Recenzja filmu Auta (2006)
Waldemar Modestowicz
John Lasseter

Zwycięstwo prawdziwych wartości

Specjalnie wielką wielbicielką filmów Pixara nigdy nie byłam. Owszem, podobały mi się obie części "Toy Story", "Potwory i spółka" i "Gdzie jest Nemo?", a także pixarowe krótkometrażówki, ale tacy ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Auta (2006)
Specjalnie wielką wielbicielką filmów Pixara nigdy nie byłam. Owszem, podobały mi się obie części "Toy Story", "Potwory i spółka" i "Gdzie jest Nemo?", a także pixarowe krótkometrażówki, ale tacy np. "Iniemamocni" pozostawili we mnie uczucie niesmaku i rozczarowania, iż jednym z najwyżej ocenianych filmów animowanych na IMDB jest taki film średnich lotów. Pokazali poza tym, że Pixar cierpi na pewną niemoc twórczą. "Auta" Johna Lassetera, choć lepsze od wspomnianej przeze mnie porażki wyżej wymienianego studia, również specjalnie nie zachwycają.

Główny bohater to Zygzak McQueen (świetny dubbing Piotra Adamczyka), samochód wyścigowy, który przebojem wdziera się do wyścigowej elity i będzie walczył o Mistrzostwo Złotego Tłoka. W drodze do miejsca wyścigu, który ma odbyć się w Kalifornii, dochodzi do pewnego wypadku i nasz heros ląduje w zapadłej miejscowości znanej jako Chłodnica Górska. Ponieważ przy okazji wyrządza trochę szkód, zostaje zmuszony naprawić to, co zniszczył, i tym samym stracić kilka dni, podczas których mógłby się spokojnie przygotowywać do wielkiego wyścigu. Pobyt w miejscowości zmienia Zygzaka: uczy się on pokory, niesądzenia po pozorach i umiejętności podejmowania właściwych moralnie decyzji...

Największym plusem "Aut" jest znakomita animacja - kilka razy, gdy widzi się z daleka mknące auta, można odnieść wrażenie, że nie są to wytwory komputerowej technologii, ale najprawdziwsze, kolorowiutkie samochodziki zabawkowe. Sceny wyścigów są po prostu oszałamiające i trzymają widza w napięciu. Gorzej jest natomiast ze scenariuszem. Niemal od początku do końca wiadomo, jak się skończy cała historia (przemiana duchowa Z. McQueena, romans między Zygzakiem a Sally, ostateczne konsekwencje finałowego wyścigu). I tu miałam pewne obawy: Akademia Filmowa przy przyznawaniu nominacji do Oscarów skłonna jest dawać filmom Pixara nominacje w kategorii Najlepszy Scenariusz Oryginalny, choć moim skromnym zdaniem zwyczajnie na to nie zasługują (zarówno rewelacyjne "Gdzie jest Nemo?", jak i przeciętni "Iniemamocni"). Gdyby nominację za scenariusz otrzymały i "Auta", chyba ostatecznie zwątpiłabym w przytomność umysłową członków Akademii. Tak się jednak nie stało i chwała Bogu.

Braki scenariuszowe nie oznaczają jednak, że "Auta" są filmem słabym czy przeciętnym. Niektóre sceny - jak np. wyprawa Zygzaka ze Złomkiem na pastwisko - są po prostu świetne zarówno pod względem realizacji, jak i scenariusza. Poza tym film w prosty sposób przekazuje dzieciarni, iż nie liczy się samo zwycięstwo w grze, a zachowanie się w niej fair, że relacje międzyludzkie (tu akurat międzyauciane) są w życiu ważniejsze niż wielka kariera, i w końcu - że nie ma nic obciachowego w byciu lokalnym patriotą. "Auta" to sprawnie zrealizowana, przyjemna dla oka opowiastka dla dzieci i dorosłych.

Na końcu trza powiedzieć parę słów na temat polskiego dubbingu - wspomniałam już, że bardzo dobrze poradził sobie Adamczyk z główną rolą. Znakomicie radzą sobie również inni artyści dubbingowi - Olbrychski, Segda, Pyrkosz, Kryszak i inni. Wynik ich profesjonalnej roboty jest jednym z powodów, dla których warto zapoznać się z tym filmem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 78% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)