Recenzja filmu Przerwana lekcja muzyki (1999)
James Mangold

Wrażliwość to nie choroba!

Przyznaję, że obejrzałam ten film tylko dlatego, że byłam ciekawa gry Angeliny Jolie, która za rolę Lisy otrzymała statuetkę Oscara i Złoty Glob. Opowieść o młodej dziewczynie, która zażyła zbyt ...
Filmweb sp. z o.o.
Przyznaję, że obejrzałam ten film tylko dlatego, że byłam ciekawa gry Angeliny Jolie, która za rolę Lisy otrzymała statuetkę Oscara i Złoty Glob. Opowieść o młodej dziewczynie, która zażyła zbyt dużo aspiryny i dla świętego spokoju zgodziła się na 'terapię' w szpitalu psychiatrycznym może wydawać się nieco banalna. Właściwie to, patrząc na warunki panujące w owym filmowym 'szpitalu', chce się po prostu śmiać na samą myśl o tym, że niewiele polskich budynków mogłoby się z nim równać, a o szpitalach nie ma nawet co wspominać. Dlatego na pierwszy rzut oka scenografia nie wyglądała dla mnie zbyt realistycznie - raczej wydawało mi się, że widzę luksusowy hotel oraz jego mieszkanki. Teoretycznie rzecz biorąc: kto czasami nie myśli o śmierci? Nie zastanawia się, co będzie później? Ilu jest pesymistów na świecie, a ile osób leczy się aspiryną? Biorąc pod uwagę te statystyki, który zapewne każdy zna, dochodzi się do wniosku, że większość ludności naszej kuli ziemskiej powinno się znajdować w szpitalu psychiatrycznym - tylko że wówczas ci, którzy pozostaliby na 'zewnątrz', byliby osobami rzeczywiście chorymi, jako liczbowo mniejsza część społeczności. Wszystko zależy od punktu patrzenia. Tematyka "Przerwanej lekcji muzyki" jest trudna, gdyż pokazuje, że niemożność podjęcia pewnych rozsądnych, mieszczących się w ustalonych normach decyzji, kwalifikuje się pod odpowiednie leczenie. Tym bardziej osoby młode stoją często na rozstaju dróg, jednak boją się wybrać którąś z niezbadanych przez siebie ścieżek i szukają alternatywnego wyjścia z sytuacji. Dla wielu myśli samobójcze kończą się w momencie, gdy zobaczą śmierć innej osoby. Nie każdy myślący o śmierci decyduje się na tak drastyczny krok, gdyż trzeba do tego wręcz niezwykłej odwagi, którą niektórzy nazywają po prostu mylnie głupotą. W dzisiejszych czasach nadmierna wrażliwość też nie jest czymś naturalnym.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to muszę przyznać, że Winona Ryder bardzo dobrze się spisała, jako wrażliwa, niepewna siebie, nieśmiała młoda dziewczyna, która nie wie, co uczynić z własnym życiem. Początkowo dużo myśli o śmierci, jednak gdy ujrzy ją tuż obok siebie, będzie zmuszona zmienić o niej zdanie. Angelina Jolie zaskakuje, choć spodziewałam się tego - w końcu za swoją grę zgarnęła najwyższe filmowe laury. Jako Lisa jest osobą o wyrazistej i niezwykle silnej osobowości, która nie okazuje żadnych uczuć, buntuje się przeciwko wszystkim i całemu światu - w ten sposób ucieka w głąb siebie przed brakiem zrozumienia ze strony świata. Pozornie wydaje się być osobą groźną i zimną, jednak w zakamarkach jej oczu tli się wiele skrytych emocji. Właśnie te hipnotyzujące iskierki w oczach czynią z gry aktorskiej Angeliny coś niesamowitego. W pierwszych minutach filmu spodziewałam się, że siostra Valerie, grana przez Whoopi Goldberg będzie specjalistyczną 'psychopatką', jednak okazała się ciepłą i miłą osobą. Clea DuVall zrobiła na mnie całkiem dobre wrażenie, natomiast Brittany Murphy cały czas wydawała mi się być sztuczna - jako 'tło' dla Winony i Angeliny były bardzo dobre.

W przypadku głównej bohaterki luksusowy szpital psychiatryczny to swego rodzaju ucieczka od problemów otaczającego ją świata. Wcale nie jest chora, tylko nikt w jej najbliższym otoczeniu nawet nie próbuje jej zrozumieć, wręcz wmawia jej się chorobę - do tego stopnia, że sama zaczyna w nią wierzyć. Chce zrozumieć samą siebie, dlatego zgadza się na roczną terapię. Moim zdaniem, właśnie to pokazuje nam, że osoby o odmiennym poglądzie na świat, na życie, są bardzo często odrzucane przez społeczeństwo, które nie potrafi pojąć odmienności. Może właśnie w owej odmienności tkwi piękno świata i nas samych? Jak wiele jesteśmy w stanie poświecić z samych siebie, aby dostosować się do 'wymogów otoczenia'? Czy nie jest to zbyt wielka cena? Może właśnie dlatego pewne osoby wybierają dla siebie pozornie 'mniejsze zło', czyli śmierć? Taka decyzja nie jest w ich przypadku tchórzostwem - to wielka odwaga na nowej drodze ku poznaniu samych siebie...

Jak widać po mojej powyższej wypowiedzi - "Przerwana lekcja muzyki" to film bez wątpienia wart głębszego przemyślenia. Polecam każdemu, kto rozumie, że wrażliwość to nie choroba, choć tak w dzisiejszych czasach powszechnie się uważa.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 54% uznało tę recenzję za pomocną (78 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)