W imię własnego dobra

Prohibicja, okres w historii Stanów Zjednoczonych, w którym zakazano handlu alkoholem, powinien być jednym z najchlubniejszych wydarzeń w dziejach tego młodego jak na europejskie realia państwa. Czy aby na pewno jednak wprowadzenie prohibicji było posunięciem właściwym? Z pewnością tak, ale tylko dla zachłannych, rozrzutnych, kochających pieniądze i władze polityków, którzy dzięki temu mogli prowadzić swoje szemrane interesy. Jedną z produkcji, która bardzo dobrze i rzetelnie obrazuje życie w czasach zakazu produkcji i przewozu alkoholu jest amerykański serial "Zakazane imperium".

Stacja HBO już jakiś czas temu znalazła przepis na udaną produkcję telewizyjną. Przede wszystkim należy zatrudnić gwiazdy, znaleźć producenta z głośnym nazwiskiem, najlepiej jeśli wyreżyseruje któryś z odcinków, wszystko oprawić w ładne efekty wizualne w postaci scenografii tudzież efektów specjalnych. I dobrze jeśli będzie sporo pięknych kobiet, które nie boją się rozebrać przed kamerą, tak tylko żeby dodać temu wszystkiemu pikanterii. Sukces gwarantowany.

Atlantic City, rok 1920. Po zakończeniu I wojny światowej w państwie Wuja Sama dochodzi do wielu zmian. Gospodarka rośnie w siłę, kobiety uzyskują prawo głosu, następuje także znaczący postęp technologiczny. Tym, co budzi największe kontrowersje, jest jednak 18. poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Po jej w prowadzeniu w kraju nastaje całkowity zakaz produkcji i dystrybucji napojów alkoholowych. Enoch "Nucky" Thompson skarbnik, polityk i gangster w jednym, nieoficjalnie rządzi miastem. To on jest głównym motorem napędowym przekrętów i łapówek w Atlantic City. Kontroluje hotele, hazard, prostytucję oraz przystań, z której generuje wielkie przychody ze sprzedaży i przemytu nielegalnego alkoholu.  Biznes kwitnie w najlepsze, a on zaczyna robić interesy z największymi gangsterami z Chicago, Nowego Jorku oraz Filadelfii. Musi jednak uważać, ponieważ na jego błąd czyha zapalony agent federalny Nelson van Alden.

Odcinek pilotowy "Zakazanego imperium" kosztował twórców bagatela 18 milionów dolarów. Jest to bezsprzecznie suma rekordowa, jeśli chodzi budżet pierwszego odcinka jakiegokolwiek serialu w historii telewizji. Zarówno producenci, jak i stacja HBO z pewnością nie żałują sumy, jaką wydano na jego produkcję. Już po wyemitowaniu pierwszego epizodu, który odniósł wielki sukces, podjęto decyzję o nakręceniu sezonu drugiego. Nie ma co się dziwić, że "Zakazane imperium" zostało przyjęte tak dobrze.

Złożył się na to świetnie rozpisany scenariusz i wielopoziomowe postaci, gwiazdorska obsada, scenografia oraz zdjęcia, których nie zobaczymy w wielu produkcjach kinowych. Do tego nazwiska Martina Scorsese i Marka Wahlberga, jako producentów wykonawczych robią swoje. Dodam, że reżyser "Chłopców z ferajny" wyreżyserował pierwszy odcinek.

Wspomniałem, że serial ma dobrze napisany scenariusz oraz bohaterów. Już na początku poznajemy ich losy i problemy z którymi się zmagają.  Jednych polubimy mniej, drugich bardziej. Główny bohater serialu, Nucky Thompson, to skorumpowany i chciwy polityk dążący do władzy za wszelką cenę. Bystry i charyzmatyczny, pomimo prowadzenia szemranych interesów jest kochany przez mieszkańców Atlantic City. Potrafi pomóc potrzebującym, potrafi także zabić w imię własnego dobra. Kolejną niezwykle interesującą postacią w serialu jest Jimmy Darmody, który z czasem przechodzi prawdziwą metamorfozę osobowości. Z początku cichy protegowany Nucky’ego, później bezwzględny egzekutor. I wreszcie Nelson van Alden, mój faworyt, człowiek, któremu kibicuję od samego początku. Agent federalny podążający za Nuckym niczym cień, a wszystko w imię Pana. Mógłbym tak przez wiele akapitów wypisywać charakterystycznych i ciekawych bohaterów, bo jest w ich w serialu całe mnóstwo.

