Recenzja filmu Dług (1999)
Krzysztof Krauze

W obronie własnej

Czy pomyślałeś kiedykolwiek, jak byś się zachował, gdyby ktoś w ciągu kilku dni zrujnował cały Twój świat? Gdyby odebrał Ci dosłownie wszystko, łącznie z perspektywą normalnego życia? No i gdyby ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja TV Dług (1999)
Czy pomyślałeś kiedykolwiek, jak byś się zachował, gdyby ktoś w ciągu kilku dni zrujnował cały Twój świat? Gdyby odebrał Ci dosłownie wszystko, łącznie z perspektywą normalnego życia? No i gdyby zagrażał już nie tylko Tobie, ale też tym, których kochasz?

Historia przedstawiona w tym filmie, choć wygląda jak rodem wyjęta z filmu właśnie, wydarzyła się naprawdę.

Jeden z najlepszych współczesnych polskich reżyserów, Krzysztof Krauze, postanowił naświetlić historię dwóch przyjaciół, którzy zostają ofiarami bezkompromisowego i wyrachowanego gangstera.

Adam i Stefan to młodzi przyjaciele. Postanawiają otworzyć własny interes, by w końcu się usamodzielnić. Choć rzeczywistość nie jest różowa, mężczyźni mają wsparcie ze strony swych ukochanych kobiet i rodziny. Gdy odmawia się im kredytu, a na ich drodze staje stary znajomy Stefana, Gerard, początkowo sympatyczny i wyrozumiały, postanawiają skorzystać z jego pomocy. Ale szybko okazuje się, że Gerard to przestępca, który do celu dąży, dosłownie, po trupach. Niebawem Adam i Stefan dowiadują się, że mimo iż nie są nic winni Gerardowi, mają u niego tytułowy dług. Dług ten rośnie z każdą chwilą i szybko staje się jasne, że jest niespłacalny. Jako normalni, dobrzy ludzie, próbują wszystkiego. Odważniejszy Adam zgłasza się na policję. Ale ta, jak to ma w zwyczaju, nie pomaga, a tym bardziej odbiera nadzieję. Jednak z Gerardem nie ma mowy o polemice, o negocjacjach. Desperacja mężczyzn i okrucieństwo gangstera doprowadzają do nieuchronnej tragedii.

Głośna sprawa dwóch mężczyzn skazanych na 25 lat więzienia za zabójstwo na dręczącym ich gangsterze i jego podwładnym wywołała wielką dyskusję. Jak mówią słowa pewnej piosenki amerykańskiej kapeli rockowej, "Sometimes punishment doesn't seem to fit the crime", czyli - Czasami kara nie jest współmierna do popełnionego przestępstwa". Adam i Stefan zabili - to prawda. I otrzymali za swój czyn niemal najwyższą karę. Poza tą wymierzoną przez wymiar sprawiedliwości (?) dostało im się po prostu od życia: pojawienie się Gerarda to przyczyna całej serii nieszczęść w ich życiu. Szantaż, pobicie, groźby pod adresem najbliższych, no i najważniejsze - świadomość, że się zabiło człowieka.

Reżyser w niebywale wrażliwy sposób przedstawia nam prawdziwe położenie głównych bohaterów. To nie są ludzie źli, to nie przestępcy, kryminaliści, to nie zabójcy. Stają się ofiarami, które płacą najwyższą cenę za swoje przeżycia i niewinność. Gdzie był wymiar sprawiedliwości, kiedy Gerard dręczył kolejnych ludzi? Jak bardzo bezużyteczna bywa, niestety, policja, pokazuje jedna z początkowych scen, kiedy Adam chce ochrony za podanie nazwiska Gerarda. Spotyka się ze służbistką, która idzie do pracy by ją "odbębnić", strzela coś o paragrafach i ma totalnie gdzieś bezpieczeństwo człowieka, który prosi o pomoc. Dlaczego nikt nie pomógł tym ludziom, dlaczego musieli zrobić coś tak strasznego? Nie uciekali, nie tuszowali zbytnio sprawy. Adam nie wytrzymał napięcia, sam zgłosił się na policję. Śmierć Gerarda miała być końcem gehenny. Okazała się początkiem jej drugiej, kto wie, czy nie gorszej części. 

Obaj bohaterowie tej historii prosili wielokrotnie o ułaskawienie. Niedawno na wolność wyszedł jeden z nich. Widziałam reportaż o nim, o jego życiu. To człowiek skatowany przez życie. Jego psychika nigdy się nie zregeneruje. Czy to nie była wystarczająca kara?

"DługKrzysztofa Krauzego to bardzo poruszający, rzetelny i uczciwy film. Nie ma w nim moralizatorstwa, pokazana jest autentyczna historia, która dzięki jej równie autentycznemu przedstawieniu trafia do widza. Najlepsze role oczywiście stworzyli Robert Gonera i Andrzej Chyra, ale bardzo dobry jest też bardziej znany dziś jako reżyser Jacek Borcuch. Moją uwagę przykuła też niezwykła muzyka autorstwa Michała Urbaniaka , który niesamowicie zgrał nuty z treścią filmu, nadając mu dodatkowy walor i wartość artystyczną.

Jak niemal każdy z nas obserwuję życie publiczne w Polsce i na świecie. Nieustannie słyszę o gwałtach, brutalnych zabójstwach, pedofilii. Tylko że prawdziwi zwyrodnialcy, którzy tych zbrodni dokonują, otrzymują śmieszne wręcz kary. Tymczasem ofiary, którymi są Adam i Stefan, płacą podwójnie za to, że w samotnej walce w obronie własnej, życia swego i najbliższych, w desperacji, po prostu wyprzedzili swojego kata. O ułaskawienie prosili wielokrotnie. Czy sprawiedliwość naprawdę jest niesprawiedliwa?
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 78% uznało tę recenzję za pomocną (51 głosów).
Carrie
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)