Recenzja filmu Resident Evil: Zagłada (2007)
Russell Mulcahy

Zadziwiająco dobra rozrywka

Czy ktoś zauważył ostatnio wysyp filmów z zombie? Wspomniałem już o tym przy recenzji "Planet Terror" - dawno nie było tak dobrego roku dla żywych trupów - a głównie dla ich fanów wśród nas, ...
Filmweb sp. z o.o.
Czy ktoś zauważył ostatnio wysyp filmów z zombie? Wspomniałem już o tym przy recenzji "Planet Terror" - dawno nie było tak dobrego roku dla żywych trupów - a głównie dla ich fanów wśród nas, kinomanów, bo to przecież my wybieramy się ze znajomymi do kina, by oglądać naszych "milusińskich" w akcji. Innym tematem, który warto poruszyć, jest coraz większa ilość ekranizacji gier komputerowych - nie licząc tego, co masowo daje nam niemiecki reżyser Uwe Boll (ciut więcej o nim w recenzji "Hitmana").

"Resident Evil 3" - jak pewnie większość czytelników wie - jest właśnie ekranizacją gry wideo. Trzecia już część "Residenta" opowiada o dalszych losach Alice. I tak jak wcześniej - znowu walczy ona z hordami zombie, które niegdyś były zwyczajnymi ludźmi, jednak zmienili się w bezmózgie maszyny do zabijania, gdy zaraził ich wirus T (a wydostał się on z tajnej bazy wojskowej zwanej Ulem, gdzie naukowcy korporacji Umbrella pracowali nad bronią biologiczną). Tym razem panna nie jest sama, gdyż towarzyszy jej grupka osób, którzy jakimś cudem przetrwali atak wściekłych truposzy.
Lecz w międzyczasie w kolejnej już tajnej bazie wojskowej korporacji Umbrella (co oni z tymi bazami) grupka naukowców próbuje wynaleźć antidotum na swój poprzedni, nieudany wynalazek. Jednak praca idzie im jak krew z nosa, a obecne badania nie dają żadnych pozytywnych skutków. Jedyną szansą na wynalezienie jakiegoś lekarstwa jest zdobycie krwi Alice - i to bynajmniej nie z nosa. Muszą ją złapać (albowiem jest ona nosicielem wirusa T, który jakimś cudem nie przejął nad nią kontroli - wooow!) i wypompować z niej życiodajny płyn. Jak słusznie zauważyliście, ma bidulka przerąbane - z jednej strony tajemnicza organizacja, z drugiej - armia podgniłych żarłoków, a z trzeciej - niedobitki, którymi obiecała się zająć. Brzydko to wygląda, to fakt - tak więc nie liczcie na szczęśliwe zakończenie, tym bardziej że jest ono zapowiedzią czwartej części filmu. Akurat w tym przypadku mnie to cieszy, bo tak jak bardzo lubię oglądać RE i jego kolejne części mi nie przeszkadzają, tak wieść o drugiej (!!!) kontynuacji horroru "BloodRayne" Uwe Bolla przeszły mi ciarki. I to bynajmniej nie dlatego, że jest on tak przerażający. No, przynajmniej nie fabularnie.

ARMAGEDDON?
Scenariusz jest ok - nic nadzwyczajnego czy sypiącego oryginalnością, ale skonstruowany jest on bardzo dobrze, dzięki czemu nie czujemy znudzenia ani przez chwilę. Miałbym jednak zastrzeżenia co do czasu trwania obrazu, bo półtorej godziny to dla mnie troszkę za mało - przynajmniej, jeśli chodzi o ten film. Chciałoby się więcej, ale cóż - trzeba poczekać kilka lat na "czwóreczkę". Znowu czuję się jak po seansie drugiej części - o podtytule "Apokalipsa" - bo urwanie akcji w tak niestosownym momencie to cios w twarz fanom szukającym mocnych wrażeń w kinie. Swoją drogą - skoro była już "Apokalipsa", a teraz wyszła "Zagłada", to jak może zwać się następny film? "Armageddon"? Pożyjemy, zobaczymy.

Acha - nie jestem fanem gry. Szczerze mówiąc - grałem tylko w Resident Evil 4, a i tak niekoniecznie przypadła mi ona do gustu. Nie mogę więc ocenić filmu jako czegoś, co ma związek ze swoją interaktywną wersją - bo o gierce wiem doprawdy bardzo mało. Jednak jako kinofil (nowe, piękne określenie - wkrótce wpadnę chyba na "fetysz kliszy") filmik odebrałem bardzo dobrze, co zresztą widać po pozytywnej ocenie.

KREWNI I ZNAJOMI CZESIA
Efekty specjalne są bomba - pościgi, strzelaniny, wybuchy, atak zarażonych wirusem kruków (ach, a ile bym dał za scenę z tukanami). Podobnie zresztą jest z charakteryzacją - zombie wygląda jak powinien (flaczek tu, kostka tam, a oczka przekrwione jak u maniaka Word Of Warcraft). Nie mówiąc już o ostatnim bossie, z którym Alice będzie miała okazję stoczyć walkę (jego nazwy nie podam, ale czytałem gdzieś, że wzięli go żywcem z gry, więc fani powinni być zadowoleni). Zachowanie potworków też jest niczego sobie, bo są szybkie, dość zwinne i mają w sobie rządzę mordu jak O.J.Simpson. I co najważniejsze - potrafią straszyć (choć do poziomu umarlaków z "28 dni później" trochę im brakuje), co jest diablo ważne w tego typu produkcjach. W końcu horror to horror, a RE 3 jest bardzo dobrze skonstruowanym filmem grozy - i przy okazji poprawną ekranizacją gry wideo.

Dlatego polecam ten obraz zarówno fanom gry, jak i wielbicielom sensacyjnych dreszczowców. Jest mniej krwawy niż "Planet Terror" (i dzięki temu nie tak kiczowaty), ale przyjemność z oglądania dać potrafi. Czekamy z niecierpliwością na kontynuację. A przynajmniej ja czekam.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 60% uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
Pawlik
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie