Recenzja filmu Okna (2003)
Ferzan Özpetek

Wielkie małe dramaty

Na ekrany polskich kin wchodzi właśnie kolejny po "On, ona i on" film tureckiego reżysera Ferzana Ozpetka "Okna" uhonorowane 5 nagrodami Donatello (zwane włoskimi Oskarami) utrzymane są w ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Okna (2003)
Na ekrany polskich kin wchodzi właśnie kolejny po "On, ona i on" film tureckiego reżysera Ferzana Ozpetka "Okna" uhonorowane 5 nagrodami Donatello (zwane włoskimi Oskarami) utrzymane są w podobnym klimacie, tu również mamy wątek homoseksualny i problemy małżeńskie

Bohaterka filmu, Giovanna (Giovanna Mezzogiorno), mimo że prowadzi zwyczajne, ustabilizowane życie rodzinne, nie jest szczęśliwa. Po kilku latach małżeństwa zgasły miłosne uniesienia, została codzienność, mąż, który nie umie poradzić sobie z utrzymaniem rodziny, znienawidzona praca księgowej, no i dwójka wspaniałych dzieci. 
W życie znudzonych sobą małżonków (nie ulega wątpliwości że to Giovanna bardziej pragnie zmiany) wkracza niespodziewanie tajemniczy staruszek. Spotkany przypadkowo na ulicy Davide (Massimo Girotti) nie pamięta jak się nazywa i nie potrafi wrócić do domu. Giovanna i Filippo (Filippo Nigro) postanawiają zaopiekować się nim do czasu, aż wyjaśni się jego sytuacja. Okazuje się, że Davide ma za sobą tragiczne przeżycia - przeszedł gehennę obozu koncentracyjnego (jest Żydem) i utracił ukochaną osobę.

Początkowo niezadowolona z przedłużającej się obecności gościa, Giovanna zaczyna patrzeć na swoje życie przez pryzmat przejść Davide. A ma się nad czym zastanawiać... Wieczorami zmęczona codziennością, piękna mężatka patrzy w okno swego atrakcyjnego sąsiada. Przypadkowe spotkanie w barze jest początkiem ich znajomości, która tak naprawdę zaczęła się dużo wcześniej, ponieważ Lorenzo (Raoul Bova) również obserwował ją z okna swojego mieszkania. Podglądając, oboje rozbudzają w sobie tęsknotę za czymś, czego im brakuje, podświadomie odnajdując to właśnie za tytułowymi oknami, a gdzieś na dnie zaczyna kiełkować przekonanie, że wspaniale byłoby zmienić swoje życie.

Miłość burzy spokój tych dwojga, którego i tak mieli w nadmiarze, ale jest jednocześnie szansą na wyzwolenie, ucieczkę od problemów i nadzieją na coś, co będzie... No właśnie, jakie mogłoby być życie rozpoczęte raz jeszcze? Wreszcie pojawia się realna możliwość, aby spełnić swoje marzenia, ale dla Giovanny oznacza to wyrzeczenie się tego, co z takim mozołem budowała przez całe lata.

Z okna mieszkania Lorenzo widzimy wzruszające obrazki z życia rodziny, piękne dzieci i ojca, który bierze je na ręce. A potem smutne oczy Giovanny, która cierpi i czuje się niespełniona. Równolegle snuta jest historia Davide, który nagle, nie wiedzieć czemu, zaczyna odgrywać ogromną rolę w życiu Giovanny.

O czym tak naprawdę opowiada film Ozpetka? Otóż gdyby chciało się go streścić, to obawiam się, że historia pięknej kobiety znudzonej małżonkiem i dotychczasowym życiem, która zastanawia się czy czasami nie wziąć sobie kochanka, zadźwięczałaby dosyć trywialnie. Ale reżyserowi udało się uniknąć banalności pokazywanej sytuacji, w dużej mierze jest to zasługą aktorów, którzy świetnie zagrali swoje role, na pochwałę zasługuje przede wszystkim Giovanna Mezzogiorno.

Nie udało się natomiast umiejętnie połączyć dwóch filmowych wątków Giovanny i Davide, z których raz jeden raz drugi bierze górę. Historia starszego mężczyzny jest opowiedziana bardziej zdawkowo, więc należałoby przypuszczać, że stanowi ona tło dla współczesnych wydarzeń, ale w zasadzie obu wątkom reżyser poświęca sporo uwagi. Zestawienie przyszłości z przeszłością jest pewnego rodzaju urozmaiceniem, inaczej "Okna" stałyby się opowieścią romansową jakich wiele, nie mniej jednak zestawienie życia zmagającej się z uczuciem Giovanny, z historią miłosną Davide, który przecież podejmował decyzje w sytuacji wyjątkowej i niecodziennej jest trochę sztuczne.

Ozpetek daje nam proste rozwiązanie, choć może nie takie, jakiego byśmy oczekiwali, dbając jednocześnie, żeby moralizatorki ton nie zdominował opowiadanej historii. Wybory, które są życiową koniecznością, pragnienia, których czasami nie można spełnić nie są niczym nadzwyczajnym, stąd być może po obejrzeniu filmu dojdziemy do wniosku, że w końcu nic szczególnego się nie wydarzyło.

A jednak w "Oknach" dużo jest dramatyzmu. Ozpetek pokazuje bohaterów szukających szczęścia, niespełnionych w miłości, prowadzących walkę z własnymi marzeniami i nie można odmówić mu daru przekonywania. Codzienność pokazana w "Oknach" wzrusza i zastanawia. Może dlatego, że wbrew pozorom najbardziej bolesne są właśnie nasze małe dramaty.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (14 głosów).
o