Recenzja filmu Za wszelką cenę (2004)
Clint Eastwood

Walczyć o siebie

Frankie Dunn to mało wylewny facet, ukrywający bolesną tajemnicę z przeszłości, który ma swoje zasady i odzywa się wyłącznie wtedy, kiedy naprawdę musi. Taki jest z grubsza portret bohatera ...
Filmweb sp. z o.o.
Frankie Dunn to mało wylewny facet, ukrywający bolesną tajemnicę z przeszłości, który ma swoje zasady i odzywa się wyłącznie wtedy, kiedy naprawdę musi. Taki jest z grubsza portret bohatera granego przez Clinta Eastwooda w jego najnowszym filmie. Skądś to już znamy, bo legendarny Brudny Harry, wbrew pozorom, nie pozbył się do końca swego charakterystycznego wizerunku, z tą różnicą, że na ekranie coraz częściej budowane przez niego postacie przezywają emocjonalne rozterki.

Od jakiegoś czasu zamiast łapać bandytów w filmach akcji, Clint Eeastwood woli stawać za kamerą, udowadniając tym samym, że jako reżyser ma niebywały dar obserwacji i umiejętność konstruowania postaci.
75-letni aktor, reżyser i kompozytor w jednej osobie nadal pozostaje w świetnej formie. Wielu artystów marzy, żeby zagrać u twórcy, który potrafi obmyślić tak wspaniałe, przykuwające uwagę kreacje aktorskie. Warto przypomnieć, że występujący w „Rzece tajemnic" Sean Penn i Tim Robbins zostali zdobywcami Oscarów za najlepszą rolę pierwszoplanową i drugoplanową. W „Za wszelką cenę" główne role poza Eastwoodem zagrali Hilary Swank oraz Morgan Freeman i wiele wskazuje na to, że któreś z tej trójki może stać się szczęśliwym posiadaczem cennej statuetki. Dodam, że film nominowany jest do Oscara w siedmiu kategoriach.

Scenariusz „Za wszelką cenę" powstał na podstawie dwóch opowiadań autorstwa F.X. Toole’a, który podczas walk opatrywał obrażenia bokserów. To historia kobiety, który chce zostać mistrzynią boksu zawodowego. W wieku 31 lat Maggie Fitzgerald pragnie spełnić swoje największe marzenie i ćwiczyć pod okiem trenera Dunna. O zgodzie nie ma mowy, bo Frankie Dunn jest konserwatywny i nie zamierza trenować kobiet. Jednak dziewczyna jest tak zdesperowana i pewna tego, co chce robić w życiu, że w końcu nawet on musi ulec. W znacznej mierze pod wpływem Eddiego - byłego zawodnika, a teraz pomocnika trenera (w tej roli Morgan Freeman), który na każdym kroku wpiera dziewczynę. To on jest narratorem całej historii i z jego punktu widzenia oglądamy wydarzenia przedstawione w filmie.
Dla Maggie zaczyna się nowe życie. Mordercze godziny spędzane w klubie przy worku treningowym zaczynają przynosić efekty. Pokonując kolejne zawodniczki, Maggie czeka na swą wielką szansę i wie, że nadszedł moment, żeby Frank zaczął wystawiać ją do walk o największe trofea.

Film wyraźnie dzieli sie na dwie części. Od pewnego momentu cała historia przybiera niespodziewany obrót i staje się coraz bardziej dramatyczna, choć tak naprawdę obraz Eastwooda wymyka się tego rodzaju klasyfikacjom.
Już dawno nie zdarzyło mi się oglądać filmu tak nieprzewidywalnego, który jednocześnie w tak poruszający sposób przedstawia tragizm ludzkiego losu. Eastwoodowi udało się wykrzesać zadziwiająco wiele z bardzo prostej historii o ludziach, którzy niosą bagaż bolesnych doświadczeń, ale zahartowani potrafią walczyć o swoje, na ringu i w życiu.

W „Za wszelką cenę" nie ma efektów specjalnych, ani szczególnie oryginalnego sposobu filmowania. Uwaga widza koncentruje się na aktorach, zwłaszcza na Hilary Swank, która jest rewelacyjna jako Maggi, to niewątpliwie rola na miarę jej talentu.

Wbrew temu, co można by pomyśleć nie jest to film wyłącznie o boksie, a ci, którzy spodziewają się kolejnego scenariusza z cyklu „Rocky" na pewno się zawiodą. Eastwood skupia się zdecydowanie bardziej na emocjach niż na sportowej rywalizacji, nie mniej jednak scen kręconych na ringu widać na ekranie sporo, a walki kobiet są naprawdę krwawe i emocjonujące.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 94% uznało tę recenzję za pomocną (161 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)