Wojna charakterów

  • recenzja kinowa Pluton (1986)
Oliver Stone wziął udział w wojnie wietnamskiej jako żołnierz piechoty. To wydarzenie mocno odcisnęło się na jego psychice. Długo nosił się z planami nakręcenia filmu pokazującego prawdziwe oblicze wojny. Gdy już gotowy był scenariusz i koncepcja, przez dwa lata nie chciał wyprodukować filmu żaden producent.

"Pluton" przedstawia okropności wojny z punktu widzenia Chrisa, młodego chłopaka z bogatej rodziny, idealisty, który zgłosił się jako ochotnik. Młody człowiek już wkrótce po wylądowaniu w Wietnamie zaczyna rozumieć, że na wojnie nie ma miejsca na idealizm. Wypiera go strach przed śmiercią, zezwierzęcenie i wewnętrzne konflikty. Żołnierze dostrzegają, że dowództwo jest skłócone. Prawdziwą władzę w oddziale ma pozbawiony moralności i pobudliwy sierżant Barnes, dla którego przeciwwagą jest spokojny sierżant Elias, któremu pomimo trzyletniego pobytu w Wietnamie wciąż udało się zachować zasady moralne.

Żołnierze wcale nie są przekonani o słuszności swojej walki, co powoduje wewnętrzne rozterki i jest przyczyną trudnych wyborów - starać się zachować własne życie za wszelką cenę czy bronić towarzyszy?

Zasady panujące na wojnie przedstawione są w filmie brutalnie, bez cenzury - po prostu prawdziwie. Zdrady, ucieczka w narkotyki i wiele innych zachowań, których rekruci nie dopuściliby się w codziennym życiu, w obliczu strasznej wojny są czymś codziennym.

Atmosferę filmu doskonale uzupełnia melancholijna muzyka Georgesa Delerue (z głównym motywem smyczkowym Samuela Barbera). Efekty specjalne nie dorównują oczywiście filmom z końca lat 90-tych i początku XXI wieku, ale przy budżecie w wysokości 6 mln dolarów nie można się spodziewać niczego więcej.

Oczywiście przy konflikcie charakterów i próbie wiernego ukazania wojny z punktu widzenia zwyczajnego żołnierza, niezwykle ważny jest dobór aktorów, ale przy tak doborowej obsadzie film z góry skazany był na powodzenie, czego dowiódł Oscar dla najlepszego filmu roku 1987. Dla aktorów takich jak Johnny Depp, Forest Whitaker, czy Charlie Sheen, udział w tym filmie był odskocznią ku sławie i prawdziwej karierze. Nominacje do Oscara dla najlepszych aktorów drugoplanowych (Willem Dafoe, Tom Berenger) potwierdziły klasę tych bardziej znanych aktorów. A my, widzowie, możemy podziwiać wyśmienite widowisko, jakie stworzyli. Po obejrzeniu tak przekonującego filmu, każdego czeka chwila zadumy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)

komentarze

pozostało 255 znaków