Recenzja filmu Nóż w wodzie (1961)
Roman Polański

W wodzie czy nie, Polański na dnie nigdy nie będzie!

Ten budzący skrajne emocje obraz – debiut Polańskiego sprzed 50 lat – który dla władzy PRL-u był kością w gardle i który ocenzurowała na wszelkie możliwe sposoby, wyznaczył nowy kierunek w ...
Filmweb sp. z o.o.
Ten budzący skrajne emocje obraz – debiut Polańskiego sprzed 50 lat – który dla władzy PRL-u był kością w gardle i który ocenzurowała na wszelkie możliwe sposoby, wyznaczył nowy kierunek w polskim kinie – dramat psychologiczny.

Historia "Noża w wodzie" zamyka się w półtoragodzinnym spektaklu, którego bohaterami jest małżeństwo i przypadkowy autostopowicz. Andrzej (wyśmienity Leon Niemczyk) i jego żona Krystyna (Jolanta Umecka) wybierają się na krótki rejs swoim jachtem po jeziorze. W drodze na przystań zabierają przypadkowego studenta (Zygmunt Malanowicz), który również towarzyszyć im będzie podczas rejsu. Na jachcie między panami dochodzi do konfrontacji i potyczek słownych. Różnica w poglądach, pozycji społecznej i kobieta – Krystyna – staną się przyczynami dramatu, jaki rozegra się na mazurskich wodach.  
 
Trio Polański-Skolimowski-Goldberg stworzyło obraz nowoczesny, wybiegający ponad swoje czasy, i co się nie spodobało ówczesnej władzy – film bardzo europejski. Krytyka zarzucała Polańskiemu inspirowanie się zachodem, i pochwałę kapitalistycznego stylu życia (co było nie do pomyślenia w Polsce Ludowej). Małżeństwo burżujów, jeżdżących zachodnim samochodem, palących nonszalancko papieroski, z własnym jachtem – to za dużo dla szarego społeczeństwa Polski lat 60. Film, wtedy nie doceniony przez rodzima krytykę, chwalony przez Zachód, zebrał laury na najważniejszych festiwalach w Europie. Był pierwszym w historii filmem, nominowanym do Oscara w kategorii "Nieanglojęzyczny" (przegrał z "Osiem i półFelliniego).  
 
Dla jednych "Nóż w wodzie" to gloryfikacja konsumpcjonizmu i zachodniego stylu życia, dla innych świetnie przedstawiona gra psychologiczna rozegrana między trojgiem bohaterów. Andrzej to bufon z przerośniętym ego, szowinista, który epatuje swoim bogactwem i dobrami i chwali się swoją piękną, ale głupią żoną, by zaimponować biednemu studentowi. Chłopak na początku zafascynowany z zazdrością i podziwem obserwuje Andrzeja. Dopiero w momencie, kiedy Andrzej zaczyna Chłopaka poniżać i wytykać mu jego wady, młodzieniec zaczyna się buntować. Ich potyczki słowne przypominają odwieczną walkę Goliata z Dawidem. Starcie młodości z doświadczeniem. I tak jak w biblijnej historii, tu też możemy się spodziewać, że  zarozumialstwo i próżność są zgubne, a spryt i młodzieńcza fantazja zawsze z nimi wygrają. Mający na oczach klapki w postaci pychy i zbytniej pewności siebie Andrzej nie zauważy, jak zostanie przechytrzony przez niedojrzałego "chłystka". Ich konfliktowi przygląda się Krystyna, która przez większość filmu pozostaje w cieniu męża, jednak ona też ma dość jego bufonady i kabotynizmu. Sama jednak nie umie się zbuntować, boi się Andrzeja. Kiedy więc, chłopak pojawia się na ich drodze, w jej oczach pojawia się światełko nadziei, na odegranie się na mężu. Wszyscy chcą wygrać, ale zwycięzca będzie tylko jeden.
 
Opowiadając o filmie Polańskiego, trudno jest pominąć to, co w filmie jest najbardziej niezwykłe. Słuchając ścieżki dźwiękowej, autorstwa Krzysztofa Komedy, trudno jest uwierzyć, że tak pełną jazzowych standardów i ekspresji mógł stworzyć Polak. Do dziś zresztą jego nazwisko widnieje w światowych kanonach jazzu, a jego muzyka do kolejnego filmu Polańskiego - "Dziecko Rosemary" motywem przewodnim pt: "Kołysanka" to światowy klasyk w swojej dziedzinie. Muzyka stanowi tu idealna oprawę dla czarno-białych kadrów, ukazujących piękno mazurskich jezior.
 
Całe szczęście, że Polański, zanim uciekł z Polski (ze względów politycznych i artystycznych, bo nie oszukujmy się, czy wtedy, czy dziś ze swoją wizją i talentem kariery by nie zrobił), nakręcił "Nóż w wodzie" – jedyny totalnie polski film w karierze. Jego dzieło to klasyka. Mały film, a Wielkie Kino. Niesztampowe, oryginalne, inne. Dziś widzowie mają już dość filmów o przeszłości, rodzime produkcje będące martyrologią II wojny światowej czy komunizmu szybko odchodzą w zapomnienie. "Nóż w wodzie" tematyką znacznie wybiegł swoje czasy. Film był i jest dziełem nadal świeżym i aktualnym.
 
"Wolałbym być sławny dzięki pracy i osiągnięciom artystycznym niż z uwagi na moje życie prywatne" – powiedział niedawno w filmie-spowiedzi "Roman Polański: moje życie". Panie Romanie, tu wypowiem się, mam nadzieję w większości… pana wola została spełniona!  
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (80 głosów).
saint_k55
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)

o