napisy? ucz się angielskiego

ostatnia wypowiedź: Binula
Miszela Miszela

dzięki oglądaniu można poprawić swój komunikatywny angielski ... poza tym to 21 wiek i
wszyscy powinni znać ten język ... nauczanie języków obcych w tym kraju to kpina

  • mi3choo mi3choo
    ocena: 9

    Wiele rzeczy w tym kraju to kpina. Jeśli miałbym pójść tym tropem to musiałbym leczyć się sam bo służba zdrowia to również kpina...
    A jeśli chodzi o napisy to lepiej z nimi niż z lektorem bądź dubbingiem.

  • Dies__Irae Dies__Irae

    bez polskich napisów można oglądać rzeczy w stylu dexter, walking dead czy nawet suits. język prosty, 90 procent rozumie się bez najmniejszego problemu a paru nowych słówek można się nauczyć. ale w House of cards każde słowo jest ważne, to ma być uczta i nie będę psuł sobie seansu latając co minutę do słownika.

  • lightdivining lightdivining

    Kpiną jest obrażanie ludzi, którzy mogli zwyczajnie uczyć się innych języków niż angielski, a są komentowani przez osobę, która nie zna zasad interpunkcji w ojczystym języku.

  • Rogaty Rogaty
    ocena: 10

    Kpina to odmawianie ludziom nauki tego języka przez puszczanie filmów z lektorem, uniemożliwianie wyboru pomiędzy lektorem a napisami oraz przymuszanie do obowiązkowej nauki języka w szkołach.

  • Andros_filmweb Andros_filmweb
    ocena: 10

    ja być ograńczony angieś tródna mówa

  • Madame_Rose Madame_Rose
    ocena: 10

    Ale za przeproszeniem pier****! Mieszkam w Stanach i chociaż znam angielski oglądam czasem z napisami, bo ten język to nie tylko "how are you", ale jeszcze różne slangi i akcenty. Poza tym chamstwem jest dyskryminowanie osób, które angielskiego nie znają. Nie każdemu to jest do szczęścia potrzebne.

  • Vincent_Malloy Vincent_Malloy

    Miszela mądralo, powiedz Francuzom, żeby się angielskiego nauczyli, to Cię wyśmieją. Takaś mądra.

  • a009 a009
    ocena: 10

    21 wiek powiadasz - ponad połowa ludzkości mówi po CHIŃSKU - w samych stanach zjednoczonych więcej ludzi zna HISZPAŃSKI niż angielski - W afryce również częściej i łatwiej dogadasz się po FRANCUSKU niż po angielsku. W sklepach w Wielkiej Brytanii i Irlandii częściej i łatwiej dogadasz się po POLSKU niż po angielsku.

    NADAL UWAŻASZ ŻE W XXI wieku POWINNO SIĘ ZNAĆ ANGIELSKI? - owszem - to pomaga - ale znajomość Chińskiego czy Hiszpańskiego (oraz zasad polskiej interpunkcyjii) może się okazać znacznie bardziej pomocna.

    • Miszela Miszela

      To nie był zarzut pod niczyim adresem, nie mam prestensji do nikogo ,nikogo nie wyśmiewam. Boleję jednak nad tym, że polska szkoła niczego nie uczy. Znajomość języków obcych ulatwia życie, podnosi nasze kwalifikacje zawodowe. Według mnie język angielski jest uniwersalny i bardziej przydatny, niż np. chiński, czy francuski, mimo iż jest językiem dyplomatycznym. Powyższe komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że Polacy to szczególny naród, reagujący agresją, gdy tylko istnieje domniemanie jakiegoś zarzutu pod jego adresem. Pokój Wam!

      • Wina_Woltera Wina_Woltera

        Wg Ciebie polska szkoła ma uczyć j. angielskiego pod kątek slangu amerykańskich polityków, amerykańskiego systemu politycznego, wszystkich nazw i skrótów instytucji amerykańskiej polityki, najnowszych neologizmów itp itd.? Nie rozumiem takich głosów jak Twój. To nie jest Dexter czy inne GoT. Tutaj język jest trochę bardziej wyszukany. Już nawet nie mówię o grach słownych itp, ale np. kto bez sprawdzania będzie wiedział chociażby jaką rolę spełnia w amerykańskim systemie Chief Whip?
        Czemu miał służyć Twój post? Wywyższaniu się?
        Zgadzam się z postami Dies Irae i Madame Rose. Mogę oglądać serial, gdzie rozumiem 3/4 dialogów, tylko po co? Wolę poczekać na pl napisy i cieszyć się całym bogactwem serialu.

      • enchant enchant

        Bo widzisz, chamstwo to wychodzi z tych, co mają problem z czytaniem ze zrozumieniem. Nikogo przecież swoim postem nie obraziłaś, stwierdziłaś tylko fakty. Ech... ;)

    • Wiezimag Wiezimag

      Nie chodzi o to ile osób mówi po chińsku lub hiszpańsku, ale w jak dużej części świata można się w danym języku porozumieć. Chiński? No sorry, ale po chińsku pogadasz tylko i wyłącznie w Chinach, przydatność zerowa, chyba że planujesz tam zamieszkać. Hiszpański? Głównie trzeci świat, pomocne jak cholera na co dzień, nie?
      Angielski: USA, UK i reszta Europy (jako że wszyscy się go uczą od dziecka), Australia, nawet Azja, mimo że oni nie za bardzo lubią, to znają i się dogadasz jak chcesz. Innymi słowy: CAŁY CYWILIZOWANY ŚWIAT.
      NAPRAWDĘ UWAŻASZ, że Chiński lub Hiszpański mogłyby ci się bardziej przydać?

      • a009 a009
        ocena: 10

        Zacytuję tutaj wypowiedź poprzednika "Vincent_Malloy" (kilka 'postów' wcześniej):

        "Miszela mądralo, powiedz Francuzom, żeby się angielskiego nauczyli, to Cię wyśmieją..."
        Widzę, że "Vincent" chyba bywał w 'europie'. Chyba mamy podobne doświadczenia. Włochy, Grecja, Niemcy no i francja możesz mi wierzyć: wszędzie cię wyśmieją jak im powiesz żeby się angielskiego uczyli, bo na zachodzie nikt się nie uczy angielskiego od dziecka (no chyba tylko anglicy). Ten jak to mówisz "cywilizowany" świat i "reszta europy" ma głęboko w poważaniu tą naszą polską fascynację językiem angielskim. Twardo twierdzisz, że znając angielski wszędzie się dogadasz - też tak mi się wydawało do czasu kilku wyjazdów do "cywilizowanej europy".

        Ale odbiegamy za bardzo od tematu serialu - bo HOUSE OF CARDS jest tutaj głównym tematemi jak ktoś mi mówi "poczkam na napisy bo tak mi lepiej" to ja mu powiem - To czekaj i obejżyj, z napisami, z lektorem nie ważne! Możesz nie znać języka ale jak obejżysz ten serial to nie będzie to czas stracony i na pewno się nie zawiedziesz.

        ps.: a po chińsku to dogadasz się z każdym chińczykiem i to nie tylko w chinach bo te cfane cholery są już WSZĘDZIE :)
        A do tego wyobraź sobie, że zamawiasz chińszczyznę - kurczaka - Z kuchni po chińsku koleś krzyczy: "cing-pong cing-pong" co oznacza "nie mamy już kurczaków", na co słyszysz odpowiedź: "pong-cing" co oznacza "no to daj tego smażonego kota - ten polaczek i tak się nie zorientuje".
        Albo zrobisz sobie tatuaż - zajefajowski chiński znaczek! super! wszyscy ci zazdroszczą, wyglądasz nieziemsko - aż sprawdzisz co to oznacza i dopiero wtedy wiesz że masz wytatułowany napis: "...odbyt koźlęcy o pięciu smakach."

        NADAL TWIERDZISZ ŻE PRZYDATNOŚĆ ZNAJOMOŚĆ CHIŃSKIEGO JEST ZEROWA ?!

        • Wiezimag Wiezimag

          Dobre przykłady :), może przydatność nie zerowa, ale nadal nieporównywalna z językiem angielskim, z tym bardzo ciężko byłoby ci się kłócić. A ludzie niech oglądają jak chcą. Nauka angielskiego poprzez oglądanie zaczyna się od polskich napisów. Później, znając już język lepiej, z niecierpliwości używa się angielskich (kto chce czekać dwa dni na polskie napisy ukochanego serialu?). Na to potrzeba czasu, a obelgi nikogo nie zachęcają do nauki. Poza tym "House of Cards" to nie "Pamiętniki wampirów", dość ciężki w odbiorze - trudne słownictwo, gry słowne. Z polskimi napisami jednak łatwiej nawet ludziom, którzy angielski znają na przyzwoitym poziomie. Miszela przeczy sama sobie, wyśmiewając tych, którzy jeszcze się angielskiego nie nauczyli, a jednocześnie pisząc: "dzięki oglądaniu można poprawić swój komunikatywny angielski". Daj im oglądać jak wygodnie, a za kilka lat będą się dziwili, że kiedyś musieli mieć polskie napisy, żeby cokolwiek rozumieć. Nauka angielskiego w szkole to tylko wykucie na pamięć zasad gramatycznych i garści podstawowych słówek, to o wiele za mało, żeby rozumieć ze słuchu ambitniejsze seriale.

          • a009 a009
            ocena: 10

            ...no - i polaki też dogadać się potrafią między sobą - a co :) nie musimy się wiecznie na siebie zacietrzewiać :)
            Dzięki Wiezimag i Pozdrawiam...

      • pawlodar_10 pawlodar_10

        Hiszpański to trzeci świat? Ja pierd_ole.

        • Wiezimag Wiezimag

          Absolutnie. Ameryka Południowa to niby co twoim zdaniem jest?

          • pawlodar_10 pawlodar_10

            Widzę, że brak Ci wiedzy, więc pomogę. W Ameryce Południowej tylko połowa ludności mówi po hiszpańsku, reszta to język portugalski. Poza tym nie tylko tam mówią w tym języku, z własnego doświadczenia wiem, że w większej części Europy można się dogadać.

            • Wiezimag Wiezimag

              I jakie to ma znaczenie, jeśli większość osób mówiących po hiszpańsku (licząc go tylko jako język ojczysty) mieszka właśnie w najbardziej zacofanych krajach obu Ameryk?
              http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_hiszpa%C5%84ski#Popu...

              • pawlodar_10 pawlodar_10

                Jakie to ma znaczenie, skoro wbrew temu, co piszesz język hiszpański JEST pomocny? Angielskiego znam tylko podstawy, a nigdy nie miałem żadnych problemów z dogadaniem się w Europie i na Świecie.

                • Wiezimag Wiezimag

                  Czytaj ze zrozumieniem, ja napisałam, że jest bezużyteczny na co dzień. Dla kogoś, kto dużo podróżuje to i armeński będzie przydatny, bo prędzej czy później taki gość się znajdzie w tamtych rejonach, i to według ciebie miałoby świadczyć o użyteczności danego języka? Zauważ w końcu, że ja porównywałam przytoczone wcześniej języki - hiszpański i chiński - do angielskiego, który praktycznie zdominował media. Nie obchodzi mnie, że ty lubisz towarzystwo wieśniaków z Kolumbii albo raz na trzydzieści lat spotkasz w Polsce Hiszpana pytającego o drogę na dworzec.

                  • pawlodar_10 pawlodar_10

                    Tak właśnie kończy się prędzej, czy później dyskusja z typowym Polakiem. Wjazdem na starą/miejsce zamieszkania/ambicje, czy czego tam jeszcze nie wymyślą. Może dlatego wolę towarzystwo tych wieśniaków z Kolumbii.

                    Nie pozdrawiam.

                    • Wiezimag Wiezimag

                      Całe szczęście, że ty, jako Polak dobrze wychowany, od początku każdej dyskusji traktujesz rozmówców z szacunkiem i nie wywyższając się zaczynasz przedstawiać swoje argumenty.

                      "Widzę, że brak Ci wiedzy, więc pomogę."

    • przemek_m_2 przemek_m_2

      >> "w samych stanach zjednoczonych więcej ludzi zna HISZPAŃSKI"
      No co ty?

      chiński?
      http://abcnews.go.com/WN/China/china-pushes-english-language...
      Chinczycy chca zeby wszystkie dzieci uczyly sie anglielskiego juz w przedszkolu. Wszyscy urzednicy panstwowi przed 40-stka maja w ciagu 5 lat nauczyc sie przynajmniej 1000 slow.

  • thethonator thethonator
    ocena: 10

    HoC ma stosunkowo prosty język. Nie ma w nim polityczno-prawnej ekwilibrystyki. Autorzy prawdopodobnie chcieli żeby tak było.

    Co do tych wszystkich powyżej, którzy okazują niechęć do słów o konieczności nauki języków. W HoC dostrzegam inny problem - wiele określeń, którymi posługują się bohaterowie nie ma odpowiedników w języku polskim, przede wszystkim dlatego, ze nasze środowisko polityczne nie było w stanie jeszcze ich wykształcić.
    Z uwagi na powyższe, nie sposób rzetelnie i dobrze oddać tego co mówią bohaterowie. Pozostawię na boku takie oczywistości jak whip, czy minor party leader. Oprócz tłumaczenia słowa trzeba jeszcze znać jego faktyczne znaczenie, a jak poznać znaczenie nie zdając sobie sprawy z jego semantycznej wartości i wszystkich konotacji.