Nie byłoby jednak świetnych bohaterów bez aktorów, którzy się w nich wcielili. Na ekranie możemy podziwiać od dawna znany kunszt aktorski mistrza drugiego planu – Steve’a Buscemiego, który wciela się w Nucky’ego Thompsona. Jimmy z kolei został brawurowo zagrany przez Michaela Pitta, który szaleje, tworząc niesamowicie prawdziwą postać. Agenta federalnego, Nelsona van Aldena gra jak zwykle świetny Michael Shannon. Aktorami, na których warto zwrócić uwagę są także Michael Stuhlbarg (jako Arnold Rothstein), Stephen Graham (Al Capone) czy Kelly MacDonald (Margaret Schroeder). "Zakazane imperium" to także prawdziwa kopalnia ról drugo-, a nawet trzecioplanowych, które wybijają się z szeregu.

Stacja HBO tak jak w przypadku swoich poprzednich produkcji, jak np. "Sześć stóp pod ziemią" czy "Rzym", serwuje widzowi bombę atomową napełnioną klimatem. Tym razem jest to klimat lat 20. ubiegłego wieku. Kostiumy, muzyka, scenografia sprawiają, że czuć na skórze te czasy. Aż czasami chce się wyjść z mieszkania i przejść się tymi uliczkami, za którymi może czyhać Charlie Luciano czy Al Capone. Notabene, wprowadzenie do scenariusza postaci historycznych jest to według mnie kolejny plus serialu. Fajnie jest zobaczyć, jak jeden z najbardziej znanych przestępców ubiegłego wieku zaczynał swoją karierę w przestępczym światku.

Sezon pierwszy "Zakazanego imperium" składa się z 12 odcinków trwających niecałą godzinę. Każdy z nich ogląda się z wielkim skupieniem i zaciekawieniem. Intryga goni intrygę, a kolejne machlojki napędzają skorumpowane miasto. Już dzisiaj czekam z wielkim zniecierpliwieniem na kolejną odsłonę tego znakomitego serialu. Wszystko to za sprawą genialnego finału, który spowodował że ślinka cieknie mi dwa razy szybciej niż powinna. Jak jednak wspomniałem wcześniej: apetyt wzrasta w miarę jedzenia. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (34 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

komentarze

pozostało 255 znaków
  • użytkownik usunięty

    Tylko, że ta teza została obalona przez kolejne zdanie.

  • l_m_siewicz

    "Prohibicja, okres w historii Stanów Zjednoczonych, w którym zakazano handlu alkoholem, powinien być jednym z najchlubniejszych wydarzeń w dziejach tego młodego jak na europejskie realia państwa. Czy aby na pewno jednak wprowadzenie prohibicji było posunięciem właściwym? " Dlaczego niby wydawać by się mogło, że ta decyzja przyniosła chlubę i była właściwa. Może o czymś nie wiem ale nie znam nikogo, kto prohibicję uznaje za właściwą. Według mnie kiepsko rozpoczynać recenzję taką stanowczą i ideologiczną tezą, w szczególności, że wydaje się być ona co najmniej kontrowersyjna.

  • Lecho1523

    HBO wcale nie zatrudnia gwiazd, tutaj gwiazdą jest tylko Buscemi, w innych serialach jest podobnie i jako gwiazdy jedynie grają drugoplanowi aktorzy z Hollywood. Nie licząc sitcomów, gdzie często pojawiają się aktorzy epizodyczni.

  • Lorcan

    Dobra recenzja !

  • DrFootball

    jak zwykle dobry tekst :)

  • bubble_factory

    dobry tekst

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: