Recenzja gry Disgaea 5: Alliance of Vengeance (2015)

Wszechświat w kieszeni

PS Vita nie ma lekko. Nie dość, że konsola już od jakiegoś czasu ledwie zipie niszowymi produkcjami z Japonii, to najnowsza platforma Nintendo podkrada jej ekskluziwy.
Filmweb sp. z o.o.
PS Vita nie ma lekko. Nie dość, że konsola już od jakiegoś czasu ledwie zipie niszowymi produkcjami z Japonii, to najnowsza platforma Nintendo podkrada jej ekskluziwy. Jak się okazało, brak przenośnej edycji "Disgaea 5: Alliance of Vengeance" nie był dziełem przypadku. Nippon Ichi Software postanowiło odświeżyć więź z bigN, pierwszy raz od fatalnego "Disgaea DS", wydanego 10 lat temu. Z jakim skutkiem?

photo.title

Historia w "Disgaea 5 Complete" niczym nie różni się od tej z oryginalnej edycji. Raz jeszcze jako naburmuszony Killia stajemy na czele rebelii przeciw międzygalaktycznej hegemonii innego sztywniaka o imieniu Void Dark. I tak samo jak w wersji na PS4, nie jest to najlepsza opowieść w dorobku serii. Twórcy niepotrzebnie silą się w niej na wysokie tony, jednocześnie psując to, w czym "Disgaea" była najlepsza – lekki, autoironiczny humor. Poza tym z jakiegoś powodu zdecydowano się na liczne kalki scenariuszowe z rewelacyjnej części czwartej (każdy, kto poznał historię Valvatoreza, bez problemu rozpozna te zapożyczenia). Dziwi to tym bardziej, że dotychczas kolejne części raczej uciekały od powielania schematów. Całe szczęście, że "Disgaea" to seria, w której opowieść stanowi jedynie aperitif dla rozgrywki – inaczej z "piątką" byłoby krucho. 

photo.title

Jeśli chodzi o gameplay, nowym graczom należy się kilka słów wstępu. "Disgaea" to cykl taktycznych turowych gier RPG, które uczyniły sztukę z obecnych w gatunku schematów i rozwiązań. Tu bowiem, gdzie inne gry ograniczają się do prostego grindowania poziomów doświadczenia, "Disgaea" dopiero się rozkręca. Levelujemy tu wszystko: od samych postaci, przez poszczególne umiejętności, a na przedmiotach skończywszy. Przy czym każdy z wymienionych procesów ma w sobie jeszcze kilka różnych odmian i mechanik. Opisywanie ich w recenzji to próżny trud, a istotne jest tylko jedno: sięgając po grę, musicie być przygotowani na naukę. Dużo nauki. Nawet ci, którzy na poprzednich częściach zjedli zęby, będą mieli pełne ręce roboty, bo twórcy tym razem się nie oszczędzali przy wymyślaniu nowych elementów. Największe zmiany dotyczą systemu werbowania jednostek (możemy schwytać i nakłonić przeciwnika do przyłączenia się do nas), zarządzania drużyną (poszczególne jednostki łączymy w grupy specjalistów) oraz ich rozwoju (nowy sposób doskonalenia atrybutów w oparciu o grę planszową). Zdecydowanie jest co robić.

photo.title

Jakość samego portu gry jest nienaganna. W wersji na Nintendo Switch znajdziemy wszystko, co gra ma do zaoferowania na PS4, a nawet nieco więcej. Razem z podstawową wersją dostajemy tu DLC (garść postaci oraz bonusowych epizodów), a także, zaimplementowany na potrzeby konsoli Nintendo, wewnętrzny system trofeów. Prawdziwą rewelacją są natomiast czasy ładowania – "Disgaea 5 Complete" bije pod tym względem na głowę oryginał, przyspieszając loadingi nawet kilkukrotnie. Wszystko to składa się na, faktycznie – najbardziej kompletne, dopracowane wcielenie "piątki".


photo.title

Graficznie "Disgaea 5 Complete" prezentuje się zdecydowanie najlepiej spośród wszystkich dotychczasowych przenośnych odsłon. Nie dość bowiem, że w górę poszła rozdzielczość obrazu i jakość efektów, to udało się niemal całkowicie wyeliminować klatkowanie przy animacjach ataków, które były piętą achillesową "Disgaea 4: A Promise Revisited". Dzięki temu całość prezentuje się w trybie handheldowym bardzo estetycznie (choć oczywiście nie jest to tytuł pokazujący 100% możliwości Switcha). Nieco gorzej jest w przypadku gry na telewizorze. Z jakiegoś powodu twórcom nie udało się umieścić w grze trybu full HD i w obydwu przypadkach gra renderuje się w 720p. W przypadku większych wyświetlaczy może to mocno razić i stanowi istotny minus względem wersji z PS4, która działała w pełnym HD.


photo.title

Podsumowując – "Disgaea 5 Complete" to bardzo udane odświeżenie relacji Nintendo oraz Nippon Ichi Software. Produkcja działa i wygląda niemal identycznie jak wersja z PS4, zaś brak uwiązania do telewizora oraz błyskawiczne czasy ładowania to zalety nie do przecenienia. Prawdopodobnie niecierpliwi fani serii mają już za sobą jej piątą odsłonę, jednak cała reszta może śmiało sięgać po wersję na Switcha. To znakomita, piekielnie rozbudowana strategia, nawet pomimo fabularnych niedostatków.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 75% uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
Jacek Borowski
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra
o