    • lulek_gronostaj lulek_gronostaj
      ocena: 10

      Gdyby język był "polityczno-poprawną ekwilibrystyką", byłby moim zdaniem bardziej zrozumiały, bo składa się jednak z bardziej powszechnych, formalnych wyrazów i form gramatycznych. W HoC mamy za to niższy rejestr, dużo mowy potocznej, slangowego słownictwa, których przeciętny śmiertelnik nie zrozumie nawet z pomocą słownika. Nawet tam, gdzie jest stosunkowo prosty język, zrozumienie takiemu "Polaczkowi" utrudnia connected speech, czyli typowe dla angielskiego łączenie sąsiadujących głosek i płynne przechodzenie pomiędzy wyrazami w zdaniu + szybkość mówienia. Mam to szczęście, że znam ten język biegle, ale nie wyobrażam sobie, żeby dal sobie radę ktoś po maturze podstawowej czy nawet rozszerzonej. Inna sprawa, że urządzanie linczu na autorach napisów za to, że robią to "zbyt opieszale" jest żenujące, tym bardziej, że robią to za darmo. Nie znasz języka, to cierpisz, tak jak cierpisz z każdego innego braku czy nieumiejętności, gdy jesteś uzależniony od kogo innego. Na cierpliwość jednak Was stać.

      P.S. Trudność w zrozumieniu takich terminów jak "whip" czy "majority leader" nie wynika z tego, że język polski "nie zdążył wykształcić" takich form, tylko zwyczajnie z różnic pomiędzy amerykańskim i polskim systemem politycznym. W takiej Francji też nie ma żadnego lidera większości parlamentarnej, bo funkcję te sprawuje szef klubu, jak w Polsce. Nie ma tam również "naganiacza" głosów dla uchwalanej ustawy. Poza tym, nawet Amerykanie, do których był kierowany serial, dostają w pierwszym odcinku wyjaśnienie od Franka, na czym polega jego rola w Izbie Reprezentantów.

  • seprioth seprioth
    ocena: 7

    Nie wątpię, że wiedziałeś od razu, że secretary of state to odpowiednik ministra spraw zagranicznych, a C triple D to jeden z hill committee. Nie wątpię też, że wiesz, co to hill committee.

    No litości.

    • lulek_gronostaj lulek_gronostaj
      ocena: 10

      Sądzę, że autor wątku nie miał na myśli tych kwestii, których nie zrozumie nawet native speaker urodzony w Wielkiej Brytanii, który nie zna się na amerykańskim systemie politycznym. Znajomość wymienionych przeze Ciebie terminów to nie wiedza lingwistyczna, tylko polityczno-prawna. Nawet z polskimi napisami, nadal nie będziecie ich rozumieć bez zajrzenia do Wikipedii [a ewentualne ich przetłumaczenie tylko Wam utrudni dotarcie do oryginalnych nazw w encyklopedii].

      • lulek_gronostaj lulek_gronostaj
        ocena: 10

        Swoją drogą, wytłumaczenie tych funkcji i organów znowuż jest w Wiki tylko po angielsku :).

  • offczy offczy
    ocena: 10

    Angielski w stopniu zaawansowanym nie wystarcza do pełnego zrozumienia i wyczerpania przyjemności z tego wspaniałego serialu, ale wspomagając się angielskimi napisami dla niesłyszących spokojnie można sobie poradzić i komfortowo oglądać serial. Bodaj trzy razy podczas całego serialu musiałem sprawdzać w internecie o czym bohaterowie opowieści mówią, włączając sławetne "D Triple C".

  • silvach silvach
    ocena: 8

    okazujesz typową ignorancję i infantylność.

    To, że mamy XXI wiek nie oznacza, iż każdy powinien znać język angielski w stopniu odpowiednim do oglądania amerykańskich seriali bez pomocy napisów. XXI wiek stawia przed nami parę nowych wyzwań, w tym np. rosnącą potęgę krajów azjatyckich czy znaczenie geopolityczne i ekonomiczne krajów rosyjskojęzycznych.

    Już w tym momencie coraz więcej firm sektora prywatnego kieruje swoje oczy na rosnące zapotrzebowanie krajów takich ja Kazachstan, Ukraina czy Uzbekistan. Są to nowe rynki, które otwierają ogromne możliwości. W najbliższych latach będzie potrzeba coraz większej ilości osób znających rosyjski, chiński czy odmiany języków słowiańskich jak Ukraiński.

    Jeżeli w dzisiejszym świecie ktoś świetnie posługuje się językiem rosyjskim, hiszpańskim czy chińskim, nie zginie. Angielski jest gloryfikowany przez polaków ponieważ jesteśmy wychowani w kulturze niemal poddańczej zachodnim potęgą. Przyjmujemy od nich tradycje, wzorce zachowań i styl życia.

    Jednak "mus" w tym przypadku to sprawa wyboru.

    Jeżeli chodzi o poziom edukacji lingwistycznej w polskim systemie edukacji, radziłbym zastanowić się, czy po gimnazjum/liceum uczeń powinien oglądać Amerykańskie produkcje (o zabarwieniu politycznym) bez pomocy napisów. Myślałem, że gimnazjum/liceum służy do nauki podstawowych form angielskiego, tak by móc się dogadać z drugim człowiekiem. Jeżeli jednak myślisz, że szkoła powinna wymagać certyfikatu zaawansowanej znajomości angielskiego, to mocno się mylisz.

    nie potępiam jednak Twoich uwag, ponieważ wiem, że może oburzać Cię to, że nie wszyscy patrzą przez Twój paradygmat. O ile świat byłby lepszy gdybyśmy wszyscy byli poliglotami o tyle jest to z założenia nie możliwe. Świat jest ciekawy, ponieważ jest różny, oznacza to między innymi, że nie wszyscy uczą się zachodniego stylu życia i ich języków.

    Możesz wyrażać swoje oburzenie ale robisz to w stylu prześmiewczym, agresywny, "napisy? ucz się angielskiego".

    Powiem więc tak, "lekarze? Ucz się medycyny!"; "apteki? Ucz się farmaceutyki!"; "mechanik? Ucz się budowy maszyn!" i wszystko pasowałoby do Twojej wypowiedzi

    parafrazując:

    "dzięki czytaniu podręczników medycznych można poprawić swoją wiedzę o chorobach ... poza tym to 21 wiek i
    wszyscy powinni wiedzieć jak się leczyć ... nauczanie medycyny w tym kraju to kpina"

    • Alan83 Alan83
      ocena: 9

      Praktycznie ze wszystkim się zgadzam tylko ty rynki wschodnie (szczególnie rosyjskojęzyczne) nie są nam do szczęścia koniecznie potrzebne bo odnaleźć się na nich mogą tylko ludzie z określonych środowisk i znajomością tematu i bynajmniej nie o sam język tu chodzi :) Do tego trzeba wspierać import i eksport z USA, Kanadą, Brazylią, Indiami, Australią bo to potężne rynki które gwarantują większe bezpieczeństwo obrotu i nas interes często jest zbieżny z ich interesem w kwestiach takich jak bezpieczeństwo i energetyka.

  • enchant enchant

    Jaka szkoda, że większość nie zwróciła uwagi na pierwsze zdanie, które mówi wszystko. Szkoda również, że najwyraźniej przeważyło przyzwyczajenie do powszechnego internetowego trollingu, skoro z klucza lepiej doszukiwać się niż chwilę zastanowić nad treścią przeczytanych słów. Deprecjonować dla zasady, wmawiać cały katalog niskich pobudek, ocenić charakter, osobowość i emocje - a jakoś nikt nie przyznał Ci racji, że właśnie styczność z żywym językiem jest najlepszą szkołą uzupełniającą posiadaną wiedzę, bo żaden kurs czy słownik nie nauczy niuansów, nie oswoi z obcym brzmieniem etc. Owszem, można sporo się nauczyć siedząc w szkolnej ławce ale jeśli zbyt często się nie podróżuje, jeśli na co dzień nie ma się do czynienia z obcokrajowcami to najlepszą metodą pozwalającą szlifować język jest właśnie oglądanie programów czy filmów w wersji oryginalnej... a ile przy tym może być satysfakcji... :)

  • velaskez velaskez

    Do pełnego rozumienia niektórych zwrotów użytych w tej produkcji potrzebny jest angielski na poziomie CAE/CPE. Wielu ludzi przed egzaminem na tym poziomie mówiło mi - po co Ci to? A po to, że ten język, jak każdy inny, potrafi być dużo bardziej zaawansowany niż uliczny slang. Zawiera w sobie mnóstwo zwrotów, idiomów, phrasal verbs etc. Szkoła tego nie nauczy. Jedyny sposób to sumienne, codzienne siadanie do słownika, czytanie ich literatury, uczenie się na pamięć.
    Samo oglądanie - tu nie pomoże w szlifowaniu języka, bo mózg mając do wyboru łatwiejszą formę i tę trudniejszą wybierze tę łatwiejszą. Chyba, że zna język na tyle by tak nie robić.
    Przykład: rezygnacja ze stanowiska z pracy. Najczęściej zaczynała by się tak:
    I’m writing to ask you to accept my resignation.
    Ale bardziej wytrawna forma idzie tak:
    I hereby tender my resignation. <- tylko to trzeba wiedzieć.
    Zasób słów potrzebnych do samego porozumiewania się jest bardzo ograniczony. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Powinno się jednak go sukcesywnie powiększać, bo to jak ktoś mówi ma wpływ na to jak jest odbierany w danym środowisku.
    Nauczanie języków obcych w tym kraju to nie kpina. Nie wiem jakich kokosów się oczekuje od nauczyciela który ma 2h w tygodniu, gdzie uczniowie mają to w dupie i sami się wiele nie uczą. Najczęściej wcale. I nie mówię tylko o angielskim, ale o każdym języku.

    Dochodząc do tematu tej dyskusji: napisy? ucz się angielskiego. Mnie napisy nie przeszkadzają. Wkurzają mnie napisy pisane przez ludzi nie mających odpowiednich kompetencji, przez co sens słów zostaje zmieniony. Nie obchodzi mnie czy ktoś czyta z napisami czy bez. Na końcu i tak liczy się papier. Ja go mam, ktoś go nie ma, ja jestem na górze, koniec dyskusji.

    • Alan83 Alan83
      ocena: 9

      Dobra i rzeczowa wypowiedź ale jesteś strasznym pyszałkiem i mało skromnym człowiekiem co udokumentowałeś ostatnim zdaniem

      • velaskez velaskez

        Niestety w tym systemie, który zowie się kapitalizm, wygrywają Ci, co umieją sprzedać swoje umiejętności. Nie odnosiłem się do siebie, ale wyrażałem swój pogląd na to, jak to działa.

  • andypink andypink
    ocena: 9

    masz wiele racji. już nawet nie mówię o znajomości języków obcych, ale zakładanie tematów typu: "o czym jest ten film/serial", "czy warto oglądać". wstukaj jeden idioto z drugim nazwę do wyszukiwarki i znajdziesz informacje. a czy warto oglądać? i do czego to pytanie ma się odnosić? jak mi ktoś powie, że warto, to od razu automatycznie, bezkrytycznie przyjmę jego opinię za jedynie prawdziwą i obowiązującą?
    tak, racja, polska szkoła niczego nie uczy. niektórych żadna szkoła nie jest w stanie nauczyć czegokolwiek

  • Wikol Wikol
    ocena: 10

    Znam jezyk angielski i jezeli potrzebuje porozumiec sie z osoba mowiaca w tym jezyku czy przeczytac cos w Internecie to go uzywam. Ale jestem Polakiem i filmy czy ksiazki chce "przyjmowac" w moim ojczystym jezyku.

    • kompanik83 kompanik83
      ocena: 9

      my tu gadu gadu a co napisów nie ma do ostatniego odcinka to nie ma :)

    • velaskez velaskez

      Lepiej się cieszmy, że są ludzie, którzy poświęcają swój własny czas i robią to za darmo - zamiast narzekać, że napisów nie ma. Poczekaj - będą.

      @Wikol - to nie oglądaj, skoro chcesz przyjmować po polsku.

      • Wikol Wikol
        ocena: 10

        Ale sa napisy, wiec w czym problem? Ty mozesz po angielsku, ja moga po polsku i wszyscy sa szczesliwi.

  • schfyo schfyo

    mi się kazali koreansky uczyc i co?

  • mihas mihas
    ocena: 9

    mam kupila ci slownik angielskiego, a ty odrazu czujesz sie jak tlumacz przysiegly, ale spoko dowartosciowuj sie dalej

  • Alan83 Alan83
    ocena: 9

    Kpiną to jest że w XXI w. Polak musi uczyć się angielskiego... aby następnie znaleźć pracę zagranicą.
    Przy okazji pojedź do takiej Francji i sprawdź jak to jest z tym językiem.

  • Binula Binula

    A czy Ty oglądasz hiszpańskie filmy bez napisów|?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true