska Petera Suschitzky'ego, który delikatnie prowadzi kamerę poprzez krainę cieni i mgły, które walczą o swoje nad kanałami czy też w mrocznych uliczkach. Niesamowite wrażenie wywołuje widok pokoju, w którym siedzi młody Pająk, a nagle zauważamy za oknem posępną i pełną bólu twarz jego dorosłej wersji.

Nie można też nie wspomnieć o muzyce Howarda Shore'a, która delikatnie wzmacnia ciężar atmosfery, nie drażniąc, jedynie próbując uzmysłowić widzom, z jak trudnym dylematem ma do czynienia Pająk i że jego podróż do wnętrza kronik pamięci (ciągle powraca do mnie obraz jego notatek, jakże pogmatwanych) jest zadaniem wymagającym dużego wy siłku. Walczy przecież o własne wspomnienia, których nie potrafił poukładać.

Drugi plan aktorski zagrał co najwyżej poprawnie, zarówno Gabriel Byrne, jak i Miranda Richardson nie potrafili zrównać się z ciężką i przytłaczającą rolą Fiennesa. Nawet jeśli pojawiają się na pierwszym planie, to w dalszym ciągu wzrok ucieka w kierunku ponurej fizjonomii Dennisa 'Pająka' Clega.

Film pomimo swej ascetyczności jest interesujący. Udowadnia, że można stworzyć ciekawy film, bez uciekania się do przytłaczających efektów specjalnych, a jednocześnie przestrzec przed skomplikowanym działaniem pamięci.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).
Lenin
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o