Recenzja filmu Juno (2007)
Jason Reitman

Wszystko zaczęło się na fotelu...

"Juno" to amerykańsko-kanadyjski komediodramat dotykający dość kontrowersyjnej i delikatnej tematyki, a mianowicie nastoletnich dziewcząt w ciąży. Film wyreżyserował w 2007 roku Jason Reitman na ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Juno (2007)
"Juno" to amerykańsko-kanadyjski komediodramat dotykający dość kontrowersyjnej i delikatnej tematyki, a mianowicie nastoletnich dziewcząt w ciąży. Film wyreżyserował w 2007 roku Jason Reitman na podstawie amatorskiego scenariusza Diablo Cody. Reitman, zanim zdecydował się nakręcić film,  najpierw przez pół roku czytał internetowego bloga Cody, na którym opisywała stworzoną przez siebie postać Juno. Warto nadmienić, że Cody za swój nieprofesjonalny scenariusz otrzymała Oscara.

Film stworzony jest bardzo niekonwencjonalnie. Po ekranizacji przedstawiającej problem ciąży młodej dziewczyny można by spodziewać się, że bohaterka będzie porzucona przez chłopaka i rodzinę, wytykana w szkole, przeżyje załamanie nerwowe, w końcu usunie dziecko i będzie tego przez całe życie żałować, ponieważ w końcu je pokochała.

Jason Reitman, reżyserując "Juno" pokazał, że można inaczej. Bohaterka filmu, szesnastoletnia Juno McGuff, w którą wcieliła się Ellen Page, wcale nie traktuje ciąży jako dramatu. Zaszła w nią przypadkowo z przyjacielem ze szkoły (Michael Cera) i do tego na fotelu. Jednakże, początkowo chce usunąć dziecko. W klinice aborcyjnej spotyka koleżankę ze szkoły, która jednym zdaniem: "Twoje dziecko ma już paznokcie" odwodzi ją od tego pomysłu. Juno zauważa w poczekalni kobietę malującą paznokcie, inną zdrapującą lakier, drapiącego się mężczyznę… i to sprawia, że wybiega z kliniki.

Chce urodzić dziecko i za radą przyjaciółki oddać je do adopcji bezdzietnej parze. Znajduje taką parę w ogłoszeniu w gazecie, obok rzeczy do wynajęcia i na sprzedaż. Chce pojechać do nich z wizytą, ale przedtem musi powiedzieć o wszystkim rodzicom.

Nietypową rzeczą w filmie jest to, że ojciec i macocha, z którymi Juno zresztą świetnie się dogaduje, są po jej stronie i chcą jej pomóc. Akceptują jej plan adopcji. Juno razem z ojcem jedzie do Vanessy i Marka Loringów (Jennifer Garner, Jason Bateman). Rodzina przypada jej do gustu, zwłaszcza Mark, z którym dzieli zainteresowania – muzyka rockowa i stare horrory. Juno podpisuje umowę o adopcję zamkniętą i od tej pory może się wydawać, że wszystko jest w porządku.

Kolejną oryginalną rzeczą w filmie jest jego problematyka; nie jest nią, jak mogłoby się wydawać wczesne macierzyństwo Juno, ale związek Loringów. Z pozoru idealny, kryje w sobie jednak niedojrzałość, niespełnione marzenia i niezdecydowanie. Juno zauważa to i czuje się okropnie zawiedziona. Jednak po rozmowie z ojcem, który daje jej bardzo ważną radę; Najlepiej jest znaleźć osobę, która kocha Cię dokładnie taką, jaką jesteś, czy w dobrym, czy w złym nastroju, wyglądającą dobrze, czy kiepsko, ta w właściwa osoba będzie uważać Ciebie za ósmy cud świata. Z taką osobą warto się trzymać. Według mnie właśnie te słowa są doskonałym przesłaniem filmu – zawsze znajdzie się osoba, dla której nie trzeba się zmieniać, bo pokocha nas ona takimi, jakimi jesteśmy.

Film polecam wszystkim, ze względu na jego lekką kompozycję, niecodzienne podejście do poważnego tematu, zaskakujący bieg wydarzeń i pewną niepewność utrzymywaną przez cały film; nie wiemy, czy Juno nie pokocha swojego dziecka i nie zatrzyma go. Wielkim plusem jest również ciekawie dobrana muzyka; tłem muzycznym dla tej dość trudnej historii jest wesoła muzyka country.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 55% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie