Recenzja filmu Shutter - Widmo (2004)
Banjong Pisanthanakun
Parkpoom Wongpoom

Zdjęcia - pokazują zdecydowanie za dużo

Usiądźcie wygodnie w fotelach, zapnijcie pasy, odłóżcie popcorn i temu podobne świństwa i przygotujcie się na naprawdę silne wrażenia. Bunjong Pisunthanagoon i Pakpoom Wongpoom na świecie ...
Filmweb sp. z o.o.
Usiądźcie wygodnie w fotelach, zapnijcie pasy, odłóżcie popcorn i temu podobne świństwa i przygotujcie się na naprawdę silne wrażenia. Bunjong Pisunthanagoon i Pakpoom Wongpoom na świecie zadebiutowali filmem "Shutter". Premiera miała miejsce dziewiątego września 2004 roku. Teraz Polska ma okazję spojrzeć krytycznym okiem na ich pierwsze dziecko. Już w listopadzie będzie można obejrzeć tę świetną produkcję w naszych kinach.

Po rozpoczęciu filmu od razu uderza w nas przejmująca muzyka. Wywołuje niepokój i niepewność. W tym czasie widzimy różne zdjęcia, które ukazują nieznane nam postacie. Jak się można łatwo domyślić, pierwsze skrzypce w tym filmie gra właśnie fotograf. Po wieczornym spotkaniu z przyjaciółmi Tun i jego dziewczyna Jane wracają do domu. Nadużycie przez nich alkoholu kończy się tragicznie. Jane potrąciła młodą dziewczynę, która przechodziła przez jezdnie. Pod wpływem impulsu oboje decydują się odjechać z miejsca wypadku. Łudząc się, że jest już po wszystkim, próbują normalnie żyć. Jednak jakiś czas po tym zdarzeniu Tun na zrobionych przez siebie zdjęciach widzi dziwne cienie. Myśli, że to wina aparatu - jest w niesamowitym błędzie...

Na pierwszy rzut oka scenariusz w ogóle mnie nie zachwycił. Pomyślałem, że to słaby pretekst, żeby znowu przestraszyć widza. Byłem w takim samym błędzie jak główny bohater tej historii. Obaj panowie filmowcy (w chwili realizacji nie mieli skończonych 25 lat) pokazali, jak można z mało interesującego scenariusza zrobić coś solidnego i dość nowatorskiego. Oczywiście w tym momencie już widzę tych krzyczących ludzi... "Jak kobieta w koszuli nocnej może być nowatorska? Pojawiała się już przecież w azjatyckich filmach tysiąc razy...". Niby racja. Jednak nie do końca. Motyw tej dziewczyny nadal pełni dość istotną rolę. W około 80% przypadków wciąż można się jej wystraszyć. Panowie z Tajlandii doszli do wniosku, że skoro coś działa, to po co to zmieniać? W tym wypadku mieli rację. Rzesze ludzi uważają, że jest to bardzo udany film. Inni podzielają ich zdanie, chociaż kręcą nosem na powtarzający się stale motyw "długowłosej zmory fryzjerów". W obrazie jest mnogość scen, które potrafią przestraszyć. Muszę szczerze przyznać, że dawno nie oglądałem filmu, na którym aż tyle razy się wystraszyłem. Ci młodzi debiutanci wysoko postawili sobie poprzeczkę już na samym starcie. Jeśli będą utrzymywali taki sam poziom w swoich dalszych produkcjach, to aż strach pomyśleć, co będziemy mogli oglądać. Cieszy mnie jeszcze jeden fakt. Mianowicie, że będzie można go oglądać w Polsce. Nareszcie ludzie będą mogli zobaczyć coś zupełnie odmiennego. Dobry początek, świetne rozwinięcie akcji, niesamowity klimat, sceny potrafiące wystraszyć, zaskakujące zakończenie. Tego potrzeba nam wszystkim. Doskonale, że trafiło akurat na "Shuttera", ponieważ on zapewnia to wszystko. Ogromne brawa dla dystrybutora Vision Film. Oby jak najwięcej takich filmów jak "Shutter" trafiało do Polski, czego Wam i sobie życzę. Zapraszam serdecznie do kin.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (16 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o