Recenzja filmu Przepowiednia (2002)
Mark Pellington

Z dala od śmierci

John Klein (Richard Gere) prowadzi życie, jakiego pozazdrościłby mu nie jeden człowiek. Ma znakomitą posadę, piękną żonę i właśnie ma zamiar kupić dom, który przypieczętuje jego szczęście. ...
Filmweb sp. z o.o.
Reżyser Mark Pellington słynący z teledysków takich wykonawców, jak U2, Jon Bon Jovi, Michael Jackson czy Linkin Park wie jak budować napięcie i robi to stopniowo, bez pośpiechu aż do nerwowego i nieprzewidywalnego finału. Film zaczyna się bardzo spokojnie, wręcz melancholijnie, gdy przy cieszących ucho dźwiękach muzyki duetu TOMANDANDY główny bohater opuszcza stanowisko pracy, by spotkać się z żoną. Pierwsze sceny bardziej przypominają mroczny dramat o utracie bliskiej osoby, by stopniowo przejść w zagadkowy thriller, utrzymany w klimacie serialu "Z archiwum X".

Pojawiają się sceny mrożące krew w żyłach, takie jak rozmowy bohaterów przez telefon z enigmatyczną postacią - Ingridem Coldem lub wizje - retrospekcje obrazujące przedziwną zjawę przypominającą pół-człowieka i pół-ćmę. Jednak sceny te nie są jedynym elementem, które świadczą o umiejętności budowania napięcia przez reżysera. Są to również przeróżne zabiegi montażowe, niepokojąca muzyka, dostrzeganie w lustrze przez ułamek sekundy zdeformowanej postaci, pojawiający się często symbol przypominający literę "Y", a nawet zastanawiające spoglądanie jednego z bohaterów w stronę miejsca, gdzie rozegra się katastrofa. Twórcy skupili się na budowaniu groźnego i mrocznego klimatu, jednocześnie rezygnując z krwawych scen, będącymi częstymi motywami w innych thrillerach i horrorach, za co należy im się uznanie. Postać człowieka-ćmy jest w tym samym stopniu tajemnicza co przerażająca, ponieważ zrezygnowano z kompletnego wytłumaczenia zarówno jej motywów działania, jak i odpowiedzi na pytanie, kim lub czym jest. Wiadomo tylko, że pojawienie się jej zwiastuje śmierć, czego stopniowo uświadamia sobie główny bohater. Dochodzi on do wniosku, że odejście Mary było powiązane z człowiekiem-ćmą, co jest motorem napędzającym go do działania mającym rozwiązać zagadkę tej postaci.

Między typowo "horrorowymi" wątkami w filmie przetaczają się dramaty ludzkie. Dotykają one mieszkańców Point Pleasant, starających się ułożyć spokojne życie, w którym nie ma miejsca na żadne paranormalne zjawiska, a już w ogóle na przerażającą postać będącą zwiastunem nieszczęść. Postarano się tu o utrzymanie autentyczności, gdyż bohaterowie nie zachowują się jak typowe naiwne i rozhisteryzowane postaci z horrorów, a jak zwykli ludzie, którym przytrafia się coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć.

Richard Gere znakomicie poradził sobie z odegraniem głównej roli. Jest zdesperowany w poszukiwaniu wyjaśnień dziwnych wydarzeń, które jednocześnie doprowadzają go do większej rozpaczy po utracie ukochanej żony, ponieważ doświadczyła ona najprawdopodobniej tego samego co mieszkańcy Point Pleasant. Przerażenie na twarzy Debry Messing w roli Mary budzącej się w szpitalu jest bardzo wiarygodne. Aktorka zagrała postać, która bardzo różni się od jej innych ról w produkcjach, takich jak znakomitym sitcomie "Will i Grace", jednak różnica wiekowa między nią a Gerem jest tak duża, że Messing mogłaby równie dobrze zagrać jego córkę. Przekonująca jest też Laura Linney w roli Connie - policjantki działającej na terenie miasteczka, do którego trafia główny bohater. Jest zaprzyjaźniona z mieszkańcami i bardzo cierpliwie wysłuchuje ich niecodziennych zgłoszeń na temat dziwnych istot, lecz po jakimś czasie przyznaje się do kompletnej rezygnacji. Z początku darzy Johna nieufnością, jednak jego zaangażowanie oraz uzewnętrznienie  swoich osobistych traum sprawia, że zaczynają oni nawiązywać między sobą bliższe relacje. Również Will Patton dobrze się spisał w roli Gordona; nękany dziwnymi wizjami zaczyna być traktowany przez innych ludzi jak osoba z zaburzeniami psychicznymi. Aktor wcielił się w tę postać, unikając przypiętych do tego rodzaju ról stereotypowych zachowań.

Scenariusz Richarda Hatema jest luźno oparty na relacjach ludzi, którzy twierdzą, że widzieli człowieka-ćmę. Temat został ciekawie rozwinięty i przyznać trzeba, że reżyser potrafi umiejętnie wystraszyć widzów, a robi to za pomocą budowania odpowiedniego klimatu, czyli inaczej niż w większości współczesnych horrorów. "Przepowiednia" jest filmem, który najlepiej ogląda się w nocy, gdyż wyłącznie wtedy można w pełni zaznać niepokojącej i niesamowitej atmosfery tego filmu. Ponadto produkcja ta zawiera ważne przesłanie, aby pogodzić się z utratą ukochanej osoby. Rozmyślanie i drążenie tematu śmierci bliskich może doprowadzić do podzielenia ich losu. Z podobnym dylematem musieli poradzić sobie główni bohaterowie innego horroru - "Nie oglądaj się teraz" (1973 rok). W obu przypadkach udało się przeżyć tym, którzy odwrócili się do śmierci plecami, by skupić się na życiu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).
michi468
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny