Recenzja filmu Gwiezdne wojny: Część IV - Nowa nadzieja (1977)
Agnieszka Zwolińska
George Lucas

Wspaniały muzyczny początek sagi

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... ten napis potrafi rozszyfrować praktycznie każdy, kto kiedykolwiek żywo interesował się kinem. A wszystko zaczęło się w roku 1975, kiedy to bardzo ...
Filmweb sp. z o.o.
Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... ten napis potrafi rozszyfrować praktycznie każdy, kto kiedykolwiek żywo interesował się kinem. A wszystko zaczęło się w roku 1975, kiedy to bardzo przeciętny reżyser, wpadł na równie przeciętny pomysł, by zrealizować serial o gwiezdnych przygodach Łukasza Niebochoda. Pomysł w międzyczasie przeszedł "kilka" gruntownych zmian i już jako projekt filmowy trafił na biurko producenta z 20th Century Fox, a dwa lata później do kin. Z jakim skutkiem? To wie chyba każdy z nas, więc daruję sobie dalszą introdukcję.

Do skomponowania ścieżki dźwiękowej George Lucas poprosił dobrze prosperującego wówczas kompozytora, Johna Williamsa. Zapewne jego decyzji dopomógł Oscar, którego otrzymał w 1975 roku za muzykę do "Szczęk" Stevena Spielberga. Decyzja ta okazała się jak najbardziej słuszna, a dowodem tego była kolejna statuetka i miliony sprzedanych płyt winylowych i kompaktowych. Przyznam się, że moje gwiezdno-wojenne fascynacje zapoczątkowała właśnie muzyka Williamsa... no i na niej się praktycznie zatrzymałem, bo po okresie fascynacji "Star Wars" tylko ona wzbudza we mnie jeszcze emocje, pomijając oczywiście kontrowersyjną postać Jar-Jara, która zawsze działa na mnie magnetycznie.

Od 1977 roku na rynku pojawiło się wiele wydań soundtracku. Główne z nich to: album winylowy wydany w 1986 roku przez Polydor, "Star Wars Anthology" zawierający muzykę z wszystkich 3 części trylogii i dodatkowe utwory na czwartym dysku. Z okazji dwudziestolecia premiery "Gwiezdnych Wojen: Nowej Nadziei" i towarzyszących jej "prac konserwatorskich" nad materiałem filmowym, powstało wydane przez RCA/BMG dwupłytowe "Special Edition", oczyszczone z wszelkich możliwych do usunięcia nieczystości i wzbogacone o alternatywne wersje niektórych utworów. Niedawno swoją wersję wypuściło także Sony Classical. Wielu recenzentów na całym świecie (także w Polsce) obniża noty temu wydaniu, tłumacząc się kiepską grafiką i niespełnieniem obietnic związanych z poprawą jakości dźwiękowej. Bardzo śmieszy mnie ta postawa, gdyż odkąd pamiętam, kupuję soundtracki nie dla okładek czy zawartości bookletów, tylko dla muzyki, a materiał tej nie odbiega od słyszanego w wydaniu RCA/BMG. Oczywiście bezpodstawne są słowa krytyki odnośnie nie wywiązania się z obietnic poprawienia jakości nagrania. Materiał jednak został zremasterowany ponownie, aczkolwiek trudno jest to dostrzec.

"Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja" to kopalnia tematyczna stanowiąca niewyczerpane źródło do nawiązań kompozytora przy pisaniu pozostałych części, jak i dla innych artystów, nawet muzyki popularnej! To co przyciąga słuchacza, to ogrom bardziej lub mniej znaczących motywów. Głównym z nich, stanowiącym zarazem znak rozpoznawczy Star Wars jest temat Luke'a Skywalkera, który w formie podniosłych fanfar w "Main Title" wprowadza nas niejako do dalszej kompozycji. Rola motywu Luke'a nie ogranicza się tylko do tła dźwiękowego pod napisy początkowe każdej części. Na całej długości partytury (i partytur!) znajdują się jego przeróżne interpretacje. Najciekawiej prezentują się te w formie action score...

Drugim równie istotnym motywem, nie tyle filmu, co całej sagi, jest temat Mocy (potocznie zwany tematem Obi-Wana). Pojawia się on zazwyczaj, gdy poruszane są sprawy filozoficzne traktujące o rycerzach Jedi i Mocy. Tak jak "Main Title" przybiera on wiele form. Najokazalej prezentuje się w "The Hologram/Binary Sunset", "The Battle Of Yavin" i "Throne Room". Każdy w innej tonacji, w innym tempie... raz w formie poruszającej melodii, innym razem jako element składowy marszu triumfalnego. Równie ciekawie prezentuje bardzo delikatny, wręcz romantyczny temat Lei. Jego cechą charakterystyczną jest "miękkość" fletu i świetny akompaniament orkiestry, a najlepiej doświadczymy tego, słuchając ładnej koncertowej suity "Princess Leia's Theme".

Oprócz tych głównych, w partyturze funkcjonuje jeszcze wiele mniej znaczących motywów, przypisywanych drugoplanowym bohaterom, sytuacjom lub lokacjom, na których toczy się akcja. I tak wśród nich można wyszczególnić: temat pustynny (inaczej zwany tematem Jawów), Ludzi Pustyni czy motyw Gwiazdy Śmierci. Polecałbym skupienie swojej uwagi na pierwszym z nich. Utwór zawierający go, "The Dune Sea Of Tatooine/Jawas Sandcrawler", mógłbym zaliczyć do najbardziej udanych i najciekawszych w ścieżce dźwiękowej.

Czas powiedzieć troszkę o minusach tej kompozycji. Jest ich niewiele. W zasadzie wszystkie sprowadzają się do 2 uwag. Pierwszą z nich jest nadmierne "eksploatowanie" klasyki w pisaniu motywów (Wagnera w szczególności), co stawia pod znakiem pytania tak zachwalaną przez wszystkich ich oryginalność. Drugą wadą jest underscore, który często i gęsto męczy, a słuchając go odnosi się wrażenie, że jest tłoczony jakby na siłę.

Na płytach znajdziemy jeszcze 3 bonusowe utwory. "Cantina Band" i "Cantina Band 2" to muzyka źródłowa do wydarzeń mających miejsce w jednej z kantyn Mos Eisley. Te luźne i przyjemne w słuchaniu "kawałki" tworzą całkiem sympatyczny przerywnik pomiędzy właściwymi częściami partytury. Trzeci z tych utworów, to "Binary Sunset [Alternate Take]", gdzie oprócz jego alternatywnej wersji spotykamy się z pięcioma interpretacjami fanfar "Main Title". Prawdę mówiąc, po trzecim wejściu orkiestry zazwyczaj zmieniam płytę w myśl zasady "co za dużo, to nie zdrowo".

Z pewnością nie jest to score wybitny, jak wielu uważa. W kompilacji z obrazem wypadła co prawda znakomicie, na płycie już troszkę gorzej (co zresztą stało się pewnego rodzaju standardem u tego kompozytora). Mimo kilku niedociągnięć muzykę odbiera się jednak przyjemnie, dlatego polecam zapoznanie się z nią, tym którzy jeszcze tego nie zrobili. Przy okazji warto poznać partyturę, która wywołała niemałą rewolucję na rynku muzyki filmowej pod koniec lat siedemdziesiątych...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 44% uznało tę recenzję za pomocną (18 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)

o