Recenzja filmu Kocha, lubi, szanuje (2011)
Glenn Ficarra
John Requa

Uwierz w miłość

Twórcy "Kocha, lubi, szanuje", przy wielkim wsparciu znakomicie dobranej obsady, namawiają nas, byśmy uwierzyli w miłość.
Filmweb sp. z o.o.
Co za powiew świeżości. W czasach, kiedy romantyzm trzeba ukrywać pod grubą warstwą cynicznych dowcipów o wiecznych chłopcach bojących się odpowiedzialności, film opowiadający o mężczyznach wierzących w prawdziwą miłość to ewenement na skalę światową. Już tylko za to należałoby twórców pochwalić. Jednak Glenn Ficarra i John Requa nie poprzestali na pomyśle i stworzyli naprawdę piękną, wzruszającą, ciepłą, a przy tym zabawną komedię.

Bohaterami "Kocha, lubi, szanuje" jest trzech mężczyzn w różnym wieku. Cal jest dojrzałym facetem, któremu wydaje się, że od lat jest szczęśliwym mężem i ojcem. Tę iluzję rozbije zapowiedź żony, że chce rozwodu. Jacob to chłopak w kwiecie wieku - przystojny i zadbany. Lata temu zdecydował, że przestaje wierzyć w miłość i zamiast tego skupił się na seksie, a że ciało ma jak z reklamówki podrasowanej Photoshopem, nie ma z tym problemu. Robbie ma zaś 13 lat i właśnie przeżywa pierwszą miłość. Wierzy, że wybranka serca jest jego drugą połówką.

"Kocha, lubi, szanuje" wychodzi z założenia, że w dzisiejszym świecie naiwny romantyzm nie ma racji bytu. Liczy się materializm, powierzchowność i natychmiastowa przyjemność. Jednak na przykładzie trzech bohaterów twórcy pokazują, że powyższe założenie jest błędne, i udowadniają, że to ono właśnie może być jednym z głównych powodów wysokiej liczby osób nieszczęśliwych i samotnych. Wraz z bohaterami odkrywamy, że żadna skrajność nie jest właściwa, że potrzebujemy odnaleźć złoty środek. Nie ma potrzeby odrzucać wiary w jedną wielką miłość. Jednak fakt odnalezienia bratniej duszy nie usprawiedliwia rozleniwienia i braku dbałości o siebie czy związek.

Całość sprawia wrażenie współczesnej baśni. I nic w tym dziwnego, jeśli weźmiemy pod uwagę, że za scenariuszem stoi autor "Aut" i "Zaczarowanej". Jest to jednak baśń skierowana do dorosłych, tych, którzy kiedyś byli romantykami, a teraz stali się cynikami, oraz tych, którzy dopiero flirtują z odrzuceniem romantyzmu. Twórcy "Kocha, lubi, szanuje", przy wielkim wsparciu znakomicie dobranej obsady, namawiają nas, byśmy uwierzyli w miłość. I kiedy patrzy się na Steve'a Carella i Julianne Moore albo na Ryana Goslinga i Emmę Stone, naprawdę łatwo jest uwierzyć, że każdemu z nas przypisana jest bratnia dusza, którą tylko musimy odnaleźć, a potem o nią dbać.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 92% uznało tę recenzję za pomocną (353 głosy).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)