Recenzja filmu Mr. & Mrs. Smith (2005)
Doug Liman

Wojna Państwa Smith

Kiedy takie filmy jak "Mr. & Mrs. Smith" trafiają do kin wiadomo już, że lato w pełni. Najnowszy obraz Douga Limana, twórcy m.in. udanej "Tożsamości Bourne'a", to bowiem czysto rozrywkowa ...
Filmweb sp. z o.o.
Kiedy takie filmy jak "Mr. & Mrs. Smith" trafiają do kin wiadomo już, że lato w pełni. Najnowszy obraz Douga Limana, twórcy m.in. udanej "Tożsamości Bourne'a", to bowiem czysto rozrywkowa produkcja, w której ważniejsze od scenariusza były zdecydowanie efekty specjalne oraz gwiazdorska obsada.

John i Jane Smith wiodą na pozór zwyczajne życie, jak tysiące innych małżeństw w Ameryce. Całe dnie spędzają w pracy, mają uroczy dom na przedmieściach i spotykają się wieczorami na wspólnych kolacjach. Żyją szczęśliwie, ale... nudno.
To jednak tylko pozory. W rzeczywistości John i Jane są płatnymi zabójcami działającymi na usługach konkurencyjnych agencji. I choć nie maja sobie równych żadne z nich nie wie, czym tak naprawdę zajmuje się drugie.
Sytuacja komplikuje się kiedy John i Jane otrzymują rozkaz zlikwidowania... siebie nawzajem. Ich spokojny do niedawna dom staje się prawdziwym polem bitwy.

O "Mr. & Mrs. Smith" było głośno jeszcze na długo przed premierą. Jak wszyscy wiedzą, na planie doszło do ognistego romansu pomiędzy Bradem Pittem i Angeliną Jolie, który zakończył się rozwodem gwiazdora z Jennifer Aniston. Jednakże rodzinne kłopoty Pitta to nie jedyny problem, z którym musieli zmierzyć się twórcy. Zanim rozpoczęto prace na planie scenariusz obrazu przerabiano około 50 razy by pod koniec zrealizować aż trzy różne zakończenia. Wszystko to sprawiało, że coraz częściej nastawiałem się na to, iż "Mr. & Mrs. Smith" okażą się straszliwym knotem.

Nic takiego jednak się nie stało. Obraz co prawda nie zalicza się do najlepszych, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że podczas projekcji nie nudziłem się ani przez chwilę.
Najlepsza jest pierwsza połowa filmu, w której jesteśmy świadkami rodzinnego życia Smithów oraz perypetii wynikających z faktu, iż każde z nich stara się ukryć przed małżonkiem swój prawdziwy fach. John i Jane spotykają się zatem z sąsiadami, biorą udział w nudnych przyjęciach, by już za chwilę przywdziać nową tożsamość i wyruszyć na, niebezpieczną misję.
Niestety, po około godzinie sympatryczne dialogi i cięte riposty bohaterów zostają zastąpione hukiem wystrzałów i eksplozji, a zabawna historia zmienia się w przeładowane efektami specjalnymi widowisko. Robi się głośno, huczno i na dłuższą metę nużąco. Z serii wypełnionych eksplozjami scen pozytywnie wyróżnia się jedynie finałowa, przywodząca na myśl kino Johna Woo, konfrontacja Smithów z przeciwnikami. Szkoda, że w filmie nie ma więcej takich scen.

Największa zaletą "Smthów" są oczywiście aktorzy. Pitt i Jolie grają swoje role tak lekko i swobodnie, że widz ma pewność, iż na planie bawili się doskonale. Dobrze wypada również Vince Vaughn w roli przyjaciela pary - Eddiego. Sceny z jego udziałem należą do najzabawniejszych w całym filmie.

"Mr. & Mrs. Smith" to szalona mieszanka motywów znanych z takich filmów jak "Wojna państwa Rose", "Prawdziwe kłamstwa", "Honor Prizzich", czy wreszcie kultowej gry komputerowej "Spy vs. Spy". Doborowa obsada, sprawna reżyseria i mnóstwo efektów specjalnych zapewnią wam dwie godziny rozrywki. O ile oczywiście lubicie tego rodzaju produkcje.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 97% uznało tę recenzję za pomocną (64 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)

o