Recenzja filmu Bruce Wszechmogący (2003)
Tom Shadyac

Wszechkomedia wszechczasów...

"Bruce Wszechmogący" to film przedstawiający dość tragiczny moment z życia pewnego nieudacznika, Bruce'a. Cała historia zaczyna się w momencie, gdy wymarzoną posadę prezentera telewizyjnego ...
Filmweb sp. z o.o.
"Bruce Wszechmogący" to film przedstawiający dość tragiczny moment z życia pewnego nieudacznika, Bruce'a. Cała historia zaczyna się w momencie, gdy wymarzoną posadę prezentera telewizyjnego wygrywa odwieczny przeciwnik Bruce'a, Evan. W drodze do domu, po najgorszym w życiu dniu, Bruce przeklina Boga i winę za jego niepowodzenie zwala na Niego. Ten postanawia postawić Bruce'a na swoim miejscu. Obdarza go bożą mocą i składa na jego barki wysłuchiwanie i spełnianie modlitw ludzi zamieszkujących część Buffalo. Na początku nowo upieczony "drugi Bóg", wykorzystuje moc dla własnych celów i wszystko jest pięknie, lecz po czasie, gdy zaczyna słyszeć modlitwy w głowie, zaczynają się również kłopoty...

To dość szczegółowy opis "Bruce'a Wszechmogącego". "Bruce...", jest to najlepsza komedia, jaką miałam przyjemność oglądać. Muszę dodać, że oglądałam ją bardzo wiele razy, i nie miałam momentu, w którym stwierdziłabym, że jakaś scena filmu już mi się znudziła. Dlaczego? Bo Bruce, nie może się znudzić.

Rewelacyjny humor, w nieograniczonej ilości, rewelacyjna gra aktorska, świetna muzyka... To wszystko sprawia, że Bruce jest filmem, którego nie można nie obejrzeć. Jako osoba wiernie kochająca ten film, MUSZĘ powiedzieć, że to byłaby wręcz zbrodnia.

Powiem co nie co o grze Jima Carreya i innych aktorów, "odwalających kawał dobrej roboty". Nie będę się rozpisywała, gdyż nie ma to sensu. Potrafię całe swoje zdanie wyrazić kilkoma słowami, więc to robię. Jim Carrey, Jennifer Aniston, Morgan Freeman i inni, spisali się świetnie, rewelacyjnie, pierwszorzędnie, genialnie... Mogłabym wymieniać jeszcze całymi dniami. Mogłabym wychwalać "Bruce'a..." przez całą wieczność, lecz muszę wszystko zmieścić w krótkim tekście, który każdy będzie chciał przeczytać.

Humor, jak już pisałam, jest nieograniczony i może przekraczać granice wytrzymałości niejednego człowieka. Przy niektórych scenach ledwo powstrzymuję się przed tarzaniem się po podłodze, przy innych z kolei trochę mi to nie wychodzi. Jednak wcale mnie to nie dziwi i wszystkich, którzy oglądali film, raczej też nie powinno. Przy takiej komedii...

Czasami dyskutuje się nad właściwym nazwaniem gatunku danego filmu. W przypadku "Bruce'a Wszechmogącego" komedia to za mało, chociaż jak najbardziej właściwie. Nie potrafię powiedzieć, jak dobrym filmem jest "Bruce...". Lecz dla usprawiedliwienia powiem, że to nie moja wina.  Po prostu nie ma słów, które mogłyby opisać świetność tego filmu.
Osoba, która go jeszcze nie oglądała, musi to nadrobić. Polecam wszystkim, na każdą okazję. Przy dobrym humorze, przy humorze do niczego. Zawsze.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 79% uznało tę recenzję za pomocną (19 głosów).
Kikuuuni
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o