Recenzja filmu Shrek 2 (2004)
Andrew Adamson
Kelly Asbury

Zielone małżeństwo

Święta to obecnie okres w niewielkim stopniu nawiązujący do idei, dla której został ustalony. Jak wszędzie duchowość zostaje wypierana przez konsumpcję, tak i w tym przypadku, kontemplacje ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Shrek 2 (2004)
Święta to obecnie okres w niewielkim stopniu nawiązujący do idei, dla której został ustalony. Jak wszędzie duchowość zostaje wypierana przez konsumpcję, tak i w tym przypadku, kontemplacje metafizyczne zostają zastępowane przez pustą rozrywkę, której najlepszym nośnikiem jest telewizja. Choć staram się podchodzić do świąt Wielkiej Nocy z należytym nastawieniem, to, niestety, telewizor również ingeruje w mój plan dni świątecznych.

W wyniku jego inwazji obejrzałem kilka filmów, a skupić się natomiast będę chciał na tych, które wywołały u mnie skrajne emocje. Oczywiście "Shrek 2", którego tu zamierzam zrecenzować, podziałał na mnie na wskroś pozytywnie, wzmacniając familijny charakter świąt.

Zdradzę od razu który to obraz wywołał u mnie poczucie niesmaku. Jest to "Apartament" (Wicker Park) – amerykański remake francuskiej produkcji z Monicą Bellucci i Vincentem Casselem w rolach głównych. Znam dobrze oryginał, który swoją drogą, jest wysoko cenionym przeze mnie dziełem, a to spowodowało, że hollywoodzka produkcja z fatalnym Joshem Hartnettem wywołała u mnie jeszcze większe odrzucenie. Jest to przykład na to, w jaki sposób Amerykanie potrafią zepsuć nawet najlepszy materiał filmowy.

Wracając do "Shreka 2", filmu, jak i całej kultowej serii - muszę oddać im to, co się należy, a mianowicie uznanie. Nigdy nie ulegałem "shrekomanii", czego dowodem jest, że dopiero teraz zapoznałem się z drugą częścią animacji o przygodach sympatycznego Ogra i Osiołka. Nie twierdzę, że od tej pory będę chodził w koszulkach z naklejonym zielonym potworem, ale pewnie w niedalekiej przyszłości sięgnę po "Shreka Trzeciego", licząc na to, że dostarczy mi równie leciutkiej i przyjemnej rozrywki jak ten drugi.

"Jedynka" była swoistego rodzaju przełomem w familijnej, pełnometrażowej animacji. Stanowiła tak jakby wysublimowaną "Nagą broń" pośród rozrywki dziecięcej, żywiąc się w sympatyczny sposób motywami zaczerpniętymi z klasycznych bajkowych wątków, przerabiając je w sposób zabawny dla całej rodziny.

Trudno było oczekiwać od "dwójki", że wniesie równie świeże pomysły konwencyjne. I dobrze też się stało, że takich prób nie podjęła, lecz wykorzystała sprawdzone wcześniej  zagrania. Nie stanowi to ujmy dla produkcji, gdyż "Shrek 2" jest bardzo naturalną kontynuacją pierwszej części, dzięki parodiom kolejnych produkcji i postaci nie tylko bajkowych, lecz również z kanonu hollywoodzkiego kina dla starszych widzów.

Kanwą opowieści jest popularny motyw filmowy, zaczerpnięty z filmu "Poznaj moich rodziców". Fiona dostaje od swoich rodziców zaproszenie na bal weselny, jaki król i królowa zdecydowali się wyprawić swojej córeczce i jej małżonkowi. Problem w tym, że nie mieli okazji jeszcze poznać Shreka i wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że niekoniecznie jest on takim zięciem, o jakim zawsze marzyli. I w ten sposób mamy pomysł na interesującą historyjkę o zielonym małżeństwie. Towarzyszy im również wierny, nachalny, a przede wszystkim rozbrajająco śmieszny kompan – Osiołek, którego, jak dowiadujemy się na końcu jego małżeństwa ze Smoczycą, nie możemy dla kontrastu nazwać białym...

Na ogół w produkcjach dla dzieci happy end jest oczywistą kwestią i tak też musi być w tej dosyć nietypowej bajce. Młodsi widzowie, oczywiście, mimo wszystko będą emocjonować się przygodami Shreka, starsi natomiast wyłapywać będą wszelkie zabawne aluzje do realnego świata, mając przy tym gwarantowaną świetną zabawę. "Zasiedmiogród" – siedziba rodziców Fiony – odzwierciedla nam hollywoodzką rzeczywistość pełną blichtru i sztuczności. Bajkowe postacie i ich zachowania zaskakująco wiernie oddają nam charakter tamtego powierzchownego, odhumanizowanego świata. Forma tej kreskówki idealnie nadawała się do subtelnego wyśmiania hollywoodzkich tradycji, włącznie ze słynnym czerwonym dywanem.

Wszystko to składa się na całość, która powinna być wzorem dla familijnej produkcji, przy jakiej oglądaniu rodzice nie stanowią jedynie towarzystwa dla dzieci, lecz sami w równym, jeśli nie większym stopniu, zainteresowani są wydarzeniami na ekranie. Kończąc wspomnę jeszcze o nowym towarzyszu znanych nam bohaterów – o kocie w butach, którego tajemną bronią są jego wielkie, urocze oczka.

Namawiać do oglądania "Shreka 2" nie muszę, gdyż pewnie osoby zainteresowane taką rozrywką już dawno zapoznały się z tą sympatyczną bajeczką. Niemniej jednak, jeśli uchował się jeszcze ktoś taki jak ja, to musi on przy najbliższym rodzinnym spotkaniu sięgnąć po ten film. Polecam zapoznawanie się z nim właśnie w większym gronie, gdyż wtedy smakuje najlepiej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 27% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).
jjarek
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)