Recenzja serialu Przyjaciele (1994)
Dana De Vally Piazza
Sheldon Epps

Wieczorek w Central Perk

Jest tylko jeden serial, który przez 10 lat bez przerwy oglądały miliony fanów na całym świecie. Jest tylko jeden serial, który mimo wielu serii, nigdy nie wydał się przeciągany na siłę. Jest ...
Filmweb sp. z o.o.
Jest tylko jeden serial, który przez 10 lat bez przerwy oglądały miliony fanów na całym świecie. Jest tylko jeden serial, który mimo wielu serii, nigdy nie wydał się przeciągany na siłę. Jest tylko jeden serial, który bawił, ciekawił, wzruszał, zawsze pozostając wiernym swojemu stylowi. To właśnie "Przyjaciele".

Każdego dnia w małej kawiarence w Central Perk w Nowym Jorku gromadzi się grupka przyjaciół. Niby niczym się nie wyróżniający, niby tacy sami jak każdy inny bywalec tego miejsca... A jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że te niepozorne twarze należą do naprawdę niezwykłych, oryginalnych i cudownych osób. Są to: Monika (kucharka z powołania o pedantycznym podejściu do porządków), Rachel (rozpieszczona księżniczka z bajki, której zajmuje trochę czasu przystosowanie się do prawdziwego życia), Ross (pracowity paleontolog, lubujący się w 'megapoprawnej wymowie'), Chandler (człowiek o nieodgadnionym zawodzie z niezwykłym poczuciem humoru, a także z ogromnym strachem przed angażowaniem się w związku), Joey (może niezbyt inteligentny, ale nadrabiający innymi wspaniałymi cechami, niedoceniany aktor) i Phoebe (troszkę ekscentryczna i zwariowana masażystka). Zupełnie różni ludzie widują się ze sobą codziennie, lubią się, przyjaźnią, kochają...

Ich historia w zapisie wygląda zupełnie przeciętnie. Więc co wpłynęło na jej fenomen? Myślę, że życie Przyjaciół jest po prostu odzwierciedleniem marzeń każdego człowieka. Mają oni problemy jak każdy, ale nigdy nie zostają z nimi sami. A gdy nie mają żadnych kłopotów, świetnie się bawią.

Ten serial z całą pewnością już jest kultowy i wpisał się w historię telewizji złotymi literami. Zakorzenił się też gdzieś głęboko w sercach milionów fanów i to czyni z niego arcydzieło. Główna w tym zasługa scenarzystów, którzy stworzyli coś naprawdę wspaniałego: opisali doskonałe postacie, dbając o każdy szczegół ich złożonych charakterów, a prostą historię opatrzyli dowcipnymi dialogami. I właśnie postaci.... Tu należy się największy pokłon w stronę twórców. Nie potraktowali oni swoich bohaterów tak jak np. w starożytnym teatrze, kiedy charakter składał się z jednej cechy, o której informowała nas maska (np. maska uśmiechnięta - postać pozytywna i wesoła; maska nienaturalnie wykrzywiona - postać negatywna i złośliwa). Tytułowi przyjaciele są jak prawdziwi ludzie: mają zarówno teraźniejszość, jak i przeszłość i przyszłość. Mają swoje mocne strony, jaki i słabostki, lęki, dziwactwa. Oni marzą, czują, myślą, cierpią... W ogóle nie ma w nich sztuczności. Oni po prostu żyją. Jednak nie tylko talent scenarzystów pozwolił na stworzenie tych bohaterów. Nic by z nich nie było, gdyby nie genialni aktorzy. Kto śmiałby się z dowcipów Chandlera, gdyby nie grał go Matthew Perry? Kto trzymałby kciuki za związek Rachel i Rossa, gdyby nie Jennifer Aniston i David Schwimmer? Kto denerwowałby się wraz z Moniką na jej rodziców, gdyby nie Courteney Cox? Kto z uwielbieniem wsłuchiwałby się w "Śmierdzącego kota" Phoebe, gdyby nie Lisa Kudrow? I kto mimowolnie uśmiechałby się na każde "How you doin?'" Joeya, gdyby nie Matt LeBlanc? Te postacie zaistniały dzięki tym ludziom. Wszyscy byli genialni.

Jednak nie można zapomnieć, że oprócz tych sześciu głównych bohaterów, przez 10 lat nazbierało się dużo ciekawych postaci drugoplanowych. I tutaj jeszcze raz objawia się geniusz scenarzystów, którzy mieli niewyczerpane możliwości tworzenia nowych charakterów. Warto tutaj wspomnieć chociażby o Guntherze (James Michael Tyler), bez którego kawa w Central Perk nie smakowałaby tak samo, o bracie Phoebe, Franku Juniorze (Giovanni Ribisi) czy o specyficznej dziewczynie Chandlera, Janice (Maggie Wheeler), której "Oh my God" też przeszło już do historii.

Wszystko w "Przyjaciołach" zostało dopięte na ostatni guzik. Nie ma tutaj roboty na odczepnego. Ten serial to arcydzieło pod każdym względem. Doskonały na poprawę humoru. Szczerze polecam!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 97% uznało tę recenzję za pomocną (315 głosów).
keira_c
ocenia ten serial na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o