Umarł król, niech żyje król!

Było ciężko. Ostatnie odcinki Family Guy są w większości zwyczajnie nudne, w South Park wciąż trafiają się perełki, ale widać zmęczenie materiału, a Futurama znowu została anulowana. Co gorsza od dawna nie widziałem nowej kreskówki, która chociaż trochę by mnie oczarowała. Brickleberry, Bob's Burgers, nie ta liga. Superjail całkiem spoko, ale wciąż jeszcze nie to. A tu nagle BANG, do telewizji, z butami się wpierdzielają Rick and Morty, totalnie ryjąc mi beret. Jestem absolutnie zakochany w tym serialu. Twórcy idealnie wykorzystują potencjał jaki tkwi w parodiowaniu SF, podróżach do innych wymiarów, itd., wszystko tutaj jest tak nieziemsko absurdalne. A przy tym niewiarygodnie śmieszne. Dawno tak się nie uśmiałem, ta kreskówka idealnie się wpasowała w moje poczucie humoru. Pomysły na odcinki są naprawdę fenomenalne, spokojnie mogą konkurować z najlepszymi motywami z Futuramy. Oprócz tego, serial naprawdę ma sporo głębi, to nie tylko losowe żarty. Relacje głównych bohaterów, czyli piękna, chociaż trudna przyjaźń (coś dla fanów Breaking Bad :D) albo sama końcówka odcinka Rick Potion, gdzie Morty chciał zdobyć serum miłosne, a wszystko skończyło się... no po prostu wow, co biedak musiał mieć wtedy w głowie. Na chwilę obecną myślę, że najlepsza kreskówka, kierowana do starszych. Aha, no i I'M MR. MEESEEKS! LOOK AT ME!

58

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: