dobry... dla samobójców i wariatów

Nie chcę się specjalnie rozpisywać o fabule, bo przypomina ona raczej burzę mózgów w amerykańskiej podstawówce. Na temat efektów specjalnych też pisał nie będę, bo przypominają działania tych samych uczniów podstawówki na kilku kalkulatorach. Wolę serial określić słowami... Prawdziwy Dramat Sci-Fi

  • .szkoda, że jesteś tak zapatrzony w wymuskane efekciki ze starłorsów i nie dostrzegasz iż Lexx to pastisz seriali sf..

    • Muszę niestety wyprowadzić Cię z błędu. O jakości filmów i seriali SF nie przesądzają dla mnie efekty specjalne. Mam ogromny sentyment i darzę wielkim uznaniem takie seriale jak "Ziemia 2" czy na przykład "Gwiezdna Eskadra", gdzie ciężko zachwycić się jakością efektów specjalnych. Jednocześnie niespecjalnie potrafię docenić "Battlestar Galactica", gdzie efekty specjalne stoją na bardzo wysokim poziomie.

      Twierdzisz, że LEXX jest pastiszem seriali s-f. I zgadzam się z Tobą w 100%, nie zmienia to jednak faktu, że klasę serialu oceniam niezwykle nisko. Nawet pastisze i parodie muszą być zrobione w sposób umiejętny i błyskotliwy. Dla przykładu podam film "Spaceballs" z 1987 roku i niemiecką produkcję "Gwiezdne jaja" z 2004 roku. Ta pierwsza produkcja stanowi klasę samą w sobie, śmieszy mimo upływu lat. "Gwiezdne jaja" to przykład braku dystansu do tematyki s-f i licznych słabości realizatorskich i fabularnych. Poziom jaki dla mnie prezentuje właśnie LEXX.

      • Zatem się mylisz. Lexx jest pastiszem S-F powiedział bym w 20 no może 30 tylko procentach. Reszta to hard science fiction z dużą dawką czarnego humoru.

        Seriale Typu Battlestar, Ziemia 2, Gwiezdna Eskadra, Firefly, Gwiezdne Wrota itp to próba tego, jak ktoś naszą rzeczywistość ( układy społeczne, grupy, zależności, normy i wartości, itp ) stara się umieścić w przyszłości mniej lub bardziej odległej, dodając do tego trochę laserów i pociesznych stateczków. Nie jest to akurat nic trudnego.


        Natomiast stworzenie zupełnie odmiennego świata, to już inna sprawa.
        Hard Science-Fiction ma na celu pokazanie zupełnie innej rzeczywistości, czegoś, co nam wydaje się niemożliwe, zbyt abstrakcyjne, odbiegające od jakichkolwiek zasad. Co nie zmienia jednak faktu, że taka rzeczywistość istnieć może i serial ma na celu ukazanie tego, jak mogło by to właśnie wyglądać.

        • Przyznam szczerze, że zadziwia mnie łatwość z jaką wrzuciłeś do jednego worka seriale takie jak Battlestar, Ziemia 2, Gwiezdna Eskadra, Firefly, Gwiezdne Wrota, a z niewiadomych przyczyn inny worek rezerwujesz dla LEXXa. Dla mnie prezentowany przez ciebie podział jest iluzoryczny i nieprawdziwy.

          Cytując za Tobą... Hard Science-Fiction ma na celu pokazanie zupełnie innej rzeczywistości, czegoś, co nam wydaje się niemożliwe, zbyt abstrakcyjne, odbiegające od jakichkolwiek zasad. Co nie zmienia jednak faktu, że taka rzeczywistość istnieć może... - a czy ten opis nie pasuje także do Fireflaya, Gwiezdnych Wrót, i tym podobnych seriali.

          No chyba że klimat "Hard Science-Fiction" liczyć ilością gumowych stworków na metr sześcienny. W wolnym tłumaczeniu... im coś bardziej pozbawione pierwiastka "ludzkiego" i "Ziemskiego" tym bardziej Hard Science-Fiction?

          Proponuję byś wzbogacił swoją wiedzę o serial FARSCAPE. Ciekaw jestem czy po jego obejrzeniu wciąż będziesz obstawał za swoim "złotym podziałem".

          • Wyjaśniłem wyżej czym różni się dla mnie LEXX od reszty "zaszufladkowanych" seriali.

            Piszesz w każdym razie, że mój opis Hard SF można podciągnąć pod każdy serial. A ja natomiast powtórzę, że seriale o których wspomniałem, to ubranie naszej codzienności w "ciuszki" sf, co nie jest ani trudne, ani tym bardziej twórcze. Bo mamy i miłość i przygodę i zemstę i zdradę i bla bla bla .. jednym słowem, to wszystko co obejrzeć można w byle jakim filmie gdzie bohaterowie poruszają się zdezelowanymi samochodami zamiast statkami, strzelają z broni kaliber 9mm zamiast laserami i jedzą schaboszczaka zamiast konserwy z planety ZX567rw. To wszystko już było.

            Tu zmienia się jedynie konwencja, ubranie codzienności w "ciuszki" sf. Nic więcej. Zatem "zwykłe" sf nie jest dla mnie "niemożliwe, zbyt abstrakcyjne, odbiegające od jakichkolwiek zasad" - cytując mnie samego.

            Natomiast kpiące wyliczanie "gumowych stworków", jest akurat myślę, dobrym tropem. Faktycznie, im mniej pierwiastka "ludzkiego" tym bardziej hard. Ale, ale ... nie chodzi mi tu o ukazywanie innych ras, zdeformowań, odmiennej czy innej fizjonomi, ale właśnie próbę ukazania zupełnie odmiennego sposobu myślenia, zachowań, wiary, norm itd.

            Nie wiem ile odcinków LEXXa obejrzałeś. Podejrzewam, że raczej nie całość. Polecam spróbować. Mnie pierwsze podejście odrzuciło i uznałem film za największą kichę jaką kiedykolwiek obejrzałem. Na początku to był dla mnie mega kicz i zajmował zaszczytne pierwsze miejsce wśród wszystkich nieudanych wg mnie filmów. Z czasem jednak moje podejście do tego zmieniło się diametralnie.

            Ja z przyjemnością zabieram się za polecony przez Ciebie Farscape - kiedy go "zaliczę" dam znać czy zmieniłem coś w swoim podejściu i czy swój "złoty podział" zmienię.

            W każdym razie, żeby nie było - nie dyskredytuję innych filmów SF, co kto lubi. Niemniej uznaję za niesprawiedliwe ocenianie LEXXa pod kątem wiekowych efektów specjalnych, kiepskich ujęć, marnej gry aktorskiej itd ( których to jest faktycznie pełen ), serial zasługuje wg mnie na więcej uwagi. Aczkolwiek jak wspominałem - może odrzucić i wcale się nie dziwię tym którzy polegli po pierwszym lub pierwszych jego odcinkach ;]

            • Wybaczcie, że się wtrącę, ale ta definicja Hard SF wydaje mi się stać w zupełnej sprzeczności z ta, którą ja znam. Z tego co ja kojarzę, to terminem hard SF określana jest fantastyka naukowa, która twardo opiera się na naukowych hipotezach i teoriach. Z taką definicją spotkałem się w recenzji pewnej książki (na wp bodajże, ale autora nie jestem w stanie sobie przypomnieć) i taką też można znaleźć w wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Hard_science_fiction Ta definicja znacznie bliższa jest temu, co nazywasz "ubieraniem w ciuszki SF".

              Zwykłe SF z założenia powinno przedstawiać wpływ jakiegoś nieznanego nam czynnika na świat. Nowy element nie powinien stanowić więc jedynie gadżetu, ale także powinien zmienić sposób patrzenia społeczeństwa na pewne sprawy, rozwiązać niektóre problemy i powodować nowe.

              Posługując się przykładem filmu "A.I. - sztuczna inteligencja" - mamy świat w którym produkuje się roboty posiadające świadomość. Dzięki nim rodzice nie muszą się martwić bezpłodnością, czy kosztami wychowania syna - kupią go raz i będą się z nim bawić. Rozwiążą tym samym swoje małżeńskie problemy. Niestety okaże się, że robot nie może rosnąć i wciąż będzie dzieckiem gdy jego brat będzie dorosły, co skomplikuje relacje rodzinne na tyle, że ostatecznie zostanie uznany za niepotrzebny śmieć i stanie się kolejną porzuconą machiną jakich rozwala się wiele.


              Nie chcę się wypowiadać na temat serialu, ponieważ go nie znam. Zapowiedź mnie raczej zniechęciła, ale przecież bardzo nieadekwatne do treści były też np. trailery "Predatora" i "Hair". A skoro treści nie znam, to i stopnia ciężkości SF tego serialu nie mogę ocenić.
              Pozdrawiam :)

              • Tak Necronom masz rację.

                I tutaj muszę zwrócić honor Bushi ponieważ mylnie zdefiniowałem ja Hard SF. Mea culpa jednym słowem.

                Aczkolwiek co do meritum, nadal uważam, że LEXX jest jednym z ciekawszych seriali S-F.

                • nie wiem czy to Hard SF czy cokolwiek innego, nie znam się, ale widocznie jestem wariatem i samobójcą bo kocham ten serial, jest absolutnie genialny, na coś takiego czekalem chyba cale zycie...

                • Zgadzam się w 100%. Ja nie umiem dokładnie zdefiniować co takiego konkretnie różni LEXX'a od innych seriali, ale jak sie dotrze do trzeciego sezonu, to jest sie w stanie to wyczuć. przestawić się na myślenie które jest tam wymagane aby serial cieszył. Chodzi mi o to że ludzie spodziewają się tego, że tak się stanie w końcu coś normalnego, a tu znów bohaterowie zostawili za sobą zgliszcza i nic z tego nie wynika. Nie wiem, czy zauważyliście, że poza głównymi bohaterami, wszyscy inni to wariaci. Tzn takie jest moje zdanie, a czy prawdziwe - to trzeba obejrzeć samemu i się przekonać.

                • No też mam wrażenie, że definicja hard sci-fi wplątała się dość niefortunnie. Ale sam podział jest jak najbardziej na miejscu:
                  Są filmy seriale, które pokazują ludzi wrzuconych w "koszmiczne" realia. Tymczasem "Lexx" nie pokazuje ludzi w skafandrach kosmicznych, tylko pokazuje totalnie inną rzeczywistość, inną mentalność, kultury, w oderwaniu od ludzkości (no, za wyjątkiem czwartego sezonu, imho najsłabszego, choć mającego też swoje plusy, jak możliwość umiejscowienia całej wcześniejszej fabuły w czasie i przestrzeni w odniesieniu do nas, ludzi z Ziemi - dostajemy taki punkt odniesienia).

                  Tak czy tak, dla mnie ten serial jest genialny. Ponury Wszechświat, w którym wszystko jest zdezelowane, mieszanka cyberpunka, steampunka i postapokalipsy, dużo czarnego humoru i nietuzinkowe pomysły. :)

                  Jestem fanatyczką, owszem. ^^

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: