Recenzja gry Sniper Elite 4 (2017)

Włoska robota

Słynny fiński snajper Simo Häyhä miał potwierdzonych 505 skutecznych strzałów ze swojej broni snajperskiej. Karl Fairburne, bohater serii "Sniper Elite", z pewnością już go wyprzedził. I będzie ...
Filmweb sp. z o.o.
Słynny fiński snajper Simo Häyhä miał potwierdzonych 505 skutecznych strzałów ze swojej broni snajperskiej. Karl Fairburne, bohater serii "Sniper Elite", z pewnością już go wyprzedził. I będzie zwiększać ten dystans, tym razem "bawiąc" we Włoszech.

photo.title

Z Afryki do Włoch nie jest daleko. Nic więc dziwnego, że najlepszy snajper OSS został czym prędzej przerzucony na Stary Kontynent, zaraz po tym jak w pojedynkę zatrzymał ofensywę wojsk niemieckich na czarnym lądzie.

W kwestii priorytetów niewiele się zmieniło. Znów naszym celem staje się pokrzyżowanie planów III Rzeszy, dopadnięcie bestialskiego generała, dorwanie genialnego naukowca i obrócenie w perzynę kolejnej Wunderwaffe. Karl pewnie tylko wzruszył ramionami, westchnął po cichu pod nosem, pomyślał: rutyna i ruszył do boju.

photo.title

Największą zmianą, którą zobaczymy w "Sniper Elite 4" – oprócz krajobrazu – jest wielkość map. Te faktycznie są bardzo rozległe, poprzecinane różnymi przejściami, przesmykami, niekiedy tunelami. Idealny plac zabaw dla snajpera. W każdej z dziesięciu dostępnych misji dostajemy kilka celów głównych i kilka opcjonalnych. Rozsiane są one na całym dostępnym obszarze i tylko od nas zależy, w jakiej kolejności się za nie weźmiemy.

Uważam, że zmiana otoczenia wyszła grze na dobre. W "Sniper Elite 4" mamy większe zróżnicowanie miejsc. Będziemy skradać się po zabudowanym magazynami porcie, malowniczym lesie czy uroczym włoskim miasteczku. Widać, że twórcy mają już spore doświadczenie zebrane z prac przy poprzednich odsłonach cyklu, ponieważ pomysłowość i "rozrysowanie" map nie pozostawia wiele do życzenia. No dobra… Czasami bywa za łatwo ze znalezieniem takiego punktu na mapie, który pozwala nam bezpiecznie siać śmierć na dużą odległość bez większego ryzyka wykrycia.

photo.title

Co równie ważne, poziomy są tak skonstruowane, żeby efektywniej wykorzystywać także inny oręż. Do zabijania nazistów w "Sniper Elite 4" można podejść bardzo twórczo. Oczywiście na pierwszym miejscu mamy karabin snajperski. Dobry strzał często nagradzany jest sugestywnym ujęciem rentgenowskim, który pokazuje, jakie zniszczenia w organizmie spowodował wystrzelony przez nas pocisk. To wręcz wizytówka serii i odnoszę wrażenie, że w tegorocznej edycji gry jeszcze lepiej dopracowano ten element.

photo.title

Na tym zabawa się jednak nie kończy. Można pozakładać najróżniejsze pułapki, w które później wciągamy wrogów. Cichy strzał z Welroda i jeden Niemiec kończy żywot. Szybko podkradamy się do ciała i podrzucamy tam minę. Po chwili do truchła podbiega zaniepokojony kolega. Bum!
Rozciągamy miny-potykacze w wąskich przejściach, a potem zwabiamy tam rozemocjonowanych nazistów. Wyczekujemy na odpowiedni moment i na grupę maszerujących nieprzyjaciół zrzucamy bale drewna… Zabawa otoczeniem i dostępnymi gadżetami daje sporo frajdy i warto złamać rutynę bardziej nieszablonowym podejściem.

photo.title

Jak ktoś chce, może też porzucić skryte działanie i rozstrzygać spory w bardziej bezpośredni sposób. Z góry jednak ostrzegam, że Fairburne rewelacyjnie radzi sobie ze snajperkami oraz wygłuszonym pistoletem, za to słabo posługuje się pistoletami maszynowymi. Te w jego rękach są mało efektywne; ja wykorzystywałem je tylko w ostateczności.

Jak zawsze kwestią dyskusyjną jest sztuczna inteligencja przeciwników. Cóż, faktycznie jest ona sztuczna, ale w moim mniemaniu inaczej się nie da. Naziści niewiele robią sobie z obecności snajpera na ich terenie. Kiedy pada ich kolega, to oczywiście najpierw się chowają po kątach, potem szukają sprawcy, a po chwili zapominają o incydencie. Niekiedy zdarza im się odkryć miejsce, z którego strzelaliśmy, wtedy też gremialnie zmierzają je zbadać (tutaj już często czekała na nich mina niespodzianka). Zastosowane w "Sniper Elite 4" SI pozwala na dość swobodną grę snajperską, ale z drugiej strony nierzadko nie pozwala nam jednak czuć się bardzo komfortowo. Odczujemy to zwłaszcza na wyższych poziomach trudności.

photo.title

No właśnie… Warto też wspomnieć o skomplikowaniu gry. Twórcy z Rebellion przygotowali dla graczy kilka poziomów zaawansowania, dzięki czemu w rozgrywce odnajdzie się zarówno pełen amator, jak i wytrawny strzelec. Na najniższym poziomie trudności "Sniper Elite 4" zapomina o wszelkich zasadach balistyki i ułatwia wszystko jak może. Na najtrudniejszym… Hej, w końcu jesteś snajperem, czyż nie?

Jak na współczesne standardy, "Sniper Elite 4" jest grą bardzo długą. Ukończenie kampanii dla pojedynczego gracza zajmuje ponad 25 godzin (jeśli zaliczamy wszystkie cele). Do tego możemy wydłużyć sobie obcowanie z tytułem poprzez wspólne przechodzenie misji w trybie kooperacji, realizowanie celów specjalnych, zmagania sieciowe czy udział w snajperskim trybie hordy.

photo.title

Nie zabrakło też standardowego we współczesnych grach rozwoju bohatera i broni. Za większość aktywności otrzymujemy punkty doświadczenia, które awansują nas na wyższe poziomy. Po przekroczeniu części z nich otrzymujemy premie, np. szybsze oznaczanie celów, zwiększoną wytrzymałość albo możliwość pozyskiwania większej liczby przedmiotów z przeszukanych ciał.

Wykonywanie postawionych celów przy korzystaniu z broni też jest premiowane bonusami. Przyznam jednak, że w tej kwestii twórcy przesadzili i niekiedy dali zadania bardzo nienaturalne. Dla przykładu: zdobycie jednego usprawnienia do karabinu snajperskiego wymaga zabicia 50 wrogów strzałem ze snajperki z biodra. Idiotyzm, biorąc pod uwagę fakt, że nie w ten sposób powinno się posługiwać tego typu sprzętem.

photo.title

"Sniper Elite 4" to produkcja bardzo udana. Jeśli ktoś lubi klimaty snajperskie, powinien być w pełni usatysfakcjonowany każdym aspektem tej produkcji. Duże, otwarte mapy, możliwość skrytego działania, sporo pola do twórczej eliminacji wrogów, solidna oprawa graficzna, satysfakcjonująca długość gry. Rebellion, choć nie jest studiem z pierwszej ligi, po raz kolejny pokazał klasę i udowodnił, że zna się na rzeczy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 43% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Paweł Kozierkiewicz
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra
o